Jestes tutaj: Home » slider » Romantyzm w odcieniach czerni. Sztuka Victorii Frances

Romantyzm w odcieniach czerni. Sztuka Victorii Frances

(fot. materiały prasowe)Sztuka gotycka ma wiele odcieni. Poczynając na strzelistych wieżach budowli sakralnych, poprzez wyraziste malarstwo i ekspresywne rzeźby, aż po przepełnioną grozą literaturę i współczesną grafikę. Gotyk, mimo że powstał pod koniec średniowiecza, wciąż jest fascynujący.

Wielu z nas pociąga atmosfera tajemniczości, melancholia i czarny romantyzm. Gdy w życiu codziennym spotykamy się z pochwałą pozytywnego myślenia i spełnionej miłości, chętnie uciekamy w inny, mniej banalny świat. W gotyku nic nie jest oczywiste, a każdy literacki bohater jest ze swymi cierpieniami sam. Czy dzisiaj także nie wydaje się to aktualne? Na zewnątrz jesteśmy uśmiechnięci, podczas gdy w środku czujemy się niezrozumiani. Na szczęście współczesna sztuka gotycka pozwala nam zapomnieć o naszej samotności, udowadniając, że nie tylko my czujemy się jak zagubieni, romantyczni bohaterowie.

Inspiracje z piekła rodem
Mówiąc o sztuce czerpiącej dziś z gotycyzmu, nie można nie wspomnieć o Victorii Frances. Prace młodej artystki podbiły serca ludzi na całym świecie. Frances pochodzi z Hiszpanii. Urodziła się w Walencji, jednak niemal całe dzieciństwo spędziła w Galicji. Malarstwo i rysunek fascynowały ją chyba od zawsze, na co dowodem jest fakt ukończenia hiszpańskiego Uniwersytetu Sztuk Pięknych. Artystka szybko wypracowała własny styl – znana jest z obrazów przedstawiających piękne, lecz zarazem upiorne kobiety. Zamiłowanie do gotyku nie wzięło się znikąd. Victoria Frances przyznała bowiem, że inspiruje się literaturą. Do najbardziej cenionych przez nią pisarzy należą tacy klasycy, jak Edgar Allan Poe, Goethe, Victor Hugo, Oscar Wilde, Charles Baudelaire, czy nawet Stephen King. Artystka czerpie jednak inspiracje z powieści także innych autorów – m.in. Alana Lee, Geralda Broma, Josepha Vargo, Fernando Fernándeza, Pepe Gonzáleza, H.P. Lovecraft czy Anne Rice. Frances lubi także słuchać muzyki zespołu Dark Sanctuary i oglądać filmy grozy. Jej gust wyraźnie wskazuje na zainteresowanie mroczną stroną człowieka, którą próbuje przedstawiać na swoich obrazach.

Tęsknota i piękno
Victoria Frances posiada całkiem pokaźny dorobek artystyczny. Jej prace wydano w formie plakatów, kalendarzy oraz albumów. Pierwszy z nich, pod tytułem Favole, pojawił się w sprzedaży, gdy autorka miała zaledwie 21 lat (w 2003 roku). Składa się on z trzech części: Lágrimas de piedra (Kamienne Łzy), Libérame (Uwolnij Mnie) oraz Gélida Luz (Zamarznięte Światło). W międzyczasie Frances wydała jeszcze jeden album: Skrzydła Anioła. Do jej późniejszych zbiorów należą także dzieła El Corazon de Arlene, Misty Circus: 1. Sasha, el pequeño Pierrot, Misty Circus: 2.  La Noche de las Brujas oraz El Lamento del Océano. Jak przyznaje autorka, jej rysunki mają w sobie coś nie tylko z literatury i filmu, lecz także z miejsc, w których się wychowała. W wywiadzie przeprowadzonym w marcu 2005 roku (dostępnym na stronie internetowej artystki), Frances twierdzi, że w obrazach widoczny jest zarówno wpływ Walencji, jak i Galicji. Wyjeżdżając z miasteczka, w którym się urodziła, czuła melancholię, gdy przebywała zaś w Galicji, urzekły ją krajobrazy. Uczucia tęsknoty przeplatanego zachwytem można dopatrzeć się w jej dziełach. Być może to właśnie urok galicyjskich ziem sprawił, że artystka zaczęła dostrzegać wokół siebie piękno, co zainspirowało ją do rysowania.

W pracowni alchemika
Dzięki gotyckiemu stylowi, Victoria Frances zaskarbiła sobie wielu fanów. Bohaterki jej obrazów – tajemnicze, zmysłowe i straszne kobiety, niezmiennie wywołują w widzach emocje. Zainteresowanie mroczną tematyką jest na tyle duże, że zawiązano nawet grupę artystów, której Victoria jest częścią: Alchemy-Gothic. Zespół młodych grafików, prócz tego, że tworzy mrożące krew w żyłach obrazy, współpracuje z firmą HEYE – niemieckim producentem puzzli. Jak się okazuje, nie wszyscy miłośnicy układanek lubią krajobrazy czy postacie z bajek. Niektórzy wolą mocniejsze wrażenia – a co w puzzlach może być bardziej emocjonującego, niż układanie obrazka z siejącą grozę czarownicą, onieśmielającą przy tym urodą?

Przyjrzyjmy się Trucicielce, postaci z jednego z rysunków. Młoda kobieta w gotyckim stroju (czarny gorset, koronkowe rękawice, wisiorek z pentagramem na szyi) stoi obok szeregu butelek o powykręcanych szyjkach, wypełnionych kolorowymi płynami. Za nią znajduje się wysokie okno pokryte pajęczynami. Jest ciemno; atmosfery grozy dodaje czarny kot, ponuro przyglądający się wywarom. Czyżby pracownia alchemika w strasznym zamczysku? Tak mogłoby się wydawać, jednak zamiast szalonego naukowca, śmiertelny napój sporządziła długowłosa niewiasta o porcelanowej cerze. Melancholia i poczucie bycia niezrozumianym przybiera w pracach Victorii Frances najczarniejszą barwę. Stworzone przez nią nimfy, rusałki i czarownice są nie tylko beznadziejnie samotne, lecz także piękne i niebezpieczne – a nie od dziś wiadomo, że obok takich kobiet nie da się przejść obojętnie.

Comments are closed.

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony