Jestes tutaj: Home » slider » „Piszę tak jak czuję, jak myślę, jak mnie wyobraźnia kieruje” – wywiad z Peterem J. Birch

„Piszę tak jak czuję, jak myślę, jak mnie wyobraźnia kieruje” – wywiad z Peterem J. Birch

(fot. Ala Protasewicz)Peter J. Birch to tak naprawdę Piotr Brzeziński, 22 latek pochodzący z Wołowa. Jego debiutancki album “When The Sun’s Risin’ Over The Town”, który trafił do sklepów w styczniu 2013 r. spotkał się z pochlebnymi opiniami.

1. Spotykamy się po koncercie w Poznaniu, to jest twój pierwszy występ w naszym mieście? Jak wrażenia?
To nie jest mój pierwszy występ w tym mieście, w Poznaniu zagrałem około siedmiu razy. Poznań jest dla mnie szczęśliwy, zawsze jest fajna atmosfera, bardzo pozytywnie nastawieni ludzie i dzisiaj było tak samo. Cieszę się, że za każdym razem jestem tak ciepło przyjmowany.

2. Koncertujesz nie tylko w Polsce, koncertujesz między innymi w Czechach, Wielkiej Brytanii. Polska publiczność różni się mocno od publiczności zagranicznej?
Różnie to wygląda, wszystko zależy od  danego przypadku. Polska publiczność jest zróżnicowana, ale ogólnie rzecz biorąc jeszcze nie grałem tyle za granicą, żeby się na ten temat wypowiedzieć. Te koncerty są tak jakby moim początkiem za granicą, są bardzo małe i kameralne, ale mnie to odpowiada. Są czasami podobieństwa, ale jest też wiele różnic. To też się zmienia. Wydawało mi się wcześniej, że polska publiczność jest  trochę zamknięta, jakby wstydliwa, ale to się chyba zmieniło ostatnimi czasy. Zaczęli żywo reagować, są pozytywnie nastawieni, tak jak dzisiaj śpiewają ze mną i to bardzo cieszy.

3. Skąd pomysł na twój pseudonim artystyczny ?
To jest prosta sprawa. Mam na imię Piotr, na drugie Jan i stąd Peter John. Niektórzy mówią na mnie Brzoza ponieważ nazywam się Brzeziński i stąd Birch.

4. Czyli to już przygotowywania na międzynarodową karierę?
Nie, nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Śpiewam wyłącznie po angielsku i stąd mój pseudonim.

5. Pamiętasz swój pierwszy występ na scenie, jakie emocje tobie towarzyszyły?
Bardzo dobrze pamiętam swój pierwszy występ jako Peter.  Było to w Ostrzeszowie w 2009 roku. To było w Kawiarni Baszta, w mieście Bartka „Borówki”, który jest teraz moim menadżerem. Przyjechali wtedy moi znajomi z rodzinnego Wołowa, żeby mi pokibicować. Samego koncertu dobrze nie pamiętam, ale to pewnie dlatego, że byłem mega zestresowany. Ogólnie było chyba pozytywnie i teraz ciepło to wspominam. Grałem wtedy z grupą Twilite.

6. Studiujesz filologie hiszpańską , w którym momencie swojego życia zdecydowałeś związać swoje życie z muzyką?
W zasadzie podjąłem taką decyzję w marcu, kiedy rzuciłem szkołę. W tym momencie już nie studiuję. Tak naprawdę od pół roku żyję z grania i na razie to wystarcza na moje potrzeby. Jestem bardzo szczęśliwy, bo muzyka to moja pasja i cieszę się, że mogę żyć z tego co kocham. Zobaczymy, jak to się potoczy. Praca muzyka nie jest stałą, normalną pracą, ale będę robił wszystko, żeby to się udało.

7. Mówisz, że to nie jest stała praca masz więc plan B?
Przyznaję otwarcie, że nie mam planu B. Nie wynika to z pewności siebie, bardziej z tego, że skupiam się na tym co jest teraz, a nie na przyszłości, bo chyba bym zwariował. Staram się wykonywać swoją pracę jak najlepiej. Nie do końca traktuję muzykę jak pracę, ponieważ kocham to robić i to dla mnie najcudowniejsza rzecz na świecie. Niektórzy mówią, że najlepsza jest praca kiedy nie czujesz, że pracujesz, a ja tak mam, więc jestem szczęśliwy.

8. Masz doświadczenie w grze w zespole, uważasz, że solowe występy są trudniejsze, łatwiejsze jak to wygląda?
Są  zupełnie inne. W zespołach grałem na bębnach więc z perspektywy perkusisty koncert wygląda zupełnie inaczej. Nie ukrywam też, że bardzo to kocham i tęsknię za tym trochę. Niestety w tym momencie nie funkcjonuje żaden z moich zespołów i nie mam miejsca, w którym mógłbym pograć na bębnach. Być może jeszcze coś takiego powstanie. Jeśli chodzi o solowe występy, to już do tego przywykłem. Nie zastanawiam się już nad tym. Czasami ludzie pytają mnie, jak można występować  solo, uważają, że to przerażające. A ja zacząłem na tyle wcześnie, że zdążyłem się z tym oswoić.

9. Masz 22 lata, a twoja muzyka jest bardzo dojrzała. Jak myślisz z czego to wynika?
Nie mnie oceniać. Po prostu piszę tak jak czuję, jak myślę, jak mnie wyobraźnia kieruje. Ciężko odpowiedzieć mi to pytanie, ktoś musiałby obiektywnie ocenić.

10. Piszesz teksty i komponujesz muzykę, jak wygląda proces twórczy? Co powstaje pierwsze?
To jest bardzo zróżnicowane. Czasem jest tak, że w mojej głowie powstaje cała kompozycja. Czasem jest tak, że wymyślam coś na gitarze, później do tego wymyślam wokal albo odwrotnie. Nie ma zasady na pisanie utworów. To się samo pojawia.

11. Piszesz wieczorami, w nocy, czy rano?
Bardzo różnie. Potrafiłem pisać w łóżku z rana, potrafiłem siąść wieczorem, potrafiłem obudzić się o trzeciej w nocy i nagrać kompozycję, która akurat wpadła mi do głowy. To jest taki proces, który może zaskoczyć z każdej strony.

12. Co cię inspiruje do tworzenia, do pisania, do komponowania?
Na to składa się wiele rzeczy: ludzie, wydarzenia jakie mi towarzyszą, tego jest coraz więcej, gdyż dużo podróżuję i mam o czym pisać. Nie chciałbym mówić takimi banałami, że piszę piosenki o miłości, o drzewach, ale też tak jest.  Staram się to jednak interpretować w ambitniejszy sposób.

13. Twoja płyta spotyka się z samymi pochlebnymi recenzjami. Jak myślisz na czym polega jej sukces?
Byłem pozytywnie zaskoczony, że udało się zebrać tak pochlebne recenzje. Każda z nich w pewien sposób mnie podbudowała. Cieszę się, ponieważ jest to rodzaj muzyki, która nie jest codziennością w naszym kraju, a jednak została ciepło przyjęta. Dla mnie jest to wielki sukces, a dlaczego tak się stało? Nie wiem, chyba muzyka sama się broni.

14. Twoją muzykę określa się jako połączenie folku i country. A jak ty sam byś ją określił?
Nie lubię szufladkować muzyki i chyba każdy artysta tak ma. To jest taki temat tabu. Żeby jednak  nakreślić słuchaczowi mniej więcej, co to jest za muzyka, zawsze mówię, że jest to amerykański folk. To się jednak zmienia, bo powstają różne nowe kompozycje, które odbiegają od tego tematu, a w szczególności mój nowy album, który nagrałem, a który jeszcze nie ujrzał światła dziennego. Chcę, żeby premiera odbyła się wiosną 2014 roku i wtedy też ludzie zobaczą , że zaszła pewna zmiana. Mogę zdradzić, że w odróżnieniu od płyty „When The Sun’s Risin’ Over The Town” nie ma tam żadnego countrowego utworu. To totalny eksperyment. To w dalszym ciągu jestem ja, ale słuchacze mogą być zaskoczeni.

15. Piszesz wyłącznie w języki angielskim. Czy w przyszłości na Twoich albumach pojawi się utwór w języku polskim?
Szczerze mówiąc nie, ale to wynika z tego, że jako Peter J. Birch taki sobie gatunek i klimat obrałem. Jeśli będę miał zamiar napisać coś po polsku, to zrobię to jako Piotr Brzeziński, bo po co miałbym się wówczas ukrywać pod pseudonimem. Na pewno jako  Peter J. Birch będę pisał po angielsku, a w przyszłości być może stworzę coś po polsku. Na razie wiem, że jeszcze do tego nie dojrzałem.

16. Jakie rady mógłbyś dać swoim początkującym kolegom, którzy są młodzi jak ty i chcą zajść tak daleko jak ty?
Może to nie będzie takie fajne, ale na pewno ciężką pracę. Mam też to szczęście, że zawsze gdzieś na swojej drodze spotykam osoby, które mi mniej lub bardziej pomagają. To owocuje, i na pewno życzę im, żeby spotkali takie osoby na swojej drodze.  Sami z siebie muszą dużo grać, ćwiczyć i jakoś się doskonalić.

17. Powstaje dużo programów typu talent show. Uważasz, że to jest ułatwienie dla początkujących muzyków? Myślałeś kiedykolwiek żeby wziąć udział w takim programie?
Tak się składa, że w ogóle nie oglądam telewizji. Jeżeli chodzi o te programy, to myślę, że to dobra rzecz. Ciężko mi  to oceniać, ale skoro młodzi ludzie jakoś do tego brną i chcą poprzez taką drogę zaistnieć, to chwała im za to i niech im wychodzi. Mnie jednak to nigdy nie interesowało. Mam zupełnie inny pomysł na siebie. Dostałem nawet oficjalną propozycję z programu „The Voice of Poland”, ale z miejsca ją odrzuciłem. Dalej gram koncerty i tworzę nowe albumy i tak właśnie chciałbym zaistnieć. Myślę, że nie ma nic złego w tym, żeby stać się popularnym przez muzykę i to jest spełnienie moich marzeń. Sława czy bycie gwiazdą to dwie różne rzeczy. Jeśli ktoś mnie pyta, czy chciałbym być popularny  to odpowiadam, że tak bo to jest logiczne. Chcę, żeby ludzie kojarzyli mnie przede wszystkim z moją muzyką.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


5 + osiem =

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 291 308 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony