Jestes tutaj: Home » slider » Niedosyt przy Bułgarskiej. Gorzki remis

Niedosyt przy Bułgarskiej. Gorzki remis

(fot. przeglądsportowy.pl)Lech Poznań roztrwonił dwubramkowe prowadzenie do przerwy i zaledwie zremisował z Piastem Gliwice 2:2. Gospodarze przez ostatnie 25 minut grali z przewagą jednego zawodnika, jednak nie dali rady przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Remis ten może być bardzo kosztowny w kontekście walki poznaniaków o awans do europejskich pucharów poprzez rozgrywki ligowe. Na pięć kolejek przed końcem sezonu Kolejorz traci już 4 punkty do trzeciej w tabeli Cracovi.

Było to trzecie spotkanie tych drużyn w bieżących rozgrywkach. O ile jeszcze kilkanaście miesięcy temu Piast był dla Lecha wymarzonym rywalem ( trzy mecze z rzędu zakończone zwycięstwem 4:0), o tyle w dwóch poprzednich starciach Lech nie ugrał z drużyną ze Śląska punktu, ba nie strzelił nawet bramki. Oba kluby nie najlepiej rozpoczęły rundę mistrzowską; Kolejorz przegrał w Warszawie tracąc nadzieję na obronę mistrzowskiego tytułu, a drużyna Gliwic zaledwie zremisowała przy Okrzei z Cracovią, tracąc gola w doliczonym czasie gry. Mimo, że Lech ciągle walczy o medal mistrzostw Polski, mecz z wiceliderem tabeli przyciągnął na stadion nie co ponad 10 tysięcy kibiców, czyli ponad trzy razy mniej niż modliło się na Inea Stadionie podczas niedzielnych obchodów 1050 rocznicy Chrztu Polski. Istniała obawa, że uczestnicy uroczystości i rozstawiona scena z ołtarzem zniszczą murawę, ale mimo tak dużej ilości pielgrzymów ta prezentowała się znakomicie.

Mecz rozpoczął się idealnie dla Lecha, który już w szóstej minucie objął prowadzenie. Karol Linetty precyzyjnym strzałem w długi róg, nie dał szans Jakubowi Szmatule. Po strzelonym golu Lechici na ponad dwadzieścia minut oddali pole rywalowi i tylko szczęściu oraz refleksowi Burica (instynktownie odbił piłkę na poprzeczkę strzeżonej przez siebie bramki) mogli w dalszym ciągu cieszyć się z prowadzenia. Przewaga optyczna gości, nie przekładała się na stwarzane przez nich klarowne sytuację, za to uśpiony Kolejorz groźnie odpowiadał. Najpierw w 30 minucie rozgrywający doskonałą partię Linetty, niby od niechcenie huknął z narożnika pola karnego prosto w spojenie bramki Piasta, chwilę później w doskonałej sytuacji niemiłosiernie przestrzelił Nicki Bille. W 37 minucie duński napastnik mógł jednak cieszyć się z drugiej bramki zdobytej przez siebie na Bułgarskiej. Znów kąśliwie uderzał Linetty, a Nicki Bille z bliska wepchnął piłkę do siatki. Mimo, że pierwsza połowa nie była jednostronnym widowiskiem jak wskazywał to suchy wynik, to jednak po jej zakończeniu większość kibiców dopisywała Lechowi wirtualne trzy punkty i oczyma wyobraźni widziała pogoń Kolejorza w tabeli za wiceliderem z Gliwic.

Tymczasem goście wyszli na drugie 45 minut bardzo zmotywowani i nadspodziewanie szybko odrobili straty. W 51 minucie po pięknym dograniu Vacka, kontaktowego gola zdobył Sasza Ziviec, a już w 61 minucie na tablicy wyników widniał remis. Prosta strata piłki w środkowej części boiska, przyniosła szybką kontrę Piasta, zakończoną cudownym strzałem Patrika Mraza. Bramka słowackiego obrońcy była bez wątpienia ozdobą spotkania i śmiało może kandydować do gola tej kolejki. Piłkarze mistrza Polski nie mieli kompletnie pomysłu jak odmienić losy meczu, który po pierwszej połowie wydawał się rozstrzygnięty. Tymczasem w oczy lechitów zajrzało widmo trzeciej porażki z rzędu na swoim stadionie. Niespodziewanie z pomocą Kolejorzowi przyszedł najlepszy w barwach Piasta Kamil Vacek, który w bezsensowny i głupi sposób sfaulował od tyłu wprowadzonego dwie minuty wcześniej Dawida Kownackiego. Sędzia Frankowski bez zastanowienia ukarał Czecha czerwoną kartką i przez ostatnie 25 minut gospodarze grali z przewagą jednego zawodnika. Kolejorz momentami zamykał Piasta w swoim polu karnym, jednak duża nerwowość w poczynaniach niebiesko-białych i brak dokładnego,ostatniego podania spowodowały, że wynik nie uległ już zmianie.

Remis bez wątpienia nie zadowolił żadnej z drużyn. Punkty stracone w Poznaniu oddaliły gliwiczan od tytułu mistrza Polski. Z kolei dla Lecha oczko na swoim stadionie to stanowczo za mały łup, jeśli marzą o zajęciu miejsca gwarantującego udział w przyszłorocznej edycji Ligi Europy. Wśród gospodarzy wyróżnić można Karola Linettego, po którym nie widać śladów kontuzji żeber jaką leczył w ostatnim czasie, Cieszy również powrót do gry i formy Szymona Pawłowskiego. Obaj gracze Kolejorza byli w tym spotkaniu tłokami napędzającymi poznańską Lokomotywę i bez wątpienia ich zwyżkująca forma może mieć niebagatelne i kluczowe znaczenie w w decydujących meczach tego sezonu. W następnej kolejce piłkarze Lecha udadzą się do Szczecina, gdzie zmierzą się z sąsiadującą w tabeli Pogonią. Początek sobotniego meczu godz. 20:30.

Lech Poznań – Piast Gliwice 2:2 (2:0)

Bramki: Karol Linetty (6), Nicki Bille Nielsen (38) – Sasa Zivec (51), Patrik Mraz (61)

Lech Poznań: Jasmin Burić – Tomasz Kędziora, Marcin Kamiński, Paulus Arajuuri, Tamas Kadar – Darko Jevtić (81. Maciej Gajos), Łukasz Trałka (68. Dawid Kownacki), Karol Linetty, Abdul Aziz Tetteh, Szymon Pawłowski – Nicki Bille Nielsen

Piast Gliwice: Jakub Szmatuła – Tomasz Mokwa, Uros Korun, Hebert, Patrik Mraz – Kamil Vacek, Martin Bukata, Sasa Zivec (82. Mateusz Mak), Radosław Murawski – Bartosz Szeliga (46. Martin Nespor), Josip Barisić (74. Maciej Jankowski).

Tabela grupy mistrzowskiej
1. Legia Warszawa 32   34 pkt  59:28
2. Piast Gliwice      32   31 pkt  52:39
3. Cracovia              32   27 pkt  59:43
4. Lechia Gdańsk   32   25 pkt  49:38
5. Pogoń Szczecin  32   24 pkt  37:33
6, Lech Poznań      32    23 pkt  39:41
7. Zagłębie Lubin   32    23 pkt  42:40
8. Ruch Chorzów   32   21 pkt   38:47

Comments are closed.

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony