Jestes tutaj: Home » MISZ MASZ » Kącik młodego dziennikarza » Kiedy ZUS płaci ZUS, czyli z pamiętnika urzędnika

Kiedy ZUS płaci ZUS, czyli z pamiętnika urzędnika

Intensywne poszukiwania pracy nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Pracodawcy dziwnym trafem nie bili się o mnie. Nie wiem ile czasu (ja! Szanowna pani magister!) potrzebowałabym do pozbycia się złudzeń i złożenia swej aplikacji na stanowisko kasjerki w Biedronce, gdyby nie ZUS.

Tak, tam też przesłałam swoje wspaniałe CV. Perspektywa zostania panią urzędnik bardzo mi się spodobała. Eleganckie stroje do pracy, stała pensja, premie kwartalne, możliwość udania się na urlop wychowawczy bez obaw, że po jego zakończeniu zostanie wręczone wypowiedzenie… A do tego jeszcze te ploteczki! Że w urzędach nic się nie robi (a co? Pensja za nicnierobienie to grzech?), że do wyjścia do domu oczekuje się w gotowości przynajmniej 15 minut przed końcem pracy, że nikt się petentami nie przejmuje… Reasumując, bardzo dobra perspektywa. Do tego, wymagania ze strony Zakładu minimalne. Może dlatego w szeregach jego pracowników tylu pedagogów?
Rozpoczęłam zatem z nadzieję wspaniałą przygodę! Niestety nie było fanfar i komitetu powitalnego pierwszego dnia. Dostałam za to arcyciekawy komentarz do ustawy o emeryturach i rentach, który z lubością analizowałam od 7:00 do 15:00. Z tego zaciekawienia… powieki stawały się ciężkie, a wskazówki zegarka przesuwały się niezwykle wolno. Kilka dni później jednak do moich rąk trafiły pierwsze akta. W ten sposób kontynuowałam samorozwój analizując przykłady i wysłuchując krótkich wykładów od starszej koleżanki. Po dwóch miesiącach takich szkoleń, akt w mojej szafie przybyło na tyle, że powieki mi nie ciążyły. Oj nie. Puls miałam przyśpieszony, policzki zaróżowione, a głowę zajętą zusowskimi sprawami. Z rozpędem przyznawałam i odmawiałam świadczeń. Pomyślałabym, że jestem Bogiem, gdyby nie stopowały mnie… kruczki prawne, ustawy o emeryturach i rentach. Było ich tyle, że głowa pękała od prób spamiętania ich. Praca okazała się więc mniej przyjemną niż przypuszczałam. Nie tylko musiałam zapamiętać milion bezsensownych przepisów (i jeszcze gorszy miliard wyjaśnień do nich, wydanych przez Departament), ale jeszcze wytrzymać w ciasnym pokoju wypełnionym po brzegi estrogenami. Największemu wrogowi nie życzyłabym spędzania codziennie 8h w babskim gronie. Chyba, że lubi ataki histerii (ech, ta adrenalina) i wzajemne obgadywanie się.
Po przemyśleniu wszystkich za i przeciw postanowiłam się stamtąd jak najszybciej wydostać…
⃰⃰⃰ ⃰ ⃰⃰
Minęło 25 lat. Dalej pracuję w ZUSie. Obecnie jestem naczelnikiem (ministra Mucha pewnie by się obruszyła na tę formę i nakazała mi napisać „naczelniczką”) jednego z wydziałów. Czy mam poczucie humoru? Jego zaniki zaczęłam obserwować jakieś 20 lat temu. Teraz przy menopauzie i wizji upadku ZUS-u, nie bawi mnie już nic…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


− cztery = 2

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 319 940 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony