Jestes tutaj: Home » slider » „Anioł to, czy diabeł?…”- rozmowy międzymiastowe

„Anioł to, czy diabeł?…”- rozmowy międzymiastowe

Stashka zadebiutowała singlem „Zegar”, który wkracza na listy przebojów, jest debiutującą wokalistką, pisze teksty i komponuje muzykę. Nie po drodze było nam przeprowadzenie wywiadu, do naszych spotkań dochodziło dość często, lecz warunki do dłuższej rozmowy nie sprzyjały nam, w końcu postanowiliśmy spotkać się… na skypie, przeprowadzając rozmowy międzymiastowe. Co z nich wyniknęło? Kim jest dziewczyna, o której niebawem usłyszy polski rynek muzyczny? Dowiecie się tego wszystkiego już dziś. Stashka opowie o miłości, marzeniach, przeszłości i… płycie, NATURALNIE…

Z twoich wpisów na facebook’u można wywnioskować, że żyjesz w harmonii  z naturą.  Czy klimat, w którym się wychowywałaś, mówię tu o Mazurach, wpłynął jakoś na muzykę, którą tworzysz?
Oczywiście, że tak. Wszystko to, co jest we mnie, czyli moje korzenie  i to skąd pochodzę ma bardzo duży wpływ na muzykę, którą tworzę.  Wszystko co dotychczas robiłam bazuje na naturalności. Jestem naturalna, tak jak wszystko, co mnie otacza. Powstawanie całej płyty, tworzenie piosenek, wszystko, co jest z tym związane jest naturalne, nieskażone sztucznością.

W jakim klimacie zachowana będzie twoja solowa płyta? Znajdziemy na niej repertuar bardziej spokojny – balladowy, czy może żywszy – taneczny?
Komponując piosenki na swoją solową płytę i zbierając na nią materiał, bo nie wszystkie komponowałam przecież sama, myślałam o tym żeby przede wszystkim zarazić słuchaczy pięknymi liniami melodycznymi w aranżacjach, które nie męczą ani nie są zbyt wydumane. Mnie samej brakuje na polskim rynku fajnych piosenek, które mogłabym po prostu sobie ponucić pod nosem jadąc samochodem, lub robiąc zakupy. Nie bez znaczenia było również budowanie emocji podczas koncertu, żeby występ był ciekawy, ludzie mogli potańczyć, pośpiewać, ale także żeby mieli możliwość stanąć i przemyśleć pewne sprawy w swoim życiu.  Zależy mi na tym, by przeżyli, podczas mojego wyjścia do nich, różne emocje. Często skrajne…

Na jakim etapie jest powstawanie krążka? Kiedy można spodziewać się premiery?
Materiał został już zebrany, wszystkie piosenki skomponowane, teksty napisane, a jeśli chodzi o nagrania, to jesteśmy w połowie. Mamy teraz na szczęście tyle czasu, żeby spokojnie jeszcze wejść do studia i nagrywać.  Myślę, że do końca roku się ze wszystkim wyrobię.

Sama komponujesz, piszesz teksty na swój album?
Powstały takie piosenki, które są moje od początku do końca, ale większość z nich na mojej pierwszej płycie to będą utwory, które skomponowaliśmy wspólnie z Emilianem Waluchowskim. Postawiłam sobie za wyzwanie, żeby na pierwszej, przecież autorskiej płycie, większość tekstów była moja. Nie jestem poetką, piszę prosto ale dosadnie i każdy będzie mógł w moich tekstach znaleźć coś dla siebie.

Masz już pomysł jak będzie wyglądała płyta, jaki będzie tytuł?
Płyta będzie okrągła, zamknięta w pudełku ;-), a jej roboczy tytuł, który mogę wam zdradzić to „Naturalnie”. Kiedy ktoś mnie pyta, czy mam już nazwę krążka? Ja odpowiadam – naturalnie. Ten znów dopytuje, czy zdradzę, bo zżera ich ciekawość? Odpowiadam- „Naturalnie”.

Dźwięki na płycie też będą nieskażone sztucznością, nie spotkamy się tam z elektroniką?
Będzie kilka utworów, które zaskoczą pomieszanym stylem z domieszką elektroniki – czyli naturalnym wytworem technologii i techniki. Jest wiele definicji naturalności, z których mam zamiar korzystać, oczywiście z umiarem. Jeśli  chodzi o styl na pewno na mojej płycie pojawi się wiele kolorów, ta płyta będzie taka jak ja, a ja mam różne oblicza, w końcu jestem kobietą, a kobieta zmienną jest.

Czym, na co dzień zajmuje się Katarzyna Stasiak? Jaka jest, kiedy schodzi ze sceny?
Jestem cały czas taka sama, niezmienna na scenie jak i w życiu prywatnym. Nikogo nie udaję, nie chcę tego robić, dobrze mi w mojej skórze. Zapewniam, że taką jaką widzicie mnie na scenie, tak samo możecie obserwować mnie w życiu codziennym. No, może oprócz makijażu scenicznego i tych wszystkich ciuchów 😉

Czym zajmujesz się pozamuzycznie?
Obecnie cały mój czas pochłania muzyka, jednak mam różne zainteresowania i wiele pasji. Bardzo dużą rolę w moim życiu odgrywają podróże. Zwiedzanie, odkrywanie nowych miejsc… Napisałam nawet piosenkę na moją płytę, która zainspirowana jest wyjazdem na jedne z moich wakacji, w której śpiewam „Na skraj świata ze mną leć, sprawdźmy co tam dzieje się, wciąż tyle nieodkrytych miejsc, a życie takie krótkie jest..”. Także podróże to jest to, co mnie interesuje, ale oprócz tego, to śpiewam, jeszcze, także z innymi artystami, ale to już wiesz, prawda?

Czego nauczyły cię występy w chórkach z takimi Artystami jak Ania Wyszkoni, Monika Brodka, czy Kasia Wilk?
Będąc na studiach śpiewałam w chórze akademickim. Często jeździliśmy po świecie, gdzie poznałam bardzo dużo ciekawych, fajnych ludzi, między innymi Kaśkę Wilk. Już wtedy, na wyjazdach zauważyłam, że to jest bardzo fajne, jak w ten sposób można popracować, śpiewając w chórkach. Poznałam wiele wspaniałych osobowości, rozpoczęłam śpiewanie w różnych innych zespołach, mniej znanych, zaczęłam być zauważalna i w tym momencie przeprowadziłam się do Warszawy, gdzie zaczęły spływać do mnie konkretne propozycje współpracy z innymi artystami. Było to dla mnie niesamowitym doświadczeniem, które bardzo sobie cenię, bo jednak stojąc na drugiej linii można się wiele nauczyć, można zdobyć doświadczenie, można obserwować, podpatrywać wszystko będąc z boku nie stojąc jeszcze w pierwszym szeregu, gdzie wszystkie oczy skierowane są na Ciebie, tam- z tyłu jest trochę bezpieczniej. Wiele się przez te lata nauczyłam.

Co wpłynęło na to, że postanowiłaś wkroczyć na ścieżkę kariery solowej?
Już jako mała dziewczynka o tym marzyłam, to strasznie banalne i typowe może, chociaż znam wielu chłopców, którzy w dorosłym życiu nie są policjantami albo strażakami. W przedszkolu stawałam zawsze w pierwszym rzędzie, żeby tylko gdziekolwiek występować i pojawiać się na scenie. Nadszedł w końcu ten moment, to był pewnego rodzaju impuls. Ze zdwojoną siłą niż do tej pory, zaczęła na mnie spływać wena, tak dużo i z taką łatwością zaczęłam tworzyć, że wszystko zaczęło układać się w pewną całość. Wtedy powiedziałam sobie, że to jest właśnie ten czas!  Mój zegar wybił właściwą godzinę…

Właśnie rozpoczęłaś nagrywanie teledysku do utworu „Zegar”. Opowiedz proszę o czym będzie opowiadał clip, czy będzie posiadał konkretną fabułę? Gdzie kręciliście sceny?
Klip został nagrany w moich rodzinnych, mazurskich stronach. Kręciliśmy w pięknej i malowniczej miejscowości Wojnowo, byliśmy też nad jeziorem Śniardwy. Klip nie ma żadnej fabuły, celowo, ponieważ chciałabym tym teledyskiem przedstawić się publiczności, pokazać jaka jestem, jak wyglądam, jak się zachowuję, jak bardzo czuję to, co robię. Kolejną rzeczą, do której przywiązywałam uwagę to jakość teledysku, dlatego postanowiłam znaleźć odpowiednich do tego ludzi i przyznam, że mam bardzo duże szczęście, bo udało mi się współpracować przy kręceniu między innymi z Waldemarem Szmidtem- znanym i cenionym operatorem filmowym.  Obrazek będzie naprawdę piękny, obiecuję.

Teledysk to twój debiut. Jak czujesz się na planie?
Jak ryba w wodzie… dałam z siebie wszystko. Wiedziałam, że współpracuję z profesjonalistami, którzy nie dadzą mi zrobić krzywdy. Muszę jednak przyznać, że na samym początku troszkę się stresowałam, bo w końcu to mój pierwszy teledysk, gdzie ja gram główną rolę.. ale to bardzo miłe uczucie.

Każdy z nas marzy… Jedni o rzeczach niemożliwych, które nigdy się nie spełnią,  inni o całkiem przyziemnych.  Jakie są Twoje najskrytsze marzenia? Mam bardzo dużo marzeń. Przede wszystkim marzą mi się fani, którzy będą słuchali mojej muzyki, będą przychodzili na moje koncerty i którym moja muzyka w jakiś sposób będzie pomagała. Robię to dla nich, dlatego to marzenie jest dla mnie bardzo ważne. Jestem mile zaskoczona, bo już teraz na samym początku swojej solowej drogi zaczynam to odczuwać. Nie da się tego porównać z niczym innym, kiedy dostaję wiadomości o tym, że ludzie włączają sobie mój utwór na dobre rozpoczęcie dnia i to daje im kopa do dalszego działania. Marzę również o tym, żeby wrócić na Mazury, mieć swoje miejsce, rodzinę, swój dom, do którego będę mogła uciec od zgiełku dużego miasta, gdzie będę mogła spokojnie tworzyć, czasami odpocząć i się wyciszyć.

Interesując się muzyką, masz na pewno wiele autorytetów w tej dziedzinie, które cię zainspirowały i być może nawet wpłynęły na twoją twórczość. Czy mogłabyś zdradzić kilka nazwisk?
Wiesz co, słucham bardzo różnej muzyki. Przekrój stylistyczny jest ogromny, od klasyki przez muzykę rockową do popowej, orientalnej i dalej w nieznane. Kształciłam się muzycznie w liceum i na studiach, więc być może przez to jestem trochę skrzywiona na tym punkcie, ale tak naprawdę zawsze urzekały mnie piosenki z pięknymi melodiami i właśnie takie kocham wyśpiewywać. Nie mogę i nie chcę się tego wyzbywać. Nie będę wymieniać moich autorytetów muzycznych, bo boję się, że kogoś pominę. Według mnie to, co czyni artystę znanym, często nie idzie w parze z tym, czy robi dobrą muzykę i odwrotnie, czasem można nauczyć się dużo od kogoś, kto jest nieznany szerszej publiczności.

Jaka wiąże się historia z twoimi występami w zespole cygańskim HITANO? Skąd taki pomysł i jak wspominasz ten okres? To zupełnie coś innego w porównaniu z tym, jaka jesteś obecnie na scenie.
To jest bardzo ciekawa historia. Wszystko zaczęło się od tego, że moja serdeczna koleżanka, z którą chodziłam do szkoły muzycznej w Olsztynie, zaprosiła mnie na próbę zespołu Hitano, bo wiedziała, że ja lubię takie orientalne klimaty. Na miejscu, szefowa zespołu zobaczyła mnie i powiedziała do mnie- „A Ty…Umiesz śpiewać?” niewiele mogąc wtedy z siebie wykrztusić, odpowiedziałam, że oczywiście! Miałam wtedy jeszcze swoje naturalne brązowe włosy, ona na to – „Dobrze, w takim razie ucz się piosenek, zapuszczaj włosy i będziesz z nami jeździć na koncerty”. Było to dla mnie dużym zaskoczeniem, ale ucieszyłam się, zaczęłam uczyć się cygańskich piosenek typu „Ćhajorije Siukarije” itd. Jak wszyscy moi rówieśnicy odrabiali zadania z matematyki, ja jeździłam z taborem cygańskim po Polsce i koncertowałam jak „rasowa Romka” w pięknych strojach. To była niesamowita i niezapomniana przygoda.

Jak wiele musiałaś poświęcić, by stać na scenie i robić to, co kochasz czyli śpiewać? Czy twoja ścieżka do pierwszych sukcesów była wyboista, czy może wszystko, krok po kroku się układało?
Wyznaję zasadę krok po kroku. Nie nazwałabym mojej drogi poświęceniem tylko dążeniem do celu. Często robienie wszystkiego na raz jest niemożliwe. Ostatnio widziałam film, padło w nim zdanie, które utkwiło mi w pamięci: duże rzeczy mają małe początki. W moim przypadku wszystko działo się bardzo naturalnie: od dnia kiedy to mój dziadek podarował mi pianino i poszłam do szkoły muzycznej, po śpiewanie nawet operowe, występowanie z Romami, następnie podróżowanie po świecie z chórem po współpracę z różnymi mniej znanymi i bardziej znanymi artystami, których wspierałam wokalnie stojąc na drugim planie. Te wszystkie doświadczenia dały mi możliwość popatrzeć jeszcze szerzej na to, co zaczynam robić teraz, jako Stashka.

Jako młoda chórzystka, lecz jeszcze niedoświadczona solistka popełniłaś jakieś wpadki na scenie? Zaistniały zabawne momenty?
Było kilka śmiesznych momentów, ale nie wiem, czy są one warte, żeby o nich opowiadać.  Najczęściej, gdy śpiewam na scenie, tańczę, wczuwam się to zdarza się, że nadeptuję na kabel, który wypada z mikrofonu i mnie nie słychać, choć jestem przekonana przez kilka sekund, że nic się nie dzieje. Ale tak naprawdę nie było jakichś większych wpadek. Poza tym, uważam, że wszystko przede mną, jak będę na pierwszej linii, to na pewno moje wpadki będą bardziej widoczne. Przyznam, że czekam na nie z utęsknienie.

Jesteś bardzo zapracowaną osobą.  Większość swojego czasu poświęcasz muzyce, czy w twoim sercu oprócz miłości do niej jest jeszcze miejsce na miłość do mężczyzny? Które uczucie w tym momencie życia jest dla ciebie ważniejsze?
Jedno i drugie jest dla mnie bardzo ważne…tak naprawdę, gdyby nie miłość do mężczyzny, podejrzewam, że kilka moich piosenek mogłoby w ogóle nie powstać. Przecież miłość to temat, większości piosenek na świecie… ale spokojnie, nie tylko o tym będziecie mogli słuchać na mojej płycie







One comment on “„Anioł to, czy diabeł?…”- rozmowy międzymiastowe

  1. Pingback: „Anioł to, czy diabeł?…”- rozmowy międzymiastowe (wywiad) : Stashka – Oficjalna strona

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


4 + cztery =

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 313 294 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony