Jestes tutaj: Home » WYWIADY » Sebastian Krawczak i jego rysowanie na ścianie

Sebastian Krawczak i jego rysowanie na ścianie

Jak połączyć pracę z życiową pasją? Tak, to nie jest łatwe. A jednak Sebastian Krawczak z Grójca znalazł na to sposób. Artysta-samouk, właśnie przygotowuje się do rozpoczęcia pracy nad największym na świecie rysunkiem na ścianie budynku. A stworzy go za pomocą… ołówka.

Dossier:
Imię i nazwisko:
Sebastian Krawczak
Data urodzenia:
27 maja 1978 r.
Prywatnie:
maluje i rysuje na zamówienie, jest także zapalonym hodowcą gołębi pocztowych.
Link: https://www.facebook.com/pages/Sebastian-Krawczak-Art/277976382268180


K.Z.: Opowiedz o początkach swojej przygody z rysunkiem i malarstwem.
S.K.:
Oj, to długa historia. Zaczęło się już w dzieciństwie. Z ołówkami mam do czynienia chyba od zawsze. Czasem mam wrażenie, że ołówek był pierwszą rzeczą, po którą sięgnąłem. Pamiętam zdziwienie mojego ojca (malującego farbami olejnymi, głównie portrety), kiedy zauważył jak rysuję gołębie. A robiłem to inaczej niż wszystkie dzieci, których rysowane ptaki miały kolana z przodu. Tak, dużo rysowałem. W szkole podstawowej mój talent i zamiłowanie do rysowania dostrzegła nauczycielka plastyki, pani Żaneta Pietrzyk. Zawsze miałem u niej tylko piątki i szóstki (śmiech). Kiedy naszkicowałem portret kolegi z ławki, moja praca zawisła w gablotce na szkolnym korytarzu. Już wtedy wiedziałem, że w przyszłości będę rysował. Czułem niesamowitą adrenalinę, kiedy ktoś przyglądał się, jak rysuję. Towarzyszyła jej jednak również trema, a ja byłem bardzo zamknięty w sobie. Na szczęście, z czasem się to zmieniło. Szkoda tylko, że miałem już wtedy dwadzieścia kilka lat. Ale, jak to mówią, lepiej późno niż wcale 🙂

Pędzel czy ołówek – co pewniej dzierżysz w dłoni?
Oczywiście ołówek. Choć maluję też szpachelką farbami olejnymi, farbami akrylowymi na ścianach domów(wewnątrz, na zamówienie), rysuję węglem, sephią, piórkiem (tuszem), kredkami… Ołówkami rysuję najdłużej, więc czuję się z nimi najpewniej.

Jak wspominasz swoją pierwszą wystawę?
Pierwsza wystawa była spełnieniem marzeń w mojej przygodzie ze sztuką. Wernisaż odbył się w Grójeckim Ośrodku Kultury, zaprezentowałem na nim 17 prac. Były portrety i konie w ołówku, abstrakcje olejne stworzone szpachelką – jednym słowem, wszystkiego po trochu. Wszystkiemu towarzyszyły niezapomniane, niedające się wyrazić słowem emocje. Ochłonąłem dopiero po kilku dniach. Niesamowita sprawa.

Czy jest jakiś artysta, którego szczególnie podziwiasz, który Cię inspiruje?
Jest Ich dwóch. Mój ojciec i Leonardo da Vinci. Dwaj malarze olejni, na których od zawsze się wzorowałem i od których się uczyłem.

Ile prac liczy Twój dorobek?
Około 80 prac. Łącznie z pracami na zamówienie i tymi, które przeznaczyłem na różnego rodzaju aukcje.

Czy z któregoś dzieła jesteś szczególnie dumny?
Ze wszystkich moich prac jestem dumny! Każdej towarzyszyła inna i za każdym razem niezwykła atmosfera. W każdą tworzoną pracę wkładam 100% siebie. Dotąd mam kilka dzieł, które są dla mnie wyjątkowo ważne. Są nimi portrety znanych mi kobiet, anioł, papież Jan Paweł II i żaglówka. Największy sentyment mam jednak do Starówki Warszawskiej, wykonanej ołówkami grafitowymi na zamówienie (100/70cm) i Lokomotywy, „wyjeżdżającej” ze ściany domu kolegi (wykonana ołówkami grafitowymi, powierzchnia 27 metrów kwadratowych). Lokomotywa to w tej chwili największy rysunek w Europie (a może i na świecie) wykonany ołówkami na ścianie. Rysowałem ją dwa tygodnie i zużyłem 25 ołówków grafitowych pełnych. Zwykłych potrzeba by było około 250!

Opowiedz o rysunku, który obecnie powstaje na ścianie jednej z grójeckich kamienic. Co to będzie i skąd w ogóle pomysł na takie wykorzystanie smutnej ściany budynku?
Rysunek będzie połączeniem Starówki Warszawskiej i Lokomotywy. Znajdzie się na nim Grójecki Rynek z 1867 r., a wykonam go na zamówienie Gminy i Miasta Grójec. Wymiary pracy osiągną blisko 100 metrów kwadratowych. Obliczyłem, że zużyję na to dzieło około 100 ołówków grafitowych. Jeśli zgodnie z planem zacznę na początku czerwca, na koniec lipca praca powinna być gotowa.

Co sprawiło, że podjąłeś się tego, niełatwego przecież, zadania?
Zafascynowała mnie ogromna liczba szczegółów w tym rysunku tzn. ludzi, koni, wozów, architektury, drzew. Będzie to najtrudniejszy i zarazem największy rysunek, z jakim przyszło mi się zmierzyć. Wierzę jednak,że jestem gotów i sprostam wyzwaniu. Pozbyłem się granic i nie ma dla mnie w tej chwili rzeczy niemożliwych, jeśli chodzi o machanie ołówkami. Nie słyszałem aby ktoś wykonał większą pracę ołówkami, obojętnie, czy na ścianie, czy na papierze. Nie twierdzę, że nie będę chciał rysować w przyszłości większych prac. Ołówkami rzecz jasna. Będę jednak bił tylko własne rekordy, bo jak dotąd jeszcze nie znalazł się żaden naśladowca. Może w niedługim czasie pojawi się na horyzoncie ktoś, kto ma równie dużo cierpliwości i będzie można z kimś rywalizować. Od razu zaznaczam, że przed tym „kimś” stanie nie lada zadanie. Znam siebie. Już myślę o pracy,która miałaby jakieś 600 metrów kwadratowych powierzchni 🙂

Rysowanie ołówkiem na ścianie to zupełnie nowa technika, jeszcze nie nazwana. Masz już pomysł na nazwę?
Tak, jestem pierwszym człowiekiem, który za duże formaty obrał sobie ściany domów. Myślę cały czas nad nazwą tej techniki. Wstępna propozycja to Sztukołów (sztuka+ołówek), ale nie jestem do niej do końca przekonany.

Czym zajmujesz się na co dzień? Jakie są Twoje pasje, zainteresowania?
Na co dzień utrzymuję się z rysowania portretów,wykonywaniem prac na zamówienie, malowania pokoików dziecięcych itp. Udało mi się połączyć pasję z pracą,a proszę mi uwierzyć,że to prawdziwa sztuka i trudna droga. Mam nadzieję, że przyjdzie taki dzień, w którym moje dotychczasowa praca mocno zaowocuje i przyniesie wiele satysfakcji. Mam jeszcze trzy dodatkowe pasje: moją dziewczynę Martę, psa Pawła oraz gołębie pocztowe, które zagorzale hoduję.

Lokomotywa i obecny projekt to nie jedyne Twoje dzieła, które ozdobią grójeckie budynki, prawda? Jakie są Twoje artystyczne plany i marzenia?
Wolałbym nie wybiegać zbyt daleko z planami na przyszłość. Niektórym ludziom ciężko jest nawet pomieścić sobie w głowie moje dotychczasowe pomysły i dokonania. Uważam,że wszystko samo wyjdzie z czasem:) Zdradzę tylko,że marzy mi się stworzyć Titanica z dwóch połączonych ze sobą bloków w centrum miasta. Chciałbym pomalować je trzema kolorami farby (żółtym, czarnym i białym). Efekt będzie nieziemski! Jeśli chodzi o artystyczne marzenie – chętnie stworzyłbym ogromny portret Jana Pawła II na…Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Oczywiście ołówkami grafitowymi.

Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Ci spełnienia tych marzeń! Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję również. Pozdrawiam serdecznie Moją Kochaną Martę, całą moją rodzinkę, znajomych, wszystkich tych, którzy są ze mną i we mnie wierzą oraz całą redakcję i Czytelników.

 

 

2 comments on “Sebastian Krawczak i jego rysowanie na ścianie

  1. Grunt to podążać Drogą Swojej Legendy i z niej nie zbaczać;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


dziewięć − = 1

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 300 822 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony