Jestes tutaj: Home » MISZ MASZ » Aktorstwo » Kiedy gasną światła…

Kiedy gasną światła…

(fot. materiały prasowe)…włączają się telefony. Prawie na każdym seansie znajdzie się ktoś, kto koniecznie musi świecić blaskiem małego ekraniku. Dla niektórych widzów to prawdziwy horror, gorszy od tego, który przyszli oglądać.

W teatrach czy operach widzowie proszeni są o wyłączenie telefonów komórkowych, by nie przeszkadzać głównie aktorom. W kinie nikt przez megafon tego nie mówi, choć formalnie również obowiązuje zakaz używania takich urządzeń, choć głównie z powodu obaw o nagrywanie filmu i nielegalne wpuszczanie go do sieci. Rzadko jednak ktoś zwraca uwagę na odbiorców kultury.

Sama, gdy idę do kina, zazwyczaj wyciszam telefon. Właściwie tego nie robię, bo ten tryb jest włączony w mojej komórce cały czas, co nierzadko denerwuje rodzinę, przyjaciół i w ogóle wszystkich, próbujących się ze mną pilnie skontaktować. Jest to jednak pomocne, gdy ma się pamięć dziurawą jak sito i zapomina się wyłączyć telefon. Nie twierdzę, że ludzie, którzy nie uprawiają czynnego piractwa w Internecie, muszą koniecznie odcinać się od świata na czas pobytu w kinie. Rozumiem, że trzeba sprawdzać godzinę, bo żona się zdenerwuje, że dzieci zostały w przedszkolu już tylko z podwórkowym kotem, że czeka się na ważny telefon albo wiadomość, że jest się na kierowniczym stanowisku i nie ma opcji, by być poza zasięgiem. Można jednak wyciszyć dźwięk, a gdy nie są konieczne, nawet wibracje. Gdy już trzeba z kimś porozmawiać, można zawsze wyjść z sali, bo nawet rozmowa sms-owa może przeszkadzać.

Nie jest to złośliwość ze strony widzów nie posiadających innych aspektów życia niż kino, teatr czy cokolwiek. Po prostu w ciemności, gdy jedynym źródłem światła jest wielki ekran, nawet mały blask podświetlanej klawiatury może rozpraszać. Oczywiście, gdy wyjmuje się telefon na chwilę, by sprawdzić godzinę lub napisać sms-a, że nie może się w tej chwili rozmawiać, jest to do zaakceptowania, a nawet nie powinno mocno razić. Jeśli jednak ma się świadomość, że rozmowa jest pilna i może się przedłużyć choćby do minuty, kulturalnie byłoby wyjść z sali projekcyjnej. Myślę, że widz, który ma swoje miejsce niedaleko naszego, odpowie na pytanie „co się działo przez tę chwilę, kiedy mnie nie było?”.

Kino czy teatr to jednak ośrodki kultury. Zachowujmy się więc, jak przystało na jej odbiorców i nie utrudniajmy sobie nawzajem życia. To takie małe gesty, które cieszą i świadczą o dobrym wychowaniu. Bądźmy w tej elicie.

Comments are closed.

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony