Jestes tutaj: Home » LITERATURA » Cienie – recenzja książki Amy Meredith

Cienie – recenzja książki Amy Meredith

Amy Meredith zadebiutowała w 2010 roku powieścią pt. Cienie. Powieść ta została przyjęta przez czytelników bardzo entuzjastycznie, szczególnie przez nastolatki w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Również w Polsce możemy spotkać wiele pochlebnych recenzji na temat Cieni. Ja osobiście zastanawiam się: jakim cudem?

Autorka wybrała taki typ literatury, który obecnie jest bardzo chętnie czytany, a wręcz rozchwytywany. Historia lekko owiana nutą tajemniczości i mroku, gdzie główni bohaterowie obdarzeni są nadprzyrodzonymi mocami, a jednak żyją w czasach nam bardzo bliskich. Może to właśnie moda na taki gatunek sprawiła, że książka Cienie zyskała tak dużą popularność? Czytając wiele wychwalających Cienie recenzji, zdaje sobie sprawę, że moja opinia będzie znacznie odbiegać od opinii większości, jednak nie mam zamiaru ani udawać, że książka mnie urzekła, ani też próbować ją ratować we własnych oczach. Nie przeczę, że również pociągają mnie paranormalne historie i dlatego sięgnęłam po ową pozycję, zapowiadającą się całkiem przyzwoicie – przynajmniej tak mi się zdawało. Niestety zawiodłam się po całości.

Już od samego początku książka ani nie wciąga, ani nie zachwyca. Poznajemy główną bohaterkę Eve Evergold i jej przyjaciółkę, obie równie płytkie i nie myślące o niczym innym jak o zakupach, malowaniu paznokci oraz czesaniu włosów. Brnęłam jednak dalej, mając nadzieję, że autorka coś z tym zrobi. Pomyślałam sobie, że Amy Meredith chciała jedynie zaserwować czytelnikom niepozorny i rozluźniający początek, który może nie do końca spełniał swoją rolę, no ale czemuś tam miał służyć – Bóg jeden wie czemu. Niestety… Im dalej, tym gorzej. Autorka próbowała nadać głównej bohaterce jakichś interesujących cech, ale im mocniej próbowała, tym słabiej jej to wychodziło. Gdyby jedynie Amy była tak nierozgarniętą i nudną postacią, książka miałaby szanse być interesująca. Jednak nie chodzi tylko o nią.

Jest także męskie grono, dwóch chłopców, którzy budzą zainteresowanie Eve – i to z wzajemnością. Może uznałabym za plus fakt, że dziewczyna przynajmniej nie zgrywa nieśmiałej szarej myszki, a wręcz przeciwnie, jest świadoma swojego wdzięku, ale wszystko psuła głupota i śmieszność bohaterki. Wracając jednak do męskich bohaterów: nic szczególnie nowego. Typowe zestawienie grzecznego i niegrzecznego chłopca, odwrotnie proporcjonalne do ich prawdziwej natury. Od początku wiadomo który z nich to ten dobry, a który to ten zły.

Nie mogę też pominąć pewnego braku logiki i naturalności. Jess – przyjaciółka Eve – od razu uwierzyła koleżance w to, że posiada ona nadnaturalne siły, nie wahała się, nie przeraziła, nawet się szczególnie nie zdziwiła. Nie wiem, może autorka chciała pokazać niezłomną siłę przyjaźni? Niezależnie jednak od tego, co chciała tym przedstawić, ukazała tylko niedorzeczność własnej powieści. Co jeszcze śmieszniejsze i drażniące, kiedy czytelnik bliski jest wrażeniu, że może jednak coś w tej książce jest – autorka skutecznie rozwiewa te nadzieje. Dlaczego tak się dzieje? Podam jeden z wielu przykładów: odkrywamy właśnie jakąś tajemnicę, oczekujemy nieco mrocznej atmosfery i szczypty grozy, już prawie to czujemy, a nagle jedna z bohaterek wpada na pomysł, że dla rozluźnienia po tym wszystkim pomaluje sobie paznokcie. Będę złośliwa – w takich momentach można się załamać. Najbardziej boli fakt, że historia, która jest tłem dla wydarzeń, mogłaby przerodzić się w niesamowitą fabułę, jednak została kompletnie zmarnowana. Opowieść o potężnym demonie, który pojawia się na ziemi raz na sto lat i zagraża życiu ludzi, powinna chociaż budzić dreszcze i mieć w sobie odrobinę powagi. Autorka jednak postanowiła zniszczyć własny pomysł sztucznymi żarcikami, przewidywalnymi rozwiązaniami i zdarzeniami, pustymi bohaterami i niepociągającym trójkątem miłosnym.

To wszystko sprawia, że żałuję czasu zmarnowanego na czytanie Cieni i chcę przed książką przestrzec tych, którzy jeszcze po nią nie sięgnęli. Moim zdaniem tytuł niewarty jest uwagi i dziwi mnie, że nastolatki czytają go z takim zapałem. Przecież autorka pokazuje w tej książce spaczony obraz młodzieży – robi z dwóch dziewczyn puste lale, którym ciężko jest logicznie myśleć. Amy Meredith sama obraża swoich czytelników. A może to tylko ja czegoś nie rozumiem? Jeśli tak, to wdzięczna byłabym za jakieś dogłębne wyjaśnienia.

Tytuł: Cienie (tom pierwszy z serii Dotyk Ciemności)

Autor: Amy Meredith
Wydawnictwo:
Amber
Liczba stron:
248
Tłumaczenie:
Marcinkowska Alicja
Cena:
26,99 zł
ISBN-13:
978-83-241-3759-6
Wydanie I, październik 2010

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


9 × = sześćdziesiąt trzy

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 319 984 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony