Jestes tutaj: Home » FILM » Komunizm w czystej postaci

Komunizm w czystej postaci

(fot. materiały prasowe)Mówiąc szczerze, idąc na projekcję węgierskiego filmu z 1969 roku, nie liczyłam na wyjątkowo ciekawy pokaz, ani szczególnie dobrą zabawę. Ku mojemu zdziwieniu „Świadek”, w reżyserii Petera Bacso okazał się jedną z lepszych komedii jakie obejrzałam w ostatnim czasie.

Film tak mocno i dosadnie krytykuje ustrój komunistyczny, że swojej premiery doczekał się dopiero w 1981 roku. Mało tego, poza dużą dawką humoru, na naprawdę wysokim poziomie, dostarczył mi wielu przemyśleń, bo temat który podejmuje z pewnością do zabawnych nie należy.

Fabuła osadzona jest w realiach komunizmu i ten fakt kształtuje tematykę całej akcji. Główny bohater József Pelikan jest prostym człowiekiem i posłusznym obywatelem. Zajmuje się pilnowaniem wałów na Dunaju, ma ośmioro dzieci, a bieda daje mu się we znaki, ale wiedzie spokojne, uporządkowane życie.

Wszystko zmienia się, gdy zupełnie przypadkowo odkryty zostaje fakt, że dokonał nielegalnego uboju świni, trafia wówczas do więzienia. Niespodziewanie wyciąga go stamtąd towarzysz Viraga, polityczny dygnitarz, który ma co do niego inne, aczkolwiek niezbyt konkretne plany. Pelikan zostaje kolejno dyrektorem pływalni, lunaparku, a także szefem wielkiego projektu wyhodowania pierwszej węgierskiej pomarańczy.

Oczywiście nie ma pojęcia o wykonywaniu swoich nowych obowiązków, robi to nieudolnie i regularnie trafia do wiezienia. Wciąż jest uwalniany i osadzany na nowych, jeszcze dziwniejszych stanowiskach.

Akcja toczy się bardzo szybko, absurd goni absurd, a główny bohater staje się coraz bardziej zindoktrynowany, przechodzi pewnego rodzaju „pranie mózgu”, jest tak podporządkowany władzy i zmęczony ciągłymi zmianami, że niemal zupełnie traci rozum.

Mimo iż temat jest trudny, wręcz dramatyczny, to przedstawiony zostaje w krzywym zwierciadle, przez co odnosimy dwojakie wrażenie. Ja byłam jednocześnie rozbawiona i przerażona. Nie sposób nie śmiać się z naprawdę zabawnych sytuacji, dialogów, postaci. Nie sposób też nie współczuć bohaterom poddanym okrutnemu i bezlitosnemu systemowi gwałcącemu wszelkie prawa człowieka. Wizerunek bohatera zniszczonego przez władze i absurdalne koleje losu, dyktowane mu właśnie przez nią, zdecydowanie przeraża.

Wychodząc z sali, usłyszałam słowa „to nie była groteska komunizmu, to był komunizm w czystej postaci” i uważam, że to zdanie sporo mówi o filmie, bo podkreśla, że nie trzeba nic dodawać ani zmieniać by życie w tym systemie było absurdem, tak po prostu było.

Kilka dni po obejrzeniu filmu, wciąż trudno mi określić moje końcowe wrażenie, wciąż pojawiają się kolejne refleksje i myślę, że właśnie to jest wyznacznikiem naprawdę dobrego kina.

 

Comments are closed.

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony