Jestes tutaj: Home » slider » Awans Vive Tauron Kielce do Final Four Ligi Mistrzów

Awans Vive Tauron Kielce do Final Four Ligi Mistrzów

(fot. sportowefakty.wp.pl)Mistrzowie Polski Vive Tauron Kielce po niesamowitym, pełnym dramaturgii i zwrotów akcji meczu pokonali niemiecki Flensburg 29:28 i awansowali do turnieju finałowego najważniejszych klubowych rozgrywek w piłce ręcznej.

Mecz w Kielcach był doskonałą reklamą szczypiorniaka i gwoli prawdy należy dodać, że obie drużyny zasłużyły na awans do finałowego turnieju. Od wielu lat potyczki polskich i niemieckich piłkarzy ręcznych dostarczają kibicom niesamowitych przeżyć i podobnie było w tym dwumeczu.

W Niemczech padł remis 28:28, który zdawał się być świetnym rezultatem dla Vive w kontekście przewagi własnej hali w rewanżowym starciu w Kielcach. Mistrza Polski premiowało zwycięstwo oraz każdy remis niższy niż 28:28. W przypadku powtórzenia wyniku z Niemiec, o awansie miały decydować rzuty karne.

Spotkanie rozpoczęło się od twardej wymiany ciosów, a prowadzenie co chwilę przechodziło z rąk do rąk. W naszej drużynie świetnie rzucał i punktował Michał Jurecki, Flensburg odpowiadał przede wszystkim szybkimi kontrami. Doskonałą partię, zwłaszcza w pierwszej odsłonie tego spotkania rozgrywał szwedzki bramkarz gości Mattias Andersson, który bronił w niesamowitych okolicznościach i aż trzykrotnie nie dał się pokonać z rzutów karnych, będąc dwa razy lepszy od Ivana Cupića i Tobiasa Reichmanna. W końcówce pierwszej połowy kielczanom, którzy zbudowali dwubramkową przewagę, zabrakło zimnej krwi i większego wyrachowania grając z przewagą dwóch zawodników i do przerwy gospodarze prowadzili zaledwie jednym trafieniem 14:13.

W drugich trzydziestu minutach lepiej zaczął grać gwiazdor niemieckiej piłki ręcznej Holger Glandorf, który w krótkim odstępie czasu zdobył dwie bramki. Od stanu 15:15 mistrzowie Polski  grali jak z nut, a twardą i agresywną obroną powstrzymywali napór Flensburga. W 42 minucie Vive prowadziło 19:16 i wydawało się, że będzie to kluczowy moment całego dwumeczu. Nic z tych rzecz. Szybko zareagował trener przyjezdnych, który poprosił o czas, po którym jego podopieczni szybko dogonili Vive i na 15 minut przed końcowym gwizdkiem na tablicy wyników znów widniał remis (21:21). Co rusz francuscy arbitrzy upominali zawodników obu drużyn dwuminutowymi karami, a na parkiecie trwała wymiana ciosów. Pięć minut później remis 24:24 wskazywał, że kielczanie by myśleć o awansie będą musieli wygrać, gdyż zanosiło się, że obie siódemki pokuszą się o strzelenie większej ilości bramek niż miało to miejsce w pierwszym meczu. W końcówce o zwycięstwie Polaków zadecydowały indywidualne umiejętności Michała Jureckiego i Krzysztofa Lijewskiego. Po ich finezyjnych akcjach Vive na dwie minuty przed końcem spotkania grając w przewadze prowadziło 28:26 i było już jedną nogą w finale w Kolonii. Niestety Flensburg po raz kolejny się podniósł zdobywając szybko bramkę. Po chwili dwuminutową karę złapał Piotr Chrapkowski, a gola z rzutu karnego na 28:28 strzelili Niemcy. Do końca meczu pozostawała minuta, obie drużyny grały w osłabieniu. Po długiej i pieczołowicie przygotowywanej akcji bramkę na 29:28 zdobył niezawodny Krzysztof Lijewski. Do zakończenie tego horroru zostało w tym momencie 17 sekund, przyjezdni grali w przewadze, dodatkowo do gry wprowadzając swojego bramkarza. Na trzy sekundy przed końcem kolejny gracz z kieleckiej drużyny został odesłany na ławkę kar, a Flensburg egzekwował rzut wolny. Szybko rozegrana piłka trafiła do koła, jednak odpychany gracz gości przestrzelił!! Niemcy protestując rzucili się w stronę sędziego, próbując wymusić na arbitrze zmianę decyzji, a w polskim obozie zapanowała ogromna radość i euforia. Na parkiecie kieleckiej hali zawodnicy, trenerzy oraz prezes Servas odtańczyli taniec zwycięstwa. Po spotkaniu, które złotymi głoskami zapisze się w annałach kieleckiego i polskiego szczypiorniaka ostatecznie to zespół z Gór Świętokrzyskich awansował po raz trzeci w swojej historii do prestiżowego grona czterech najlepszych drużyn Europy. W finałowym turnieju który odbędzie się w dniach 28-29 maja poza mistrzem Polski zagra najprawdopodobniej PSG (28:20 w pierwszym meczu z Zagrzebiem), Veszprem (29:26 na wyjeździe z Vardarem Skopje) i lepszy z pary Kiel-Barcelona (29:24). Kielczanie po tym co pokazali w ćwierćfinałowych bitwach nie mają absolutnie powodu by bać się kogokolwiek z tej stawki.

Vive Tauron Kielce – SG Flensburg-Handewitt 29:28 (14:13)
Kary: 14 min – 16 min
Rzuty karne: 7/11 – 4/6

Vive Tauron Kielce: Marin Sego – Michał Jurecki 9, Tobias Reichmann 7, Manuel Strlek 3, Krzysztof Lijewski 3, Denis Buntić 2, Julen Aginagalde 2, Mateusz Jachlewski 1, Piotr Chrapkowski 1, Uros Zorman 1, Mateusz Kus oraz Ivan Cupić, Paweł Paczkowski

Flensburg-Handewitt: Mattias Andersson – Lasse Svan 8, Rasmus Lauge Schmidt 8, Kentin Mahe 6, Holger Glandorf 2, Henrik Toft Hansen 1, Anders Eggert 1, Thomas Mogensen 1, Jim Gottfridsson 1 oraz Tobias Karlsson, Kresimir Kozina, Bogdan Radivojević

Comments are closed.

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony