Jestes tutaj: Home » LITERATURA » „Złodziejka mojej córki” Rexanne Becnel

„Złodziejka mojej córki” Rexanne Becnel

(fot. materiały prasowe)Czy potrafiłabyś pogodzić się ze śmiercią dziecka i wybaczyć osobie, która ją spowodowała?

Bohaterka książki Rexanne Becnel, Diane, nie potrafi zapomnieć swojej córki, ani wybaczyć Robercie Fenner, przez którą ją straciła. Sześć lat po wypadku Diane odkrywa, że Roberta ma ponownie trafić do więzienia, zostawiając swoją czteroletnią córkę pod opieką państwa. Diane nie ma wątpliwości: zabójczyni Alyssy jest jej winna dziecko. Nie spodziewa się, że pokocha Lisę jak własną córkę.  Roberta nigdy nie przestała kochać córki ani nie pozbyła się poczucia winy z powodu zaniedbań w roli matki. Po wyjściu z więzienia rozpoczyna poszukiwania Lisy. Zawsze wyobrażała sobie, że jej córka trafiła pod opiekę porządnych ludzi, których życia nie zamierza burzyć. Gdy jednak dowiaduje się, że adopcyjną matką Lisy została kobieta, na której córkę sprowadziła śmierć, zaczyna się obawiać najgorszego. Czyżby Diane szukała zemsty kosztem bezbronnego dziecka?

Poruszająca historia dwóch matek walczących o ocalenie jednego dziecka.
„Publishers Weekly”

Rexanne Becnel jest bestsellerową autorką ponad dwudziestu powieści, z których większość napisała w jednej z ulubionych kawiarni w Nowym Orleanie, gdzie obecnie mieszka.

Fragment książki „Złodziejka mojej córki” (wyd. Prószyński i S-ka):

– Jestem z ciebie dumna, Alyssa. – Diane Leftwich spojrzała w lusterko wsteczne i uśmiechnęła się do pięcioletniej córeczki. – Jesteś już na tyle duża, że wystarczy ci podstawka zamiast fotelika, i na dodatek wyrosłaś ze ssania kciuka. A więc – mówiła dalej, ponownie koncentrując wzrok na drodze – jak zamierzasz nazwać nowego misia?
– Hm, to miś dziewczynka. Myślę… że może… Pinky?
– Brzmi świetnie.
– Mamo, a czy możemy zabrać Pinky do Dairy Queen? Ona jeszcze nigdy nie jadła lodów.
Tłumiąc śmiech, Diane jeszcze raz rzuciła okiem na swoje jasnowłose, niebieskookie urocze maleństwo.
– Nie ze mną te numery, moja panno. Przecież wiesz, że lodów nie je się tuż przed obiadem.
Jak można było przewidzieć, Alyssa rozpoczęła swoją litanię: „Proszę, mamo. Proszę, proszę, proszę, weźmy Pinky na lody!” i Diane zaczęła mięknąć. Cóż się takiego stanie? Przecież mogą zjeść obiad trochę później niż zwykle.
– Dobrze. Ale tak pada, że pojedziemy gdzieś, gdzie można je kupić z okienka samochodowego.
– Jupi! – zapiała Alyssa z tylnego siedzenia. – McDonald?
– Wydawało mi się, że najbardziej lubisz lody z Wendy.
– Pewnie! Wendy. Wendy.
– No to jedziemy do Wendy – oznajmiła Diane, mijając zjazd, w który zwykle skręcała, jadąc dalej autostradą 90. Dzisiejsza wycieczka do Toys and Teddy World była nagrodą za to, że Alyssa przez cały miesiąc ssała kciuk tylko w łóżku. Według książki, którą czytała Diane, był to duży krok naprzód. Najpierw należało doprowadzić do tego, aby dziecko ssało kciuk tylko w łóżku, i je za to nagrodzić. W dalszej kolejności można było dążyć do całkowitego zarzucenia tego nawyku, za co należała się większa nagroda. Diane i Jim już upatrzyli piękny różowo-fioletowy rowerek, z pomponikami zwisającymi z kierownicy, dużą trąbką i bocznymi kółkami. Jeżeli wszystko potoczy się zgodnie z planem, mała przestanie ssać kciuk, jeszcze zanim pójdzie do zerówki.
Na tylnym siedzeniu Alyssa prowadziła jednostronną rozmowę z Pinky.
– Ja najbardziej lubię czekoladowe, a mama waniliowe, ale ty jesteś cała różowa, więc pewnie najbardziej będą ci smakować różowe lody. Mamo, jak się nazywają różowe lody?
– Truskawkowe. – Diane włączyła przednie wycieraczki w tryb intensywnej pracy.
– Truskawkowe – powtórzyła Alyssa, a Diane skuliła ramiona, starając się coś dojrzeć w coraz grubszych strugach deszczu. Z niecierpliwością oczekiwała chwili, w której zjedzie z autostrady na spokojną boczną drogę. W deszczu ludzie zawsze jeżdżą jak wariaci.
I właśnie wtedy stało się: pikap z wielką prędkością przemknął przez pas zieleni, pędząc prosto na jej samochód. Prosto na nią i na Alyssę.
W tym nieskończenie małym ułamku sekundy, jeszcze zanim cały jej organizm zalała adrenalina i Diane przestała czuć cokolwiek poza przerażeniem i paniką, jej mózg zdołał się zorientować w sytuacji. Przypominało to balet w zwolnionym tempie. Niebieska półciężarówka, oświetlona dwoma rzędami jasnych reflektorów, z mnóstwem chromowanych elementów. Wszystkie cztery koła wciąż się kręciły, pomimo że znajdowały się w powietrzu.

Diane ocknęła się na dysharmonijny dźwięk syren, zaraz jednak znów zapadła w ciemność. W ciszę. Nagle przez mglistą kotarę nieprzytomności przedarło się ostre światło. Piorun, syreny i przerażone krzyki tłumu ludzi zaskoczyły jej zupełnie zdezorientowany mózg. Pomimo ogłuszającego huku nieustępliwego deszczu wszystko dało się słyszeć dotkliwie wyraźnie.
Co to za koszmar?
Potem trzasnęło pękające szkło. Diane poczuła, jak okruchy rozsypują się po jej ciele. Nic jej nie bolało. Odrętwiała, jakby zalały ją fale zimnej wody, lodowato zimnej wody. Próbowała otworzyć oczy, ale powieki były tak ciężkie…
– Proszę nie zasypiać!
Diane nie rozpoznała ani głosu, ani dotyku. Ktoś chwytał ją za nadgarstek, otwierał jej powieki.
– Nie… – Chciała się odwrócić, ale nagle poczuła silny ból za oczami. Ból tak straszny, że nie mogła złapać
tchu.
– Spokojnie, wyciągniemy panią stąd. Tylko spokojnie. Niech pani ze mną nie walczy.
– Przetnij pas – powiedział ktoś. – Nie przejmuj się fotelikiem.
– Chyba będą potrzebne nożyce – odezwał się człowiek stojący w przedniej szybie.
Przednia szyba…
Fotelik…
Wtedy rozległ się krzyk. Nieustający krzyk, który dławił Diane. Krzyk pochodzący z jej wnętrza: „Alyssa! Alyssa!”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


× 9 = osiemdziesiąt jeden

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 320 463 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony