Jestes tutaj: Home » SPORT » Trzecie z rzędu zwycięstwo Kolejorza

Trzecie z rzędu zwycięstwo Kolejorza

Poznańska Lokomotywa zdaje się nabierać odpowiedniej prędkości. Po momentami stojącym na bardzo dobrym poziomie meczu Lech Poznań pokonał na swoim boisku Śląsk Wrocław 3:0 i dzięki temu zwycięstwu awansował na piątą pozycję w tabeli T-Mobile Ekstraklasy.

Sternicy, kibice i eksperci śledzący mecze Poznaniaków mają wreszcie powody do radości i dumy. Lech zaczyna grać tak jak oczekują od niego wszyscy – z polotem, ofensywnie, rozgrywając nieszablonowo swoje akcje a przede wszystkim skutecznie. Bez wątpienia do pełni szczęścia gospodarzom obiektu przy ulicy Bułgarskiej brakuje jeszcze równej i nie sprawiającej kłopotów nawierzchni do gry, jaka choćby była sprzymierzeńcem Kolejorza w poprzedniej kolejce w Chorzowie gdzie techniczna i koronkowa gra którą preferują Poznaniacy przyniosła aż pięć bramek.

Tym niemniej jednak mimo, że mokra murawa Inea Stadionu nie pozwalała na grę opartą na technice i szybkiej wymianie podań z pierwszej piłki, mecz był niezwykle ciekawy i prowadzony w dobrym i szybkim tempie. Powracający do Poznania Mariusz Rumak chciał koniecznie zaskoczyć swój były klub i mimo, że nie zdradzał tego w przedmeczowych wywiadach, wiadomo było iż zrobi co w jego mocy by napsuć krwi gospodarzom meczu.

Lechici od pierwszego gwizdka ruszyli z impetem na rywali, starając się przejąć kontrolę nad grą i prowadzić ją na połowie wrocławian co im się doskonale udawało. Już w 16 minucie doskonałą akcją popisali się Makuszewski z Jevticiem, a ten drugi precyzyjnym strzałem sfinalizował akcję kolegi i zdobył gola na 1:0. Do końca pierwszej połowy Kolejorz dyktował warunki na boisku, a przyjezdni próbowali straszyć Lecha kontrami, ale albo skutecznie interweniował Putncky, albo piłkarzom Śląska w decydujących momentach brakowało jakości.

Druga odsłona rozpoczęła się spokojniej, obie drużyny czekały na błąd rywali. Trener Kolejorza Nenad Bjelica którego wynik 1:0 wyraźnie nie satysfakcjonował, zmienił w 62 minucie Dawida Kownackiego na Marcina Robaka i jak się miało okazać kilka minut pózniej było to kluczowe zdarzenie dla losów tego spotkania. Już trzy minuty po zameldowaniu się na placu gry Makuszewski doskonale wypatrzył Robaka na polu karnym, a ten bez problemu podwyższył wynik spotkania na 2:0. Po tym golu mocno przycisnęli goście. Wrocławianie stwarzali sobie okazje, ale mieli problem ze skutecznością. Wydawało się, że bramka dla nich jest kwestią czasu, lecz zamiast tego przeciwnik zadał trzeci cios. Po strzale Majewskiego ręką w polu karnym Śląska zagrał Lasza Dwali, a pewnym egzekutorem jedenastki okazał się ponownie Robak. Co ciekawe było to czwarte, kolejne trafienie z wapna byłego gracza Pogoni Szczecin, a zarazem 10 w tym sezonie. Robak jako lider klasyfikacji strzelców T-Mobile Ekstraklasy zgłasza aspirację by drugi raz w swojej karierze zostać królem strzelców całej ligi.

Lech odniósł trzecie zwycięstwo z rzędu notując w tych spotkaniach bilans 10:0. Bez wątpienia cieszą czyste konta i coraz lepsza gra bloku defensywnego, ale co jeszcze istotniejsze w Poznaniu pomału zaczyna się zapominać o „wiecznym” problemie z napastnikami bo w formie jaką prezentują zarówno Robak jak i Kownacki Lech ma prawo myśleć w tym sezonie o najwyższych celach zarówno w lidze jak i Pucharze Polski.

Lech Poznań – Śląsk Wrocław 3:0 (1:0)
Bramki: Darko Jevtic (16), Marcin Robak (66, 74-karny).
Żółte kartki: Jan Bednarek – Kamil Biliński.
Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków). Widzów 15 943.

Lech Poznań: Matus Putnocky – Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Paulus Arajuuri, Tamas Kadar – Maciej Makuszewski, Maciej Gajos, Darko Jevtic (78. Kamil Jóźwiak), Łukasz Trałka, Radosław Majewski (75. Abdul Aziz Tetteh) – Dawid Kownacki (62. Marcin Robak)

Śląsk Wrocław: Lubos Kamenar – Kamil Dankowski, Piotr Celeban, Lasza Dwali, Augusto – Łukasz Madej (83. Bence Mervo), Adam Kokoszka, Ryota Morioka (80. Ostoja Stjepanovic), Sito Riera, Alvarinho – Kamil Biliński (55. Mariusz Idzik).

Comments are closed.

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony