Jestes tutaj: Home » FILM » Zdradliwy „Czerwony punkt”

Zdradliwy „Czerwony punkt”

Ostatnimi czasy głośno było o najnowszym filmie Patryka Vegi, uznanego reżysera „Pitbulla” – zarówno serialu jak i filmów. Miał w nim zagrać Ewan McGregor, aktor znany z roli Obi-Wana Kenobiego z „Gwiezdnych Wojen”.

Tysiące fanów z zapartym tchem czekało na nowe dzieło mistrza polskich filmów gangsterskich. Pikanterii i dodatkowego zainteresowania „Czerwonemu punktowi” dodawał fakt, że ma w nim zagrać gwiazda międzynarodowego formatu – Ewan McGregor. Co z tego wyszło? Okazuje się że bardzo niewiele – choć wypuszczone „trailery” i ogromna ilość plakatów czy reklam promujących film zapowiadały kawałek dobrej, sensacyjnej produkcji to w rzeczywistości wyszedł z tego jedynie… spot reklamowy.

Właściciele Showmax, platformy którą reklamuje owy spot, zręcznie wykorzystali falę popularności, na jakiej płynie teraz Patryk Vega. Po ogromnym sukcesie obu ostatnich części Pitbulla – „Pitbull. Nowe porządki” i „Pitbull. Niebezpieczne kobiety” – Vega jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych reżyserów w kraju, co oznacza że wszędzie, gdzie pojawi się jego nazwisko, dwukrotnie zwiększa się zainteresowanie daną sprawą. Właśnie tak kolejna debiutująca w Polsce platforma VOD wzbudziła ogromne zaciekawienie jeszcze zanim wypuściła jakikolwiek program czy serial – połączenie Ewana McGregora i Patryka Vegi to bomba, co potwierdza ponad 7 minutowy „Czerwony punkt”. Nawet sam opis intryguje i interesuje – „Najpierw było nudno. A potem… potem zrobiło się paskudnie. Ewan McGregor, doprowadzony do krawędzi, doświadczył jak niebiezpieczną może być nuda. Tego co zrobił, nie próbuj robić w domu.” Nie dziwne więc że tak wielu fanów nabrało się na przekręt Showmaxa. I tak samo nie dziwi fakt, że są oni po części rozczarowani  – dostali przecież niespełna 10 minutową reklamówkę, a nie kolejne porachunki mokotowskiej mafii. Tym bardziej że, jak wiadomo, następnej części „Pitbulla” nie nakręci już Vega, ale Władysław Pasikowski, co dla wielu z nich jest ogromnym zawodem. „Czerwony punkt” dla wielu był więc pewnie swego rodzaju nagrodą pocieszenia – prawda jest jednak taka że to po prostu marketing i w jakimś stopniu komercja. Mimo wszystko trzeba przyznać, że specjaliści od promocji Showmaxa osiągnęli zamierzony cel – od początku działalności zaskakują i zaciekawiają pomysłami. Może więc nie ma co wieszać na nich psów za „okłamanie” swoich potencjalnych klientów i sprawdzić, czy w przyszłości też będą w stanie zainteresować nas równie mocno?

Comments are closed.

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony