Jestes tutaj: Home » slider » Porażka Polaków w Grupie Światowej Pucharu Davisa

Porażka Polaków w Grupie Światowej Pucharu Davisa

(fot. babolatpolska.com)Debiutująca w rozgrywkach Grupy Światowej Pucharu Davisa reprezentacja Polski przegrała w Ergo Arenie w Gdańsku z wyżej notowaną Argentyną 2:3. Mimo nieobecności naszego najlepszego singlisty Jerzego Janowicza, Polacy zwłaszcza w sobotę i niedzielę stawili opór rodakom Juana Martina del Potro.

Faworytem spotkania byli Argentyńczycy, zeszłoroczni półfinaliści, którzy czterokrotnie w historii grali w finale Davis Cup – najbardziej prestiżowego drużynowego turnieju w tenisie męskim (turniej rozgrywany jest od 1900 roku!). Nawet ze zdrowym Janowiczem Polacy musieli by wznieść się na szczyt swoich możliwości, by pokusić się o zwycięstwo. Nękany kontuzjami Jerzyk, wspierał swoich kolegów z ławki rezerwowych, jednak jego doping nie wiele pomógł. Piątkowe gry singlowe szybko rozwiały marzenia Polaków o awansie do kolejnej rundy.

Pierwszy na korcie w naszej reprezentacji pojawił się Michał Przysiężny. Notowany na 318 miejscu w rankingu ATP Przysiężny nie trenował od trzech miesięcy, zmagając się z kontuzją pleców, a ostatni turniejowy mecz rozegrał w listopadzie. Tak długą przerwę w grze było widać od pierwszych piłek meczu. Ołówek grał bardzo nerwowo, wiele piłek po jego uderzeniach lądowało za kortem, bądź w korytarzu deblowym, szwankował pierwszy serwis. W całym spotkaniu Przysiężny popełnił aż 54 niewymuszone błędy przy zaledwie 28 rywala. Guido Pella zagrał solidnie i bez fajerwerków, ale spokojnie wystarczyło to do gładkiego zwycięstwa w trzech setach. Polak stawił mu jedynie opór w trzecim secie zakończonym tie breakiem. Po dwóch godzinach i 3 minutach gry Argentyńczycy prowadzili 1:0.

W drugim meczu naprzeciwko siebie stanęli absolutny debiutant w naszej kadrze Hubert Hurkacz i sklasyfikowany o 550 pozycji wyżej w rankingu Leonardo Mayer (41 miejsce). Hurkacz rozpoczął mecz bardzo stremowany, miał problemy z serwisem (dwukrotnie został przełamany) i ostatecznie w pierwszej partii ugrał zaledwie dwa gemy. W drugim secie gra Polaka uległa zdecydowanej poprawie i metamorfozie. 19 latek zaczął grać na większym luzie, popisał się kilkoma efektownymi akcjami, które sprawiły, że poczuł się znacznie pewniej, obronił tez kilka break pointów. Ostatecznie doświadczony Argentyńczyk rozstrzygnął drugiego seta w tie breaku wygrywając go do 3. W trzecim secie na korcie bezsprzecznie panował Mayer, który po dwóch godzinach i 5 minutach mógł podnieść ręce w geście triumfu.

Sobotnia gra deblowa miała ogromny ciężar gatunkowy. Porażka oznaczała koniec marzeń Polaków o awansie. Z drugiej strony właśnie rywalizacja w parach miała być nasza najsilniejszą bronią. To jedyny mecz podczas trzydniowej rywalizacji, w którym Polacy byli faworytami. Kapitan polskiej reprezentacji Radosław Szymanik desygnował do gry Łukasza Kubota i Marcina Matkowskiego i nasza eksportowa para (panowie grają ze sobą od początku sezonu i planują wspólny występ na tegorocznych igrzyskach) nie zawiodła oczekiwań licznie zgromadzonej w Ergo Arenie publiczności. Polscy debliści po dwóch godzinach i czterech minutach pokonali parę Berlocq – Olivo 6:3 6:4 6:4. Praktycznie każdy set wyglądał podobnie. Nasi tenisiści pewnie wygrywali swoje podania (jeden z serwisów Matkowskiego poleciał z prędkością 251 km/h) czekając na okazję by przełamać rywali. Udało się trzykrotnie dzięki czemu Polacy zdobyli debiutancki punkt w elicie. Co ciekawe był to czwarty mecz Matkowskiego i Kubota w polskiej reprezentacji i jak na razie Marcin oraz Łukasz nie stracili nawet seta.

Przed niedzielną rywalizacją sporo mówiło się o możliwości zmiany w składzie biało-czerwonych, a konkretnie o zastąpieniu Michała Przysiężnego, Łukaszem Kubotem. Kapitan biało-czerwonych nie zdecydował się na taki manewr i przeciwko Mayerowi desygnował do gry Przysiężnego. Na bardzo szybkiej nawierzchni w Ergo Arenie, królował serwis. W pierwszym secie obaj gracze pewnie wygrywali swoje podania (Ołówek zdobył zaledwie dwa punkty przy zagrywce przeciwnika), ale to jednak Polak wygrał pierwszą partię po tie breaku do czterech. Drugi set bliźniaczo przypominał ten premierowy, z ta różnicą, że w tie breaku lepszy okazał się Mayer. To wyraźnie podcięło skrzydła naszemu graczowi, który nie był już tak regularny i przegrał kolejne dwie partie do 2 i 3.

Po tym meczu stało się jasne że to Argentyńczycy zagrają w ćwierćfinale z Włochami, a Polacy będą bili się w dniach 16-18 września w barażu o utrzymaniu w elicie. Mimo, że zwyczajowo przy rozstrzygniętym wyniku, nie rozgrywa się kolejnego singla, kapitanowie obu drużyn uzgodnili, że dojdzie do piątego spotkania mimo, iż będzie on miał charakter tylko prestiżowy. W nim 19 letni Hubert Hurkacz pokonał po świetnym meczu Renzo Ollvo 4:6 7:6 6:4. Polak wykazał się w tym pojedynku znakomitą odpornością na stres i obronił w drugim secie aż 5 meczboli. To pierwsze singlowe zwycięstwo biało-czerwonych w historii naszych startów w grupie światowej Pucharu Davisa. Polakom należą się brawa za dzielną i ambitną postawę. Będziemy teraz mocno trzymać kciuki by po barażowym, wrześniowym spotkaniu, polscy kibice dalej mogli cieszyć się występami biało czerwonych w tenisowej w elicie.

Comments are closed.

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony