Jestes tutaj: Home » slider » Nieudane urodziny w Poznaniu. Legia lepsza od Lecha w klasyku ligi

Nieudane urodziny w Poznaniu. Legia lepsza od Lecha w klasyku ligi

(fot. materiały prasowe)19 marca 1922 roku to data którą kojarzy każdy kibic Kolejorza. Właśnie wtedy, 94 lata temu utworzony został klub Lutnia Dębiec, protoplasta obecnego Lecha Poznań. Znakomitą okazją do świętowania urodzin Dumy Wielkopolski, miał być wczorajszy mecz z Legią Warszawa. Niestety przyjezdni ze stolicy, nie zamierzali obdarować niebiesko-białego solenizanta bramkowymi prezentami i pewnie pokonali Lecha 2:0 po bramkach Nemanji Nikolica.

Wielki klasyk naszej ligi elektryzował kibiców w obu miastach od dobrych kilku dni. Mimo, że przed tym meczem Legia miała nad Lechem aż 15 punktów przewagi, eksperci podkreślali, że akurat w przypadku tej konfrontacji, miejsce w tabeli nie ma żadnego znaczenia. Wicemistrzowie Polski, którzy przegrali z Lechem trzy ostatnie mecze w lidze i zostali całkowicie zdominowani przez Kolejorza w finale Superpucharu, pałali rządzą rewanżu. Statystyki przemawiały za Lechem, który na stadionie przy ulicy Bułgarskiej w XXI wieku nie był zbyt gościnny dla drużyny ze stolicy, a jego kibice tylko dwukrotnie byli świadkami porażki swoich pupili z warszawianami. Ostatni raz przyjezdni dokonali tej sztuki w listopadzie 2012 roku, gdy opiekunem Legii był… obecny trener Lecha Jan Urban. Osoby szkoleniowców zasiadających na ławkach Lecha i Legii łączy czas w którym rozpoczęli pracę w rywalizujących ze sobą klubach. Legia Czerczesowa zdobyła w tym czasie 38 punktów, a Lech Urbana 35.

Przez kilka dni poprzedzających mecz trwała wojna podjazdowa w której dominowała dezinformacja o stanie zdrowotnym poszczególnych piłkarzy, a działy marketingu w obu klubach prześcigały się w pojedynkach na kąśliwe posty i tweety. Swoje dołożył też sponsor Lecha firma STS, który wykorzystując „legijną” koniunkturę, zorganizował akcję „odHAMsię”, w ramach której przed meczem wymieniano wszystkie koszulki byłego gracza Kolejorza Kaspra Hamalainena, w zamian bezpłatnie wręczając trykot nadziei poznańskiego Lecha Dawida Kownackiego. Spodziewany występ fińskiego pomocnika, który po transferze do znienawidzonej Legii stał się w Poznaniu wrogiem publicznym numer 1, był jednym z wielu magnesów który przyciągnął na trybuny poznańskiego stadionu 41,5 tysiąca kibiców, ponad 200 dziennikarzy z całej Polski i kilkudziesięciu skautów z topowych europejskich klubów.

Jak się okazało problemy zdrowotne, które dopadły piłkarzy Kolejorza miały ogromny wpływ na przebieg meczu. Wcześniejsze kontuzje Pawłowskiego, Linettego, absencja za kartki Marcina Kamińskiego i wirus, który wyłączył z gry Lovrescicsa oraz bardzo osłabił kilku podstawowych graczy mistrza Polski, sprawiły, że mimo ogromnej ambicji i determinacji to jednak przyjezdni nadawali ton wydarzeniom na boisku. Choć trzeba przyznać, iż początek Derbów Polski był obiecujący dla Lecha, który w 12 minucie za sprawą Gajosa był bliski zdobycia pierwszej bramki. Świetnie jednak w tej sytuacji zachował się bramkarz Legii Arkadiusz Malarz. W kolejnych minutach mecz był bardzo intensywny, ale przy tym chaotyczny. Brakowało składnych akcji, a dominowała walka, mnóstwo przebitek i górnych piłek w walce o, które zawodnicy obu drużyn nie szczędzili sobie „uprzejmości”. Lepiej z tej fizycznej próby wyszli warszawianie, którzy za sprawą Prijovica ( poprzeczka) i Nikolica byli blisko pokonania Burica. Gdy wydawało się że oglądamy klasyczny mecz na 0:0 do przerwy, dwa indywidualne błędy poznańskich graczy przyniosły gole dla Legii. Najpierw w 41 w minucie po długim prostopadłym podaniu, pomylił się Maciej Wilusz, a w sytuacji sam na sam gola na 1:0 dla Legii zdobył Nikolić. Trzy minuty później bezsensownie i nieodpowiedzialnie zachował się Teteh, który w niezrozumiały sposób sprokurował rzut karny faulując Dudę. Jedenastkę na gola zamienił ponownie Nikolic, zdobywając 25 bramkę w sezonie. To były dwa ciosy po których Kolejorz już się nie podniósł. Owszem w drugiej odsłonie optyczną przewagę mieli poznaniacy, ale Legia w pełni kontrolowała sytuację na boisku. Uważnie grający legioniści nie pozwalali rozwinąć skrzydeł gwiazdom Lecha, a agresywna i bardzo fizyczna gra nie służyła osłabionym i nie w pełni przygotowanym na taki bój piłkarzom Kolejorza. Lech mógł, a nawet powinien przegrać wyżej (nieuznana bramka, poprzeczka, świetna parada Burica), sam nie mając za dużo argumentów by groźnie zagrozić bramce Legii. Na ostatni kwadrans na boisku pojawił się niemiłosiernie wygwizdywany i obrażany Kasper Hamalainen, który w kocówce spotkania stanął przed szansą pokonania Burica, ale jego strzał w ostatniej chwili zablokował Kędziora.

Kibice w Poznaniu przyzwyczajeni w ostatnich meczach do triumfów Lecha nad Legia, tym razem musieli pogodzić się z przegraną. Była to bolesna porażka, a obie jedenastki dzieliła przynajmniej różnica klas. Dawno zwycięstwo Legii nad Lechem nie było tak bezdyskusyjne. Legia przewodzi w tabeli T-Mobile Ekstraklasy, a szósty Lech traci do lidera aż 18 punktów. Nie ulega wątpliwości, że na tą chwilę jeśli chodzi o aspekt sportowy klub ze stolicy bardzo uciekł poznaniakom.

Po takim spotkaniu ciężko pochwalić kogokolwiek w szeregach gospodarzy. Symptomatyczne, że najlepszy na boisku był Jasmin Buric oraz reprezentant Węgier Tamas Kadar, który jednak z powodu kontuzji nie wyszedł na drugie 45 minut (uraz okazał się na tyle poważny ze reprezentacyjny obrońca Węgier mimo powołania, nie pojedzie na zgrupowanie swojej reprezentacji). Drugi raz w rundzie rewanżowej zawiódł Maciej Wilusz, który w sobotni wieczór był najsłabszym ogniwem Lecha. Zastępujący pauzującego za kartki Kamińskiego, najwyraźniej kolejny raz nie wytrzymał presji związanej z występami w Lechu. Zbierający świetne recenzje za grę w Koronie, całkowicie zawodzi po powrocie z wypożyczenia do Poznania. Fatalny występ zaliczył też Abdul Aziz Teteh, który poza faulem w polu karnym, powinien też wylecieć z boiska za brutalny faul na Guilherme. Niesamowite problemy kadrowe sprawiły, że szansę występu w pełnym wymiarze czasowym otrzymał młody Kamil Jóźwiak. 17 latek nie miał szans w starciach z doświadczonym reprezentantem Polski Arturem Jędrzejczykiem, ale doświadczenia z tego spotkania bez wątpienia zaprocentują w piłkarskiej przyszłości zdolnego wychowanka poznańskiej Akademii. Kilkuminutową szanse występu na lewej obronie dostał Robert Gumny, dla którego był to debiut przed poznańska publicznością w meczu o ligowe punkty.

Jak zwykle nie zawiedli poznańscy kibice, którzy przez całe 90 minut głośno wspierali swoich pupili, a kilkoma oprawami stworzyli cudowne i niezapomniane widowisko. Niestety dla jednego z nich mecz z Legią był ostatnim w jego życiu. Kibic zasiadający na drugiej trybunie zasłabł podczas pierwszej połowy. Heroiczna walka ratowników medycznych spowodowała ustabilizowanie stanu kibica i umożliwiła transport do szpitala. Niestety w niedzielę rano pojawiła się informacja o jego śmierci.

Lech Poznań – Legia Warszawa 0:2 (0:2)
0:1 – Nemanja Nikolić 42′
0:2 – Nemanja Nikolić (k.) 45+1′

Składy:

Lech Poznań: Jasmin Burić – Tomasz Kędziora (90+1′ Robert Gumny), Paulus Arajuuri, Maciej Wilusz, Tamas Kadar (46′ Kebba Ceesay), Łukasz Trałka, Abdul Aziz Tetteh, Maciej Gajos, Darko Jevtić, Kamil Jóźwiak, Nicki Bille Nielsen (74′ Dawid Kownacki).

Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz – Artur Jędrzejczyk, Igor Lewczuk, Michał Pazdan, Adam Hlousek, Tomasz Jodłowiec, Ariel Borysiuk, Michaił Aleksandrow (90+6′ Łukasz Broź), Aleksandar Prijović, Ondrej Duda (77′ Guilherme), Nemanja Nikolić (83′ Kasper Hamalainen).

Comments are closed.

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony