Jestes tutaj: Home » slider » „Do Poznania mam wielki sentyment” – wywiad z Pawłem Stasiakiem

„Do Poznania mam wielki sentyment” – wywiad z Pawłem Stasiakiem

(fot.Radek Piłat)Z liderem grupy Papa D. rozmawia Robert Stępiński

– Jak wyglądały początki twojej  kariery?
Kto to pamięta? Od 1986 roku byłem wokalistą zespołu Papa Dance. Przed działaniem w zespole śpiewałem w „Gawędzie”, występowałem w telewizyjnym „Studio Gama” oraz zagrałem w filmie. Od początku miałem bardzo konkretny plan i po kolei go realizowałem.

– A pamiętasz początki zespołu?
Na pewno pamiętam. Jak przyszedłem do zespołu w 1986 roku śpiewałem w duecie z Kostkiem Joriadisem. Potem nasz skład się rozszerzył i grali ze mną też Waldek Kuleczka i Jacek Szewczyk, z którymi występuję do dziś. Na początku było bardziej nerwowo, ale teraz jest już spokojniej.

Pamiętasz wasz pierwszy występ przed ogromną publicznością?
Była to impreza z cyklu „Jarmark” odbywająca się na stadionie ŁKS w Łodzi w czerwcu 1986 roku. Na widowni było kilkadziesiąt tysięcy ludzi, koncert nagrywała Telewizyjna Dwójka. Miałem nogi jak z waty i żeby nie upaść cały czas trzymałem się statywu od mikrofonu.

– Czujecie jeszcze tremę przed występami?
Zawsze mam tremę przed wyjściem na scenę. Każdy koncert jest inny, za każdym razem jest to nowe wyzwanie, w  innych warunkach i dla innej publiczności.

– Jak oceniasz swoją dotychczasową karierę?
Nie mnie to oceniać. Staram się przygotowywać i wykonywać wszystko jak najlepiej. Dużo udało nam się z zespołem osiągnąć. Na pewno do najważniejszych sukcesów zaliczamy nasz powrót. Właśnie mija 10. lat od naszego ponownego wejścia na rynek muzyczny, a oznacza to, że po powrocie śpiewam z zespołem już 2 razy dłużej niż z Papa Dance w latach 80-tych.

– Zespół w swoim repertuarze ma wiele piosenek, a ty masz jakąś swoją ulubioną?
Lubię wiele piosenek z naszego repertuaru. Najchętniej na koncertach wykonuję nowe utwory, ale gdybym miał wybierać z piosenek z lat 80-tych, to wybrałbym „Naj story” i „Ocean wspomnień”.

– Zespół istnieje już prawie 27 lat. Przez ten czas wiele się w naszym kraju zmieniło. Jak zespół przetrwał te czasy?
Wracając na rynek po okresie bardzo długiej ciszy nie było naszych nagrań nigdzie, ani w radiu, ani w telewizji. Tylko lokalne radiostacje sporadycznie grały nasze utwory. W 2003 roku wytwórnia EMI wydała „Złotą Kolekcję Papa Dance” zbierając nasze największe przeboje. Wtedy zobaczyliśmy, że warto wrócić na scenę, bo ludzie nas pamiętają. Zaczęliśmy w czasach ciekawych dla wszystkich, którzy wtedy dojrzewali. Te piosenki kojarzą się ludziom z pewnymi wydarzeniami, jakimiś przeżyciami, które w tamtych czasach miały miejsce i są przekazywane kolejnym pokoleniom. Po rozpadzie zespołu zostało puste miejsce. Dopiero po reaktywacji tak, jakby pewne klapki zaczęły się otwierać. Okazało się, że ludzie pamiętają i to jest najwspanialsze. Taka możliwość sprawdzenia się jest dla wykonawcy bardzo ważna. Czas biegnie do przodu, wszystko się zmienia. Jedynym sposobem jest robienie tego, co się kocha, tego co się robi najlepiej. W moim przypadku to śpiewanie. Chcę śpiewać, śpiewać by mieć swoich fanów.

– Zespół zmieniał dwukrotnie nazwę. Dlaczego ?
Rzeczywiście tak było. Od 1984 roku zespół nosił nazwę „Papa Dock”. Niestety nie wszystkim ta nazwa się podobała, była kojarzona z wieloma innymi rzeczami. Nazwa grupy została więc zmieniona na Papa Dance, natomiast w 2007 roku z powodu zmian osobowych w zespole (odszedł Mariusz Zabrodzki, który był autorem większości utworów) postanowiliśmy zmienić nazwę, na taką, która będzie nawiązaniem do poprzedniej, a jednocześnie podkreśli nowy etap twórczości. I tak do dziś funkcjonujemy jako Papa D. Oczywiście było to ryzykowne przedsięwzięcie. Musieliśmy wypromować nowy singiel, aby ludzie nas kojarzyli. Zastanawialiśmy się jak ta zmiana zostanie przyjęta przez organizatorów imprez czy rozgłośnie radiowe. W roku 2007 ukazała się piosenka „Będziemy tańczyć”, następnie „Bezimienni” z albumu o tym samym tytule, więc zmiana nazwy nie odbiła się negatywnie na naszej karierze.

– 23 listopada wystąpiliście w Poznaniu na wyjątkowym koncercie andrzejkowym. Jaki wrażenia?
To było wielkie przeżycie. Z jednej strony takie gwiazdy jak Sandra i Samantha Fox – czyli piosenkarki, przy których utworach bawiliśmy się w latach 80-tych. Z drugiej strony – wspaniała, energetyczna publiczność, która śpiewała z nami wszystkie piosenki. Koncert odbywał się tuż po moich urodzinach, długo nie zapomnę jak cała poznańska „Arena” śpiewała mi „100 lat”.

– W poznańskiej hali Arena oprócz Papa D. zagrała m.in Sandra i Boney M. Mieliście już kiedyś okazję wystąpić obok takich zagranicznych gwiazd?
Z Boney M. graliśmy już kilkakrotnie. Mieliśmy też okazję zaśpiewać na koncertach z Limahlem, a ostatnio – w czerwcu tego roku – zagraliśmy we Wrocławiu przed Duran Duran.

– Lubisz Poznań?
Do Poznania mam wielki sentyment, chociażby przez szkołę piosenkarską na ulicy Głogowskiej, w której uczyłem się pod koniec lat 80-tych. Nie bywam ostatnio w Poznaniu tak często, jakbym chciał, ale cieszę się, że w zeszłym roku udało nam się zagrać w tym mieście aż 3 razy.

– Jak zapamiętałeś te czasy kiedy w Poznaniu mieszkałeś?
W każdych czasach możemy wyszukać lepsze i gorsze momenty z naszego życia, ale ja staram się pamiętać te najlepsze. W Poznaniu czułem się bardzo dobrze, poznałem wspaniałych ludzi i do dziś świetnie się czuję w tym mieście.

– Masz swoich stałych Fanów? Jakiś Fan klub?
Chyba tak. Zapraszam na naszą stronę www.papad.pl, tam znajdziecie linki do naszego fankluba.

– Skąd czerpiecie inspiracje muzyczne ?
Z całego świata, z życia, od drugiego człowieka. Poprzez utwory, zachowanie na scenie i podejście do publiczności wyrażamy nasz charakter, nasze spostrzeżenia i emocje. A inspiracja to coś, co przychodzi na myśl w danej chwili.

– Jaki jest Paweł Stasiak prywatnie?
Normalny facet.

–  Twoim wielkim przebojem jest piosenka pod tytułem „Ocean codzienności”. O czym opowiada?
„Ocean codzienności” jest o pewnym spotkaniu dwóch osób, o przeżyciach ludzi. Mówi o tym, że w momencie poznawania drugiego człowieka musimy patrzeć na życie z tą osobą, a nie bez niej. Mówi po prostu o miłości i uczuciach.

– Jakie jest twoje marzenie?
Marzeń mam sporo. To one mnie motywują do działania, ale nie chcę o nich mówić, żeby nie zapeszyć.

– Masz jakąś receptę na sukces?
Rozwijać swoje pasje, znać swoje możliwości i otaczać się ludźmi z dobrą energią.

– Jak wspominasz swój udział w „Tańcu z Gwiazdami”?
To bardzo miła, choć krótka przygoda.

– Paweł, masz również swój program w  TV Disco ” Niech żyje bal…”
To program, w którym przedstawiam muzykę, którą lubię, czyli lata 70-te, 80-te i 90-te. W każdym odcinku jest także miejsce dla gościa, który albo debiutował w tamtych latach, albo sięga do repertuaru z tamtych czasów.

– Wiem, że pracujecie nad nową płytą. Jaka ona będzie i kiedy premiera?
Nowa płyta będzie bardzo przebojowa, bo będzie się składała z samych hitów. Sięgnęliśmy po piosenki z lat 80-tych, które były popularne, kiedy debiutował Papa Dance.  To te utwory często były inspiracją do napisania naszych przebojów. Wśród nich m.in „Sunshine Reggae”, „Neverending Story” i „Tora Tora Tora”. Wszystkie w naszych, odświeżonych wersjach.

– Plany na najbliższy czas?
Premiera płyty – mam nadzieję na początku roku, w związku z tym dużo pracy związanej z promocją i przygotowaniem programu koncertowego.

– Odwiedzicie Poznań, Wielkopolskę w najbliższym czasie?
Zawsze z wielką przyjemnością przyjedziemy, czekamy na zaproszenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


cztery × 8 =

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 301 038 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony