Jestes tutaj: Home » SPORT » Festiwal pięknych goli Lecha w Chorzowie. Rozpędzona Lokomotywa ponownie na zwycięskim torze

Festiwal pięknych goli Lecha w Chorzowie. Rozpędzona Lokomotywa ponownie na zwycięskim torze

(fot. www.lechpoznan.pl)Mistrz Polski odniósł trzecie z rzędu zwycięstwo w rozgrywkach ligowych. Tym razem Kolejorz po bramkach Gajosa i Jevtica odprawił z kwitkiem chorzowski Ruch. Ozdobą spotkania były bez wątpienia cudownej urody gole, które kibice Lecha zapamiętają na pewno na długo.

Gdy w październiku ubiegłego roku Jan Urban obejmował stery po zwolnionym Macieju Skorży, Lech w 11 kolejkach T-Mobile Ekstraklasy miał na koncie zaledwie 5 punktów. Debiut nowego szkoleniowca wypadł akurat na mecz z dzisiejszym rywalem poznaniaków – Ruchem. Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:2 i nikt w Poznaniu nie mógł przypuszczać wtedy, że Lech tym remisem rozpocznie marsz w górę tabeli. A jednak. W kolejnych 16 kolejkach podopieczni Urbana odnieśli 11 zwycięstw, dwukrotnie dzielili się i trzy razy schodzili z boiska pokonani.

W sobotnim meczu Lech przy Cichej był bardzo skoncentrowany, pozwalał gospodarzom spokojnie konstruować akcje i rozgrywać swobodnie piłkę, z którą podopieczni Fornalika dochodzili do 30 metra bramki strzeżonej przez Burica. Jednak realne zagrożenie Ruch stwarzał jedynie ze stałych fragmentów gry (z dwóch takich padły nawet bramki dla Niebieskich, słusznie jednak nieuznane przez sędziego Marciniaka). Kolejorz nie dominował, ale za to punktował niczym wytrawny bokser. Gdy wydawało się, że w pierwszej połowie nie zobaczymy już goli, bramkę do szatni przepięknym strzałem w okienko z około 20 metrów zdobył się Maciej Gajos.

Po przerwie mecz wyraźnie się otworzył, a obie jedenastki używając nomenklatury wojskowej, wyszły z okopów i wytoczyły najcięższe działa. Ruch jednak w dalszym ciągu strzelał ślepakami, a Kolejorz używał swojej najmocniejszej broni i kąsał szybkimi kontrami. W 54 minucie przed doskonałą okazją ustrzelenia dubletu stanął Gajos, ale tylko w sobie znany sposób po strzale głową nie trafił do bramki Putnockiego. Jednak dwie minuty później szybkie wyjście Kolejorza z własnej połowy zaowocowało kombinacyjnym rozegraniem piłki pomiędzy Kownackim, a Lovrencsicsem, który dokładnie obsłużył Darko Jevtica. Szwajcar ze stoickim spokojem, niczym jego sławny rodak Wilhelm Tell, wycelował i posłał futbolówkę obok bezradnego bramkarza gospodarzy. Rozdrażniony Ruch próbował odpowiedzieć, ale poza rzutami rożnymi (w całym meczu 6:2 w tym elemencie dla Niebieskich) nie zagrażał bramce Burica. Jednak w 63 minucie po prostej stracie piłki przez Trałkę, Mariusz Stępiński w sytuacji sam na sam pokonał golkipera Lecha, dając gospodarzom nadzieję na odrobienie strat. 8 minut później Lech wyprowadził jednak kontratak po którym Jevtic zdobył magiczną bramkę, która na dobrą sprawę zgasiła jupitery na stadionie przy ulicy Cichej. Lech w końcówce postawił przed swoim polem karnym skomasowane zasieki (na boisku pojawili się Volkow i Sisi) i nie pozwolił gospodarzom na zdobycie choćby kontaktowego gola.

To już 9 z rzędu mecz w którym Lech nie przegrał z Ruchem. Kolejorz odniósł niezwykle cenne zwycięstwo, które praktycznie gwarantuje mu miejsce w pierwszej ósemce po podziale na grupy. Pod nieobecność Szymona Pawłowskiego i Karola Linettego, cieszy równa i wysoka dyspozycja Jevtica i Gajosa, którzy w drugim kolejnym meczu zapewnili Lechowi trzy punkty. Szczególnie zachwycił ten pierwszy. Byłemu reprezentantowi szwajcarskiej młodzieżówki służy widać regularne granie. Kunszt techniczny, swoboda, luz i pewność siebie, to cechy którymi górował nad piłkarzami gospodarzy. Mistrzowie Polski zajmują 5 miejsce w tabeli i tracą już tylko 3 punkty do trzeciej w tabeli Cracovii, a  podium na koniec rozgrywek, gwarantuje udział w europejskich pucharach. Warto też podkreślić, że zajęcie minimum 4 miejsca w sezonie zasadniczym daje handicap w postaci możliwości, rozegrania czterech spotkań na swoim stadionie w fazie finałowej. Co ciekawe mimo, iż za nami XXVII kolejka rozgrywek, Lech dopiero po raz pierwszy w tym sezonie ma dodatni stosunek bramek. Jedynym niezadowolonym opuszczającym stadion Ruchu jest bez wątpienia Marcin Kamiński, który rozegrał jubileuszowy 150 ligowy mecz w niebiesko-białych barwach. 24 letni defensor Lecha został ukarany czwartą żółtą kartką i nie zagra w następnej kolejce w której Lech podejmie warszawską Legię (sobota godz.20:30). Wcześniej bo już w najbliższy wtorek w półfinale Pucharu Polski Kolejorz zmierzy się z pierwszoligowym Zagłębiem Sosnowiec. Początek meczu o godzinie 18:30.

Comments are closed.

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony