Jestes tutaj: Home » slider » Początek walki o wpływy. Echa zjazdu Polskiego Związku Piłki Nożnej

Początek walki o wpływy. Echa zjazdu Polskiego Związku Piłki Nożnej

(fot. pzpn)W warszawskim hotelu Sofitel Victoria odbyło się Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Delegatów PZPN. Jak się okazało było to również preludium do walki o fotel prezesa związku przed październikowymi wyborami. O co tak naprawdę chodzi w meczu PZPN vs ESA?

Na wczorajszym zjeździe delegaci niespodziewanie odrzucili wszystkie propozycje zmian w statucie związku które forsował i proponował  prezes Zbigniew Boniek. Same korekty w najważniejszym dokumencie PZPN są potrzebne i niezbędne z uwagi na zalecenie wynikające ze statutu światowej i europejskiej federacji piłkarskiej (FIFA,UEFA). Do tego trzeba pamiętać, iż statut należy dostosować do nowej ustawy o sporcie kwalifikowanym. Zasadnicze postulaty które były przedmiotem głosowania dotyczyły m.in. powiększenia ekstraklasy do maksymalnie 18 zespołów oraz zakazu ubiegania się posłów, wojewodów, burmistrzów czy prezydentów miast o stanowisko prezesa związku. W kontekście narzekania większości klubów na rozgrywania ligi w systemie ESA 37 (30 meczów z sezonie zasadniczym i 7 dodatkowych spotkań przy podziale na grupę mistrzowską i spadkową), osiemnaście drużyn w najwyższej klasie rozgrywkowej gwarantować by miało maksymalnie 34 mecze w sezonie. Wiemy też jak kończyły się zakusy upolitycznienia związku (rządowe kontrole, czy też kurator) w poprzednich latach gdy europejskie władze piłkarskie groziły wykluczeniem polskich klubów z międzynarodowych występów. Co ciekawe, a zarazem trudne do racjonalnego wytłumaczenia, delegaci „zrzeszeni pod auspicjami” szefa Rady Nadzorczej Ekstraklasy S.A. Macieja Wandzela odrzucili także pozostałe z proponowanych zmiany w statucie, które miały służyć samym klubom a więc im samym! Chodzi tu przede wszystkim o spory na linii klub-piłkarz, które z powodu wadliwych zapisów w „biblii PZPN” ci pierwsi zazwyczaj przegrywali, gdy zawodnik skarżył się przed Trybunałem Arbitrażowym FIFA.

By dokonać zmian w statucie potrzebna była większość kwalifikowana 2/3 ze 100 obradujących delegatów. 40 głosów klubów ekstraklasy i I ligi, czyli popleczników Wandzela wystarczyło by storpedować i odrzucić próby wszystkich zmian. Ludzie z bliskiego otoczenia współwłaściciela Legii Warszawa twierdzą, że Wandzel chciał pełnego zaangażowania PZPN, przede wszystkim finansowego w proces certyfikacji akademii klubowych (model współfinansowany z Ministerstwa Skarbu a zatem też ze związkowej kasy, z kolei Boniek proponuję już praktycznie gotowy projekt Narodowego Modelu Szkolenia oraz nagradzanie klubów za pracę z wychowankami). Wandzel nie jest również zadowolony z liczby obcokrajowców spoza Unii (obecnie 3, a od nowego sezonu 2), którzy będą mogli występować w polskich klubach. Dodatkowo chciał jeszcze dalej idącego zwolnienia z opłat transferowych. PZPN za rządów Bońka w kwestii opłat transferowych i tak poszedł klubom na rękę. Przy przychodzących transferach zagranicznych obowiązuje opłata w kwocie 2,5 tysiąca złotych. W przypadku transferów zagranicznych wychodzących na konto federacji trafiało wcześniej 3 procent sumy odstępnego – obecnie już tylko 1,5 procenta. W kuluarowych rozmowach udziałowiec Legii sygnalizował też chęć wprowadzenie przedstawiciela(i) futbolu zawodowego do prezydium związku bez wyborczej weryfikacji, co niekoniecznie chce zaakceptować Boniek.

Trudno bezkrytycznie przyglądać się działaniom samej Ekstraklasy jako spółki, która mimo wspaniałej i ultranowoczesnej infrastruktury i znakomitego kontraktu telewizyjnego, od ponad roku nie potrafi znaleźć sponsora tytularnego dla swoich rozgrywek, polskie kluby czekają 20 lat na awans do LM, by wreszcie będąc tego naprawdę blisko, zademonstrować całej Europie „amatorszczyznę” z liczeniem kartek.

Prezes PZPN niepowodzenie przy zmianie statutu przyjął ze spokojem i uśmiechem. Trudno polemizować z jego argumentami a przede wszystkim dokonaniami; zorganizowanie na Stadionie Narodowym w Warszawie finału Ligi Europy, przyznanie Polsce finałów Młodzieżowych Mistrzostw Europy do lat 21, mianowanie na trenera reprezentacji Adama Nawałki czy wreszcie podniesienie rangi i prestiżu Pucharu Polski. Człowiek doskonale postrzegany w europejskiej centrali sprawił, że polscy kibice bardzo dobrze postrzegają pracę zarówno samego prezesa jak i całego związku. Opozycji, tudzież niektórym mediom nieprzychylnym prezesowi może wydawać się, że wczoraj poniósł on sromotną klęskę. Prawda jest taka, że Boniek przegrał wczoraj tak naprawdę tylko bitwę. Do końca kadencji obecnych władz PZPN zostało zaledwie 8 miesięcy, opozycja nie potrafi wskazać sensownego kandydata, a Zibi jeśli tylko… zechce mu się chcieć, wygra wybory (wojenkę) w cuglach. Do zwycięstwa będzie potrzebował zaledwie zwykłej większości głosów, a taką miał już na wczorajszym zjeździe.

Comments are closed.

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony