Jestes tutaj: Home » slider » Półfinały Champions League

Półfinały Champions League

(fot. milanfinally.com)Za nami pierwsze spotkania Ligi Mistrzów. Rozczarowal wtorkowy mecz w Manchesterze, w którym miejscowi zremisowali bezbramkowo z Realem Madryt. Dzisiejszego wieczoru Atletico Madryt po doskonałym i niezwykle intensywnym spotkaniu pokonało Bayern Monachium 1:0.

W pięknej i niespotykanej jak na angielskie stadiony scenerii (konfetti, kartoniada na trybunach) kibice na Etihad Stadium w Manchesterze obejrzeli nudne i bezbarwne widowisko zakończone bezbramkowym remisem. W pierwszej połowie byliśmy świadkami kunktatorskiej partii szachów, a główni bohaterowie biegający po murawie nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę któregokolwiek z rywali. Obie drużyny koncentrowały się na skutecznym zabezpieczeniu swoich tyłów, przez co bardzo cierpiało widowisko. Troszkę ciekawiej zrobiło się po przerwie, głównie za sprawą gości, którzy byli zdecydowanie lepsi i tylko dzięki fantastycznej dyspozycji Joe Harta, nie przechylili szali na swoją korzyść. Wszyscy czekali na powrót do Manchesteru prawie po 6 latach nieobecności Christiano Ronaldo (to właśnie w United pod wodzą Alexa Fergusona Portugalczyk rozwinął się i stał się graczem światowej klasy), jednak z powodu kontuzji uda król strzelców obecnej Champions League (16 bramek) nie usiadł nawet na ławce rezerwowych Królewskich. Zresztą jego kontuzja jest na tyle groźna, że wciąż pod znakiem zapytania stoi jego występ w rewanżu na Santiago Bernabeu. Wydawało się, że informacja o braku Ronaldo w pierwszym składzie Realu, doda sił i wiary w zwycięstwo drużynie z błękitnej części Manchesteru, jednak przez praktycznie cały mecz nie potrafili oni zmusić bramkarza gości do większego wysiłku. Bez wątpienia wpływ na taki przebieg meczu miał fakt, że dla gospodarzy był to pierwszy w historii klubu pojedynek o takiej randze i prestiżu (pierwszy półfinał Ligi Mistrzów, dla przeciwieństwa  drużyna z Madrytu ma już w swoim klubowym CV aż 27 takich potyczek). Nie bez znaczenia było też, nie stracenie przez podopiecznych Pellegriniego bramki, dzięki czemu losy dwumeczu rozstrzygną się za tydzień na Bernabeu. Dla chilijskiego szkoleniowca to ostatnia szansa by zakończyć swoją trenerską misję na ławce Manchesteru dużym sukcesem, gdyż już od stycznia wiadomo, że po sezonie zastąpi go obecny trener Bayernu Monachium Pep Guardiola.

Drugi półfinał awizowany był jako pojedynek trenerów z dwóch różnych futbolowych światów o jakże odmiennych koncepcjach gry. Zespoły prowadzone przez Guardiolę to maszyny stworzone do atakowania, z kolei Diego Siemeone zebrał w swoim kolektywie zawodników, którzy potrafią bronić jak nikt inny (w 35 kolejkach La Liga Atletico straciło zaledwie 16 bramek, stając się najskuteczniejszą defensywą w Europie) Hiszpan chciałby zakończyć swoją przygodę z Bayernem triumfem w europejskich pucharach (to trzeci z rzędu półfinał monachijczyków), dla Argentyńczyka zwycięstwo w Lidze Mistrzów stało się wręcz obsesją (zwłaszcza po pechowo przegranym finale przed dwoma laty gdy przegrali po dogrywce z Realem). Atletico i Bayern zmierzyły się już kiedyś w finale najważniejszych klubowych rozgrywek na Starym Kontynencie. W sezonie 73/74 w finale Pucharu Europy Mistrzów Krajowych na słynnym Heysel po dogrywce padł remis 1:1 mimo, że jeszcze do 122 minuty dogrywki trofeum było w rękach Hiszpanów. Wyrównujący gol Bayernu sprawił, że rozegrano kolejny mecz w którym drużyna ze stolicy Bawarii zaaplikowała rywalom aż cztery gole.

Mecz od pierwszych minut był niesamowicie emocjonujący, intensywny i prowadzony w szaleńczym tempie. Jedyną bramkę w meczu już w 11 minucie zdobył Saul, który w niezwykle bezczelny sposób zabawił się z aż czterema graczami gości i precyzyjnym strzałem pokonał rozpaczliwie interweniującego Neuera. Po stracie gola Niemcy potrzebowali kilku minut by znaleźć równowagę pomiędzy defensywą, a siłą ataku, która przy niekorzystnym wyniku musiała być większa. Bayern miał ogromna przewagę w posiadaniu piłki (prawie 70%) ale groźniejsze ataki, najczęściej po kontrach konstruowali Los Colchoneros. Kompletnie od piłki odcięty był Robert Lewandowski, który podobnie jak w starciach z twardymi i nieustępliwymi obrońcami z Turynu, również tym razem często był podwajany i miał ogromny kłopot by zdobyć choć trochę miejsca w obrębie szesnastki Atletico. W drugiej połowie przewagę optyczną w dalszym ciągu miał Bayern, indywidualnymi akcjami próbował szarpać Vidal, a w 53 minucie pięknym strzałem w poprzeczkę popisał się Dawid Alaba. Gospodarze bronili się coraz bardziej desperacko i niefrasobliwie, a goście podkręcali tempo. W 64 minucie na murawie pojawił się Frank Riberry, a kilka minut później Thomas Mueller, którego Guardiola niespodziewanie nie wystawił w pierwszym składzie. W 75 Bayern uciekł spod przysłowiowego topora. Jedną z nielicznych kontr w tej części meczu wyprowadziło Atletico, a Fernando Torres będąc sam na sam z Neurem trafił w słupek. Mimo skrajnie trudnych warunków i kolejnych groźnych sytuacji mistrzów Niemiec, Los Colchoneros w dużej mierze dzięki świetnie dysponowanemu Oblakowi i fanatycznie wspierających swoich pupili kibiców na Vincente Calderon, Atletico dowiozło do końca skromne, ale jakże cenne zwycięstwo. Dzięki tej zaliczce podopieczni Diego Simeone z dużymi nadziejami pojadą na przyszłotygodniowy rewanż na Alianz Arena.

Półfinały Ligi Mistrzów
Manchester City – Real Madryt 0:0
Atletico Madryt – Bayern Monachium 1:0 (1:0)

Comments are closed.

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony