Jestes tutaj: Home » MISZ MASZ » Kącik młodego dziennikarza » Napiszmy książkę

Napiszmy książkę

Stwórzmy dzieło. Zapiszmy się na zawsze w kartach historii. Zaróbmy wielkie pieniądze będące pochodną okupywania pierwszych miejsc w kategorii bestseller. Niech nasze nazwisko stanie się symbolem, dumą narodu, a przeczytanie kolejnej powieść widnieć będzie jako cel egzystencji miliona osób na całym świecie. Bo przecież jest tylu świetnych pisarzy, a ja mam to „lekkie pióro”, dlaczego by nie spróbować?

Wielokrotnie zagłębiając się w kolejną powieść, opowiadanie, wiersz zastanawiałem się – przecież to nie jest jakiś wybitnie trudny styl? Ta fabuła mogła być wymyślona w kilka dni! Ten wątek jest tak prosty, a zarazem tak chwytliwy! Co spowodowało, że książkę tę przeczytało aż tyle ludzi i nadal ma ona szalone wzięcie? Też tak mieliście? Ja osobiście mam tak do dziś, jednak  szybko staram się stłumić to, pełne młodzieńczej pychy, uczucie. Niech za przykład posłuży czytany przeze mnie jakiś rok temu Krwawy Południk Cormaca McCarthy’ego. Książka typowo opisowa, surowa, trudna i męcząca. Dziki zachód nie posiadał pięknego krajobrazu, który pobudzałby umysł do wzniosłych opisów natury, a  jednak szanowany twórca „raczy” nas nimi nagminnie. To spowodowało, że odłożyłem lekturę, nie zdołałem dotrwać nawet do połowy. Wynudziłem się jak diabli!

Po raz kolejny pytałem więc siebie – w czym tkwi haczyk? Sukces? I w ramach – pewnego rodzaju utwierdzenia samego siebie – sam zacząłem pisać. Kilkukrotnie. Kilkanaście fabuł. Kilkadziesiąt pomysłów. Kilkaset wirtualnych kartek lądujących w wirtualnym koszu. Tak, zgadliście, napisanie czegoś konstruktywnego jest rzeczą wybitnie trudną. I nie chodzi tu o sam pomysł, tylko o jego realizację, sensowne połączenie wątków. Stworzenie oryginalnej postaci nie jest trudne. Pomyślcie przykładowo o swoim, najbardziej szalonym znajomym/znajomej. Przy koloryzujcie jego specyficzne cechy na zasadzie „razy dwa”, wpiszcie w sytuacje, dodajcie miejsce i zdarzenie. Albo postarajcie przypomnieć sobie jak najwięcej  niezwykłych historii swego życia, lub zasłyszanych opowiadań, anegdot, i wpasujcie tam wyżej wymyślonego. Ciekawa fabuła jak znalazł! Już siadacie do pisania i szukacie wydawcy? Przestaniecie przy dziesiątej stronie. Gdy zgubicie wątek, przyszłość fabuły zacznie się wam zaciemniać. Przeczytacie wszystko od nowa i … <dźwięk usuwania w Windows>. Nie chcę nawet wspominać o zwyczajnym, ludzkim zniechęceniu, braku ochoty, weny. Poważnie, wymyśliłem już z 20 fabuł, które w początkowym zarysie prezentowały się jak książki stojące już w pierwszej piątce w kategorii bestselleru roku. I tak, dalej chcę napisać dobrą książkę.

W tym celu zacząłem trochę węszyć. Znalazłem kilka rad tych, którym się udało, nie możecie nie kojarzyć tych nazwisk. Czytam też obecnie książkę, która poniekąd porusza temat „stworzenia arcydzieła życia”, ale o tym za chwilę. Co to za rady, sposoby tuz literatury? Co powiecie na kilkukrotne przepisywanie swojego maszynopisu? A precyzując przepisywanie siedmiokrotne, na stojąco. To sposób Lwa Tołstoja, autora chociażby Wojny i pokoju, który w ten właśnie sposób – według biografów – stworzył to dzieło. I to bez wątpienia jest sposób, który pozwala dopracować swe wersy do perfekcji. Oczywiście w pierwszej kolejności trzeba je napisać. W podobny sposób, nad częścią swoich książek, pracowali według legend także Ernest Hemingway (Stary człowiek i morze) i Thomas Wolfe (Spójrz ku domowi aniele). Za chwilę pewnie pomyślicie – kilkukrotne przepisanie tak obszernej książki, a nawet jakiejś jej części musi zająć wieki! Nie spodziewaliście się chyba napisania sporej epopei w kilka miesięcy? Kultowy Faust Goethego powstawał ponoć 60 lat. Oczywiście z przerwami. Tak więc już na spokojnie, w wieku emerytalnym będziecie mogli wydać swe arcydzieło.

Co natomiast z niechęcią, brakiem weny? Jako amatorzy nie mamy na tyle czasu, by rozplanować sobie pisanie niczym Simone de Beauvoir (Pamiętnik statecznej panienki), która to, regularnie, zaczynała pisać o 10 rano, robiła przerwę koło 1, i kontynuowała w godzinach popołudniowych, zazwyczaj koło 17. Plan dnia kojarzący się z planem pracy lub szkoły, co dowodzi tylko, że duża część pisarzy/pisarek traktowali swój zawód na tyle poważnie, by był on ich jedynym sposobem na zarobek. Z pomocą dla „pracujących normalnie” i „zniechęconych” przychodzi, jeden z moich ulubionych, pisarzy – Chuck Palahniuk. Pozwolę sobie zacytować:

„Kiedy nie chce ci się pisać, ustaw budzik na godzinę lub pół, usiądź i zacznij pisać, ale tylko do momentu, kiedy rozlegnie się dzwonek. Jeśli nadal nie masz ochoty na pisanie, po godzinie jesteś wolny. Ale zazwyczaj, zanim zadzwoni budzik, będziesz już tak zaangażowany i zadowolony z tego, co robisz, że będziesz kontynuował”.

Brzmi wspaniale, a jak jest w rzeczywistości? Polecam sprawdzić. Autor, między innymi kultowego już Fight Clubu, stworzył „realistyczny horror”, w którym to grupa ludzi zostaje zamknięta w gotyckiej posiadłości i ma stworzyć tam arcydzieła swojego życia. Trzymiesięczne odizolowanie od rodzin, przyjaciół, specyficzne warunki stają się prowodyrem makabrycznych wywodów bardzo „kolorowej” szajki ludzi. Polecając więc Opętanych Palahniuka, w głowie ukazuje mi się obraz domku, gdzieś na wsi, wśród błogości natury. Zajmowanie się wyłącznie relaksem i pisaniem – z tego musi wyjść dzieło. Tak? A skądże.

Lepiej pić, ćpać, uprawiać grzeszny seks – przynajmniej według Charlesa Bukowskiego (Szmira), to jego rada dla młodych pretendentów pisarstwa. Wiem, że dużej części z was już się podoba. Kontrowersyjny pisarz o nie mniej kontrowersyjnym życiu, które jest treścią jego książek, nie żałował życia. W używkowych ciągach mózg przestaje mieć ograniczenia, co doskonale widać, na ten przykład, po amerykańskich beatnikach. Ogólnie mit pisarza, wyzwolonego artysty, indywidualności, której nie rzadko przypisywano choroby umysłowe jest aktualny do dziś. A łagodząc już – diagnozowano u nich przynajmniej depresję, która to wzbudza chęć wyżalenia się, opowiedzenia o swoich problemach, które mogą poznać tysiące ludzi. Faulkner (Róża dla Emilii) nagminnie popijał whiskey, Balzac (Komedia ludzka) za to nie szczędził kilku espresso dziennie, a Stephen King (Misery) zupełnie nie pamięta swojej pracy nad Cujo. Jak to możliwe? Możliwe i to bardzo – odpowiednie ilości alkoholu i kokainy zrobiły dla uzależnionego organizmu swoje.

Zmęczeni? Pomyślcie co musieli czuć autorzy setek stron i setek nieprzespanych nocy. Co czynili gdy, teoretycznie, kończyli swe powieści i mogli odpocząć? Pracowali! Kurt Vonnegut (Mother Night) – kierując się chyba Tołstojem – wielokrotnie przepisywał swoje dzieła, aż uważał że są już idealne. Issac Asimov (Nightfall) z kolei nie uznawał korekty, i nie wprowadzał do wcześniej zapisanych stron żadnych zmian. Mimo to jego dzieła były i są bardzo poczytne. Powoli zaczynają wysuwać się wam jakieś wnioski? Mnie jak najbardziej. Każdy najlepiej zna samego siebie, zna swoje wady, zalety. Dzięki radom mistrzów możemy łatwiej uświadomić sobie jak je wykorzystać przy pisaniu. Właśnie, pisaniu, a nie teoretyzowaniu o nim. Weźcie do reki kartkę, włączcie Worda, napiszcie kilka stron, sprawdźcie się i – jeśli macie podobne jak ja marzenia – doskonalcie siebie jako pisarza/pisarkę. Zdecydowanie pomocna okaże się w tym też literatura specjalistyczna – Dwight V. Swain, Warsztat pisarza. Jak pisać, żeby publikować; Stephen King, Pamiętnik rzemieślnika; Aleksander Sowa, Autor 2.0 – to te ciekawsze, bardziej wartościowe pozycje.

Podsumowując – rutyna, wytrwałość, ciągłe pobudzanie weny, no i oczywiście to coś, jakiś talent, pomysł i odpowiednie zrealizowanie. To według mnie największa część sukcesu. Wspomniałem o talencie, który w dzisiejszych czasach stracił trochę na swojej istocie. Patrząc na półki bibliotek, na wszelkie popularne poradniki, autobiografie celebrytów, na to, że dziś praktycznie każdy może wydać książkę (i o zgrozo, robi to) nie można myśleć inaczej. Na całe szczęście nadal najważniejszy jest nasz osobisty wybór – czyli, mam nadzieje, książka wartościowa, powstała na kanwie talentu i pomysłu, a nie na podstawie osobistego skandalu seksualnego z jacuzzi w tle.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


× 8 = pięćdziesiąt sześć

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 313 244 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony