Jestes tutaj: Home » MISZ MASZ » Kącik młodego dziennikarza » Mój przyjaciel ma cztery łapy

Mój przyjaciel ma cztery łapy

(fot. Shutterstock)I co z tego, że należą do różnych gatunków? Joasia, Kamila, Paulina i Dorota uważają, że rozumieją się ze swoimi zwierzętami lepiej niż z ludźmi. I mają z nimi więcej tematów do rozmów.

„A ja w domu mam chomika, kota, rybki oraz psa”
Hektor jest młodym, energicznym kundelkiem. Zaczepia każdą osobę, którą spotka. „On ma wieczną ochotę na zabawę” – tłumaczy Joasia, właścicielka Hektora. Na potwierdzenie tych słów, pies podbiega do niej z gumową piłeczką w pysku. Nie zamierza jednak jej tak po prostu oddać. „Chce, żebym go goniła” – mówi Asia i posłusznie zaczyna biec za kundelkiem. Podczas gdy Joasia bawi się z Hektorem, na podwórko wchodzi z gracją mała, ruda kotka – Lisi. Mija mnie obojętnie i podchodzi do psiej miski. Bez żadnego skrępowania wyjada Hektorowi jego obiad. Gdy miska jest już pusta, kotka wskakuje na ławkę, zwija się w kłębek i zasypia. Najedzona, spokojna i bezpieczna. „Oprócz Hektora i Lisi mieszkają tu jeszcze dwa koty: Misia i Śnieguś” – mówi Joasia, łapiąc oddech po wyczerpującym biegu. „Misia jest najpoważniejsza i najbardziej odpowiedzialna ze wszystkich moich zwierząt. Czasami zachowuje się, jakby była ich mamą” – śmieje się. Opowieść Asi przerywa głośne miauczenie. Patrzę pytającym wzrokiem na moją rozmówczynię. „To właśnie Śnieguś idzie na obiad” – tłumaczy z uśmiechem” – „Śnieguś zawsze z daleka daje znać, żeby szybko naszykować mu jedzenie, bo właśnie idzie”. Po chwili moim oczom ukazuje się potężny, czarno-biały kocur. Jednak gdy podchodzi bliżej, okazuje się, że jest on czarno… brudny. Jakby od niechcenia zagląda do wszystkich misek, wyjadając całą ich zawartość, po czym dosłownie przewraca się na ziemię i zasypia. „Cały Śniegusek” – mówi Asia, czule głaszcząc kota po grubym brzuchu. Po chwili słychać mruczenie, jakby w ciele zwierzaka włączył się mały motorek.

„Ratując jednego kota nie zmienimy świata, ale świat zmieni się dla tego jednego kota”
Harry może mówić o prawdziwym szczęściu. Został znaleziony i przygarnięty przez Dorotę jako maleńkie kociątko. „Było z nim naprawdę kiepsko” – wspomina Dorota – „Był wygłodzony, zmarznięty, pogryziony przez inne koty. Na szczęście udało się go uratować”. Harry, mimo że jest zwykłym dachowcem, zachowuje się jak panicz. „Tak wytresował całą rodzinę, że jesteśmy na każde jego miauknięcie” – śmieje się Dorota. Harry bardzo lubi spacerować. „Sąsiedzi są pod wrażeniem jego elegancji. Podziwiają, jak grzecznie chodzi przy mojej nodze, nie ucieka” – tłumaczy jego właścicielka. Dorota często zabiera swojego zwierzaka na spacery do lasu. Traktuje Harrego niemal jak człowieka. „Niektórzy uważają, że to głupie, <<Przecież to zwykły kot>>, mówią. Ale ja uważam inaczej. Harry jest członkiem rodziny. Chociaż mieszka u nas dopiero dwa lata, nikt już nie pamięta, jak było w domu przed jego pojawieniem się” – tłumaczy.

„Kot, który mieszka u dobrych ludzi, jest przyzwyczajony, do tego, że ciągle się do niego mówi”
Mietek, czarno-biały kot Kamili jest wielkim pieszczochem. Od momentu naszego poznania, łasi się do moich nóg i cichutko pomiaukuje, domagając się głaskania. Kamila bierze Mietka pod brzuch i delikatnie kładzie go sobie na kolanach. Po chwili kot zasypia. „Mietek jest wspaniałym pocieszycielem. Przychodzi do mnie zawsze, kiedy jest mi smutno lub trudno. I mruczy” – mówi Kamila, głaszcząc kota spokojnymi ruchami dłoni. „Niektórzy uważają, że koty chodzą własnymi ścieżkami i nie można na nie liczyć. A prawda jest taka, że Mietek jest o wiele bardziej lojalny i oddany niż niejeden człowiek. Żaden człowiek nie dał mi tyle radości, powodów do uśmiechu i tyle miłości co właśnie mój kot. Nie mam wątpliwości, że to Mietek jest moim przyjacielem” – podsumowuje.

Comments are closed.

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony