Jestes tutaj: Home » MISZ MASZ » Niebieskooki – opowiadanie

Niebieskooki – opowiadanie

Wyszła od ginekologa rozmyślając nad tym, że wciąż w pewnym stopniu jest dziewicą. Podejrzewała, że tak może być, ponieważ jej pierwszy raz nie należał do udanych, a później nie miała możliwości zaznać pełnego stosunku.

Lekarz przepraszał ją za to, że przerwał fragment błony znajdujący się po prawej stronie pochwy. „Zatem jestem dziewicą jeszcze w 1/3” – myślała kpiąco Joanna. W głębi duszy była jednak zawiedziona. Miała 24 lata i choć znała ten przyjemny dreszczyk ekstazy wywoływany dotykiem mężczyzny, tak naprawdę nie wiedziała jak to jest kochać się czy po prostu uprawiać seks.

Pragnienia i potrzeby organizmu odzywały się coraz częściej, objawiając się gorącymi, nocnymi fantazjami. Te atawistyczne popędy zaprowadziły ją tam, gdzie w zasadzie normalnie by się nie udała. Zaprowadziły ją do mężczyzny, którego znała od lat i traktowała wyłącznie jak dobrego kumpla. Nigdy nie patrzyła na niego jak na potencjalnego kandydata na kochanka.

Po kilkumiesięcznych podchodach z jego strony, zdroworozsądkowo choć z potrzeby serca i ciała, zdecydowała się spotkać z nim. Nie był przystojny, ale za to od samego początku starał się zdobyć jej sympatię. Urzekł ją drobnymi, miłymi gestami, do tego pachniał perfumami, których zapach uwielbiała. Nie wiedziała nawet kiedy, a niewinne przytulenie zamieniło się w gorące pocałunki. Stanowiły one zapowiedź czegoś więcej, czegoś co odbierało jej myślom prawidłowy tor. Przestała zastanawiać się nad swoimi granicami i moralnością. Wiedziała, że chce więcej. Jej marzenia nie były bez pokrycia. On tak samo wygłodniały dążył do scalenia się z nią w jedność i w pośpiechu zdejmował okrywające ich ubrania. W czasie tych pieszczot było jej stosunkowo dobrze – takiego określenia użyłaby, aby odzwierciedlić to co faktycznie wtedy czuła. Podniecenie, które towarzyszyło jej kiedyś z innym mężczyzną, teraz było niedostępne. Mimo to kiedy usłyszała „Chcesz się kochać?” Odpowiedziała „Tak”, w myślach dodając „Chcę uprawiać z tobą seks”. Słowa miały dla niej znaczenie – wiedziała, że to co zamierzają dalej zrobić nie jest wyrazem miłości tylko pożądania, dlatego uznała, że bardziej pasuje tutaj określenie „uprawiać seks”.

Jej zgoda była dla niego mimo wszystko zaskoczeniem. Spowodowała pośpieszne, jeszcze bardziej zmniejszające podniecenie, poszukiwanie prezerwatyw. Kiedy znalazła się jedna, Joanna zdawała się być całkowicie wybita z rytmu, ale starała się pomóc swojemu Niebieskookiemu („Och, jak ja nie lubię niebieskich oczu” – myślała) partnerowi w założeniu zabezpieczenia, później próbowała skierować go do celu. Bezskutecznie. Męskość poległa wraz z dumą jej właściciela. Joanna miała ochotę się śmiać, ponieważ stwierdziła, że jest przeklęta, bo ów Niebieskooki był jej drugim partnerem, który miał tego typu problem. Przytuliła się do niego, choć jego ciało kleiło się od potu.
Od tamtego dziwnego wieczoru byli parą. Bardzo specyficzną, ale chyba oboje próbowali oszukać świat i przeznaczenie. Joanna, żeby uniknąć podobnych problemów udała się do ginekologa po zabezpieczenie dla siebie. Wychodząc od lekarza zastanawiała się nad tym czy jej obecny chłopak będzie tym, który pozwoli jej w końcu zaznać seksu. Los z czasem miał pokazać, że tak się nie stanie. Jego moralność zdominowała. Nie dotykał jej i nie całował, co negatywnie wpływało na jej samoocenę. Chciał ją pokochać, jednocześnie hamując swoje popędy seksualne przez co Joanna czuła się coraz bardziej odtrącona. W pewnym momencie sama nie wiedziała czego pragnie bardziej – seksu czy jego miłości. Przestała chodzić do spowiedzi i komunii św. Czuła się źle ze swoimi pragnieniami, tym bardziej że niekiedy miała ochotę rzucić się na Niebieskookiego.
Z czasem otrzymała ukojenie – tabletki antykoncepcyjne, które przepisał jej ginekolog zaowocowały skutkiem ubocznym w postaci zmniejszenia libido. Dodatkowym bonusem jednak okazała się rozbudzona w niej wtedy do granic potrzeba miłości. Już nie zależało jej na seksie. Chciała po prostu normalnego związku opartego na miłości, na wzór tych które podziwiała nieśmiało czytając książki czy patrząc na swoich znajomych. Mimo, że miała 24 lata, jej związki zaczynały się szybko, jeszcze szybciej się kończąc. Niekiedy czuła się przez to bardzo niedowartościowana. Tak jak każdy czasem potrzebowała bliskości drugiego człowieka, zwłaszcza gdy wszystko się waliło albo kiedy na rodzinnej imprezie kolejny raz pojawiała się sama, a dziadek z troską w głosie po raz chyba setny pytał „Kiedy wreszcie poznamy Twoją drugą połówkę?”. Do tego jeszcze dochodziły uwagi starszego brata, który śmiejąc się sardonicznie rzucał „Nasza 11-letnia siostra wyjdzie za mąż wcześniej niż Ty” albo komentarz znajomej taty, która mimo 56 lat wciąż była sama „Niech Asia się śpieszy, kończy studia, a potem coraz trudniej, żeby poznać faceta. Zresztą wystarczy popatrzeć na mnie… Przebierałam i w końcu starą panną zostałam”.

Po pewnym czasie dzięki Niebieskookiemu te wszystkie komentarze nie były już ważne. Mogła się uśmiechać trzymając wysoko zadartą głowę i powiedzieć wszystkim „Tak, mam kogoś. Poznacie go niebawem”. W głębi duszy wiedząc jednocześnie, że już teraz nikt nie będzie uważał, że jest wybrakowana. Tak jak tego oczekiwało społeczeństwo, żyła w związku. Tak bardzo jej zależało na tej ułudzie normalności, że nawet jeśli pojawiało się coraz więcej problemów w relacji jej i Niebieskookiego, za wszelką cenę starała się trwać w tym.

Z dnia na dzień coraz bardziej gasła. Jej uwagi pełne były zgorzkniałości, a spod powiek wypływały łzy. Chciała go kochać, ale on nie patrzył na nią z podziwem jak liczne grono jej adoratorów. Nie obsypywał komplementami. Nie całował. Czuła się jakby była jego koleżanką. Szukała sposobu na wzbudzenie w nim miłości, jednak bezskutecznie. Szala goryczy przelała się w dniu jej absolutorium. Nie zjawił się przy niej, nie przyniósł kwiatków, chociaż ona w czasie tej sentymentalnej uroczystości potrzebowała go obok. Znów z zazdrością patrzyła na inne pary, zastanawiając się dlaczego zawsze to ona musi być sama. Płakała kilka godzin, czując beznadzieję tego związku. Wiedziała jednak, że nie jest w stanie z nim zerwać i dopóki on tego nie zrobi, dalej będzie tkwiła w tej bolesnej relacji. Przeprowadziła z nim poważną rozmowę w rezultacie której mieli próbować spędzać ze sobą więcej czasu. Ostatecznie po upływie czterech dni od tamtego dialogu, rozstali się. Burzliwie i w niemiłej atmosferze. Niebieskooki powiedział, że nic jego uczuć nie zmieni i nie ma to dalej sensu. Miała żal do niego i do świata. Wprawdzie uświadomiła sobie, że nie był to facet jej marzeń, a była z nim dla seksu i bycia z kimś. Czuła się jednak strasznie rozczarowana kolejnym niepowodzeniem związkowym. W zasadzie miała wrażenie jakby nic już jej dobrego nie czekało.
Dwa tygodnie po rozstaniu, ocierając wielkie grochy łez spływających po policzkach, tak pisała w swoim pamiętniku:

Czasem sobie myślę, że już nie mam na to wszystko siły. Może tak musi być, ale czy ja muszę wszystko dzielnie znosić? Nie chcę już tego. Nie chcę tej swojej pieprzonej samotności. Po prostu jej nie chcę…
W zasadzie nie tęsknię za Niebieskookim. Jest mi żal, że skończyło się to w taki sposób, że mnie nie pokochał, że miło było tylko przez pierwsze trzy tygodnie, że w ogóle straciłam na niego tyle czasu i samooceny… Nie mogę szukać więcej substytutów miłości. Nie mogę się więcej oszukiwać.
Boli mnie w środku wszystko. Boli. Nawet nie potrafię ulżyć sobie w tym bólu. Robiąc to mimo wszystko zadałabym ból innym, a tego nie chcę. Muszę iść do przodu, choć jest coraz ciężej. Z poczuciem winy, niską samooceną i beznadziejną wizją przyszłości…

Czekała zatem na odbiór dyplomu, szukała pracy i powoli wynurzała się z ciemności w jaką zepchnęła ją kolejna miłosna porażka. Wciąż niegotowa, żeby samotnie stawić czoła dziadkowi, bratu i znajomej taty.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


2 + = sześć

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 319 973 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony