Jestes tutaj: Home » MISZ MASZ » Ideał na sedesie

Ideał na sedesie

(fot. kobieta.gazeta.pl)„Do zakochania jeden krok”, ale żeby znaleźć miłość musimy się zaopatrzyć w wygodne buty i… wytrwałość. Bo czeka nas długa droga. Pełna krętych ścieżek i ślepych uliczek, gdzie czyhają fałszywe pokusy. Będziesz umiała się oprzeć? A może to, czego pragniesz, jest na wyciągnięcie ręki? Przypatrz się dobrze.

Spada nagle, jak grom z jasnego nieba. Oddziałuje na każdego z nas w prawie taki sam sposób. Najpierw – zauroczenie, fascynacja i, oczywiście, motyle w brzuchu. To na pewno ten jedyny. Wspaniały i cudowny. Jednak po jakimś czasie, gdy w życie wkrada się rutyna, twój idealny mężczyzna przestaje być idealny. Bywa, że wtedy rozglądasz się za kolejnym, który po jakimś czasie traci w twoich oczach swój pierwotny urok. I koło się zamyka.

Hormonalny koktajl
Zakochanie to przepyszny drink z hormonów szczęścia, energii i zadowolenia: dopaminy, oksytocyny oraz endorfin. Zakochując się – wypijasz go jednym haustem. Z zadowoleniem przeglądasz się w lustrze, na ukochanego patrzysz przez różowe okulary. Jego przywary rozczulają, zalety – zachwycają. Gdy cię dotyka – po twoim ciele przebiegają dreszcze, a kiedy cię całuje – odlatujesz do siódmego nieba.

Zakochanie to w zasadzie czysta namiętność. Bliskość, chęć bycia z drugą osobą wbrew przeciwnościom losu. Wierność, lojalność i odpowiedzialność – wtedy jeszcze raczkują. Na szczęście, święty Walenty czuwa i, jako patron umysłowo chorych, prowadzi nas do nieuchronnego otrzeźwienia. Bo wbrew powiedzeniu, że miłość jest ślepa, tak naprawdę wymaga od człowieka, by przejrzał na oczy. Podstawowe składniki miłości mają szansę rozwinąć się po roku, dwóch, trzech latach, gdy namiętność spada dramatycznie. Tak naprawdę, dopiero wtedy rodzi się prawdziwe uczucie. To, co było wcześniej, to tylko zakochanie, zauroczenie, szał ciał.

Miłość niezauważona
Niektórzy ludzie są uzależnieni od stanu zakochania. Od koktajlu hormonów, ekscytacji, zawrotów głowy na widok wybranka. Mylą te burzliwe emocje z miłością, która jest mniej spektakularna. Mogą jej nawet… nie zauważyć. I gdy zakochanie właśnie mogłoby zacząć przeradzać się w coś mocniejszego i trwalszego, odchodzą – przekonani, że to miłość odeszła wcześniej. Nie poznali jej więc. Jak w tej bajce o wróżce przebranej za staruchę. Tylko ci, którzy w zimną noc wpuszczą staruszkę do domu, nakarmią i napoją, mogą liczyć na to, że czarodziejka spełni ich trzy życzenia. Miłość również ma magiczną moc i może spełnić twoje największe marzenia, o ile rozpoznasz ją w tej niepozornej, zwykłej, zdawałoby się, postaci. Jednak nie każdy przecież ma wzrok jubilera, żeby to dostrzec. Bywa, że przejście ze stanu zakochania do dalszych stadiów więzi łączącej partnerów odbierane jest jak koniec świata, prawdziwa katastrofa.

Ideały do lamusa
Dlaczego w ogóle zmieniamy obiekty zainteresowania? Czasem tak często, jak rękawiczki? Nie, nie dlatego, że są zużyte. Po prostu, na sklepowej wystawie olśnił na nowy model w szałowym kolorze. Żyjemy w pogoni za ideałem i aby go doścignąć, jesteśmy gotowi nawet naginać rzeczywistość do naszych marzeń. Uwielbiamy dopowiadać, spekulować, interpretować zachowania partnera. Idealizujemy każde słowo, każdy gest. Lecz, kiedy zakochanie mija, okazuje się, że wcale nie znamy swojego ukochanego. I nasz związek będzie musiał rozpaść się z hukiem.

Ideały nie są więc najlepsze. Ideał mężczyzny czy kobiecości ukształtowany przez rodziców, bajki z dzieciństwa, archetypy kulturowe, pierwsze doświadczenia miłosne i seksualne – ma się najczęściej nijak do ciebie i twoich potrzeb. A poza tym, jak ideał będzie wyglądał w kapciach? W domowych pieleszach, wołający z toalety: „Papier się skończyyyyył!”, zostawiający brudną wannę i podniesioną klapę sedesu? Uwierz na słowo, że twarde zderzenie z rzeczywistością może przetrwać tylko facet z krwi i kości. Być może właśnie ten, który stoi u twojego boku.

Codzienna pielęgnacja
Zakochanie, podobnie jak wszystko, co intensywne i piękne, szybko traci barwy. Wypłukuje się, jak kolor z twoich włosów. Trzeba je farbować, żeby nie zszarzały, nie straciły blasku i głębi.

Kobiety rozumieją się bez słów. Przykro mi, ale niedoczekanie, by mężczyźni również posiedli tę magiczną umiejętność skanowania myśli. Jeśli chcesz, by twój partner cię zrozumiał, mów prosto z mostu, otwarcie wyznaj, czego od niego oczekujesz. Masz duże szanse, że on się zmieni. Dla ciebie.

Popatrz też na siebie. Chcesz, by twój rycerz znów walczył o ciebie w turniejach i przynosił smocze serca? Pomyśl jednak, czy ty, księżniczko, aby nie zamieniłaś się w żabę? Nie spoczęłaś na laurach, gdy w związku spadła namiętność i przeminęło zakochanie? Poproś zaczarowane lusterko pamięci, by pokazało ci, jaka kiedyś byłaś dla twojego księcia. Zabiegaj. Adoruj. Kuś. Jak dawniej.

Nie warto zaśmiecać sobie głowy ideałami i wzorcami stuprocentowego samca. Przecież w kapciach twój mężczyzna i tak wygląda lepiej…

* Artykuł pierwotnie opublikowany na www.mobilnekobiety.pl

Comments are closed.

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony