Jestes tutaj: Home » slider » Finis coronat opus. Gajos bohaterem Kolejorza

Finis coronat opus. Gajos bohaterem Kolejorza

(fot. ekstraklasa.tv)Piłkarze Kolejorza odnieśli niezwykle cenne zwycięstwo w rozgrywkach T-Mobile Ekstraklasy. Po bardzo wyrównanym i zaciętym meczu, Lech na oczach selekcjonera Adama Nawałki pokonał Cracovię 2:1 i umocnił się na piątym miejscu w tabeli.

Mecz zaprzyjaźnionych ze sobą klubów (przed pierwszym gwizdkiem kibice zaintonowali hymny zarówno Lecha jak i Cracovii) dostarczył ponad 24 tysiącom kibiców na Inea Stadionie niesamowitych emocji. Poza atrakcyjnym przeciwnikiem, grającym ładny i ofensywny futbol, na frekwencję na trybunach wpływ miała zorganizowana przez klub akcja „Kibicowanie z klasą”, dzięki której mecz za darmo obejrzało ponad 10918 przedszkolaków i uczniów z wielkopolskich placówek. To absolutny rekord zorganizowanych grup na stadionie Kolejorza.

Lech przystąpił do meczu osłabiony brakiem Szymona Pawłowskiego. Motor napędowy większości  kreowanych przez Kolejorza akcji ofensywnych, w wyniku kontuzji doznanej w Zabrzu, ma złamaną kość jarzmową i najprawdopodobniej nie zagra już w tym sezonie. W geście solidarności z Szymkiem, piłkarze Lecha na przedmeczową rozgrzewkę założyli koszulki ze słowami otuchy dla kolegi z boiska. Do Poznania pierwszy raz w charakterze trenera gości (licząc kluby najwyższej klasy rozgrywkowej, gdyż w 2001 roku był na Bułgarskiej jako opiekun grających na zapleczu ekstraklasy Tłoków Gorzyce) zawitał trener Jacek Zieliński. 55 letni szkoleniowiec został przyjęty niezwykle ciepło co nie dziwi, gdyż swój największy trenerski sukces odniósł właśnie z Kolejorzem zdobywając po 17 latach posuchy tytuł mistrzowski dla Poznania. Również w Europie pod batutą niezwykle skromnego trenera, Kolejorz potrafił przeciwstawić się najlepszym, remisując choćby 3:3 w Turynie z Juventusem. W przedmeczowych zapowiedziach piłkarze Mistrza Polski pałali żądzą rewanżu za jesienną klęskę przy Kałuży, gdzie Lech po katastrofalnym meczu przegrywał już po 3 minutach 0:2, a ostatecznie poległ aż 2:5. Porażka ta była przysłowiowym gwoździem do trumny dla Macieja Skorży, którego po tym spotkaniu zastąpił Jan Urban. Co ciekawe dla byłego piłkarza Górnika Zabrza i Osasuny Pampeluna, Cracovia to bardzo szczęśliwy przeciwnik. Prowadzone przez niego drużyny rozegrały przeciwko Pasom 11 spotkań nigdy nie przegrały, 8 razy wygrywając, a trzy remisując.

Kibice liczyli na podtrzymanie świetnej formy i dyspozycji strzeleckiej przez Dawid Kownackiego. Jedyny w tej chwili zdrowy, nominalny napastnik Mistrzów Polski w czterech rozegranych meczach rundy wiosennej zdobył dla Kolejorza 4 gole, średnio wpisując się na listę strzelców co 54 minuty. Kownaś jest też absolutnym rekordzistom jeśli chodzi o ilość goli strzelonych dla poznańskiego klubu przed 19 urodzinami. Zdobył ich już 16 i wyprzedza tym wynikiem takie gwiazdy Lecha jak Andrzej Juskowiak czy Bartosz Ślusarski. Tym razem jednak Dawid niczym specjalnym się nie wyróżnił. Być może zdeprymowała go obecność na trybunie prasowej dziennikarzy z niemieckiego Kickera, którzy przygotowywali obszerny materiał o wychowanku Lecha.

Jeśli ktoś zasiedział się przy niedzielnym podwieczorku i spóźnił się kilka minut na pierwszy gwizdek sędziego Daniela Stefańskiego miał czego żałować. Najpierw w 6 minucie po ładnej zespołowej akcji bramkę dla przyjezdnych zdobył Kapustka. To czternasty gol w tym sezonie strzelony przez Pasy w pierwszym kwadransie meczu. Dwie minuty później wyrównał Jevtić po strzale którego piłka odbiła się od jednego z obrońców kompletnie myląc Sandomierskiego. W dalszej części pierwszej odsłony oglądaliśmy świetny, żywy mecz, cechowany agresywną grą pressingiem oraz przemyślanym i mądrym konstruowaniem akcji z obu stron. Groźniejsze akcje przeprowadzali poznaniacy, ale strzały Lovrencsicsa i Kownackiego nie znalazły drogi do siatki Pasów.

Druga połowa zaczęła się od fantastycznej parady Jasmina Burica w 48 minucie. Dla Bośniaka niedzielny mecz był setnym w barwach Kolejorza. Od 60 minuty zarysowywała się coraz większa przewaga przyjezdnych, którzy z łatwością przedostawali się pod bramkę Lecha, który momentami był zamknięty niczym w hokejowym zamku. Widzący to opiekun poznaniaków natychmiast zareagował i jak się później okazało dokonał trafionych i kluczowych dla losów tego pojedynku zmian. Najpierw na boisku w 69 minucie pojawili się Teteh i Jóźwiak (pierwszy z nich miał zapewnić większy komfort i spokój w środkowej strefie boiska, drugi młodzieńczym entuzjazmem miał szarpać na skrzydle), a w 83 minucie zmęczonego Kownackiego zastąpił Gajos. I to właśnie były zawodnik Jagiellonii po dośrodkowaniu Gergo Lovrencsicsa (pierwsza asysta w sezonie) zdobył  zwycięskiego gola, pewnie umieszczając piłkę obok bezradnego bramkarza gości.

Tym samym pierwszy raz za kadencji Jana Urbana, Lech wygrał mecz w którym pierwszy stracił bramkę. Warte podkreślenia jest fakt, że w pewnym momencie na boisku grało aż 5 wychowanków Akademii Lecha. W żadnym innym polskim klubie nie było w tym sezonie takiej sytuacji. Poznaniacy po tej kolejce mają zaledwie 6 punktów mniej do trzeciej w tabeli Cracovii, a biorąc pod uwagę czekający nas podział punktów, strata do miejsca gwarantującego udział w europejskich pucharach wydaje się już naprawdę nieduża. W następnej kolejce Kolejorza czeka trzecia z rzędu wyprawa na Śląsk. Tym razem rywalem będzie chorzowski Ruch.

Lech Poznań: Jasmin Burić – Tomasz Kędziora, Paulus Arajuuri, Marcin Kamiński, Tamas Kadar – Gergo Lovrencsics, Karol Linetty, Darko Jevtić (70. Abdul Aziz Tetteh), Łukasz Trałka, Sisi (70. Kamil Jóźwiak) – Dawid Kownacki (82. Maciej Gajos).

Cracovia: Grzegorz Sandomierski – Deleu, Hubert Wołąkiewicz, Piotr Polczak, Jakub Wójcicki – Bartosz Kapustka (88. Anton Karaczanakow), Damian Dąbrowski, Mateusz Cetnarski, Marcin Budziński (91. Hubert Adamczyk), Boubacar Dialiba (74. Tomas Vestenicky) – Erik Jendrisek.

Comments are closed.

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony