Jestes tutaj: Home » FILM » „Bastion” – film dla wytrwałych

„Bastion” – film dla wytrwałych

(fot. filmweb.pl)Można się spierać co do tego, czy jest to film. Ktoś powie: oczywiście, że jest! Ale konkretniej rzecz ujmując – jest to serial. Ma co prawda tylko cztery odcinki, ale za to mają one po półtorej godziny. Uznajmy zatem, że to film.

Produkcja jest adaptacją znanej i moim zdaniem jednej z najlepszych powieści Stephena Kinga. Dodatkowym walorem jest jej objętość – liczy prawie 1000 stron. Tak, dobrze przeczytaliście, według mnie jest to zaleta. Wszystkie wątki mają możliwość należytego rozwinięcia i spektakularnego zakończenia. To lubię.

Powieść porusza temat apokalipsy. Zmutowany wirus grypy zbiera śmiertelne żniwo. Jedynie nieliczni są na niego odporni. Owi ocaleni gromadzą się w dwóch obozach. Najprościej rzecz ujmując jeden z nich hołduje dobru i wierze, drugi zaś siłom zła, czyli diabłu. Jednak aby dotrzeć do przeznaczonych sobie miejsc bohaterowie muszą pokonać długą i męczącą drogę pełną niesamowitych wydarzeń, ale niestety także niebezpieczeństw.

Pierwsze pytanie, które się nasuwa: Czemu to takie długie? Myślę, że nie było innego sposobu, żeby jak najwierniej przenieść książkę na ekran. I tak zrezygnowano z wielu wątków, a niektóre połączono w jeden. Zatem jeśli komuś przeszkadza długość, to zachęcam do obejrzenia tego jednak odcinkami, a nie bez ceregieli brać się za całość. W końcu bystre matematyczne umysły obliczyły zapewne, że cztery odcinki po półtorej godziny dają razem sześć godzin. Pokaźna cyfra, jak na film prawda?

Jeśli chodzi o aktorów to większość odpowiadała moim wyobrażeniom. Tylko Frannie nie spełniała moich oczekiwań, zarówno jeśli chodzi o wygląd, jak i sposób gry. Ogólnie zaś można powiedzieć, że aktorzy podołali swoim rolom, choć nie powiedziałabym, że były to kreacje ich życia. Dobrze, ale bez rewelacji. Nawet sam Stephen King pojawił się tam jako jeden z ocalałych. Oczywiście był ‘’tym dobrym’’.

Wiadomo, że rok 1994, w którym to powstał serial, nie obfitował jeszcze w ogromne możliwości techniczne i programy do tworzenia efektów specjalnych. Dlatego też do niektórych scen trzeba podchodzić z dystansem i świadomością historyczno – filmową.

Polecam film wszystkim fanom Stephena Kinga, a także tym, którym niestraszne jest kino bez piorunującej ilości efektów wizualnych.

Warto było wspomnieć ten film szczególnie ze względu na to, że niebawem pojawi się serial będący adaptacją innej powieści amerykańskiego mistrza horroru – Pod kopułą, która objętością niewiele różni się od Bastionu, a fabułą wręcz dorównuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


1 + = sześć

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 302 967 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony