Jestes tutaj: Home » LITERATURA » GONE

GONE

(fot. materiały prasowe)Kiedy byliśmy mali, albo i później, jako nastolatkowie, wyobrażaliśmy sobie świat bez rodziców. Bez nakazów, zakazów, brukselki, szlabanów na wyjścia, komputer czy tv, obowiązków, szkoły. Jaki tak naprawdę byłby świat pozbawiony dorosłych?

Pewnego dnia, w miasteczku Perdido Beach i okolicach znikają wszyscy powyżej 15 roku życia. Tak po prostu, bez zapowiedzi, fajerwerków, krzyków. Po prostu „puf” i ich nie ma. Przez pierwszych parę chwil dzieciaki ogarnia błoga euforia, mogą robić co chcą. Po jakimś czasie zaczynają jednak tęsknić za bliskimi im osobami. Za domowymi obiadami, za grą w baseball z ojcem, za pieczeniem ciastek z mamą, poradami starszego rodzeństwa. „Bezkrólewie” bardzo szybko się kończy, władzę przejmuje kilkanaścioro starszych dzieciaków, w szczególności Sam i Caine. Sam wbrew własnej woli, Caine wprost przeciwnie. Nikt, nawet Genialna Astrid, nie potrafi wyjaśnić tego dziwnego zjawiska. Wkrótce okazuje się również, że część pozostawionej samej sobie zgrai posiada pewne ponadprzeciętne zdolności. Wiele z nich musi bardzo szybko dorosnąć, zająć się młodszym rodzeństwem, pomóc w organizacji nowego życia. Powoli do głosu dochodzą fundamentalne pytania. Co, jeśli zabraknie wody, prądu żywności? Co, jeśli zdarzy się nagły wypadek, pożar, poważna choroba? Co, jeśli dorośli już nie wrócą?…

Michael Grant, autor wszystkich sześciu powieści z cyklu „GONE. Zniknęli”, świetnie pokazuje problemy, jakie na swojej drodze napotyka przeciętne dziecko czy nastolatek, ale również bardzo realnie, na ile można tego słowa używać w kontekście fantastyki, snuje swoje wyobrażenia o tym, co mogłoby się dziać w takiej sytuacji. Inspirują go m.in. Stephen King, co widać po wielu brutalnych scenach umieszczonych w powieści i Bill Bryson, amerykańsko – angielski reportażysta, którego dorobek niewątpliwie miał wpływ na pojawienie się w cyklu wstawek humorystycznych.

Naprawdę dużą zaletą książki jest rozbicie tekstu na wiele akapitów, co dodaje dynamizmu akcji i ułatwia czytanie. Brak nużących opisów na piętnaście stron, za to autor zawarł tam dużo dialogów. Mimo, że powieści opowiadają o dzieciach, są dość brutalne, często bardziej niż kryminały Harlana Cobena, nie powinno się więc ich dawać dziesięciolatkom. Wszystkie sceny napisane są jednak z dobrym smakiem, nie mamy więc ochoty odłożyć książki na półkę podpisaną „udaję, że kiedyś do tego wrócę, a tak naprawdę nie jestem psychopatą”. Wręcz przeciwnie, są to jedne z niewielu powieści, przy których siedziałam na niewygodnym krześle i ze słabą lampką do wczesnych godzin porannych. Szczerze mówiąc mam nadzieję, że cykl zostanie zekranizowany. Może być z tym jednak duży, poważny problem. Należy wprowadzić odpowiednie ograniczenie wiekowe. Nikt jednak nie wie, co to „odpowiednie” miałoby znaczyć.

Comments are closed.

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony