Jestes tutaj: Home » MUZYKA » Robert Kasprzycki koncertowo

Robert Kasprzycki koncertowo

W poznańskim klubie „Pod Pretekstem”, w poniedziałek, 14 maja 2012, o godz 19:00 odbędzie się koncert jednego z najbardziej znanych polskich reprezentantów piosenki autorskiej, na którym usłyszeć będzie można całą masę melodyjnych piosenek (a wśród nich będzie też wiele premier).

Koncert

Prawdziwa moc Roberta Kasprzyckiego najlepiej daje się zauważyć właśnie na koncertach. W kontakcie z publicznością, najpełniej emanuje on niezwykłą charyzmą – są tam: niespożyta  energia, feeling i ogromne poczucie humoru. Wszystko to sprawia, że kontakt z widzami jest natychmiastowy i z reguły długofalowy – kto był raz na koncercie  Roberta Kasprzyckiego, niemal zawsze wraca. Artysta zawsze gra na 100 % i prezentuje niezwykły melanż słownej woltyżerki, muzycznych żartów, anegdot, inteligentnych prowokacji, zabaw z publicznością i solidnego grania.

Robert Kasprzycki

Zadebiutował na 28. Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie i zdobył tam I nagrodę oraz Stypendium im. Wojtka Bellona. Swoją piosenką „Niebo do wynajęcia”, dotarł do niespodziewanie wielkiego grona słuchaczy, nie związanych do tej pory z piosenką „nieobojętną”, cały zaś album „Niebo do wynajęcia” zawierał wiele innych piosenek, z których cześć trafiła do śpiewników, część zaś do dziś stanowi kanon polskiej piosenki poetyckiej.  Jesienią 2006 roku ukazał się drugi album Roberta Kasprzyckiego – „Światopodgląd”. Jego premiera odbyła się na antenie Programu Trzeciego Polskiego Radia. Zresztą także tam, czyli w Radiowej „Trójce”, usłyszeć można Roberta najczęściej. Jesienią 2007 roku nakładem Polskiego Radia Kraków ukazały się „Piosenki i Nie”. Był to również tomik wierszy, śpiewnik oraz okładka płyty CD, stanowiąca zapis „klimatycznego” koncertu zagranego w gościnnym studiu krakowskiego Radia. Obecnie trwają nieustające koncerty oraz prace nad kolejnym albumem.

Playboy z Mordoru

Kiedyś udało mi się przeprowadzić wywiad z Robertem Kasprzyckim o tym, kim jest naprawdę. Przedstawię teraz tylko jego krótką część związaną przede wszystkim z tytułem wywiadu – „Playboy z Mordoru” – który niebezpiecznie zbliża się do oksymoronu. Jednak Robert powie nam tu jeszcze inne ciekawe rzeczy.

Natalia Mikołajska: Często Pan podkreśla, że pańska twórczość graniczy z Mordorem. Czy kochanie deszczu, albo wynajmowanie nieba jest aż tak przerażające?

Robert Kasprzycki: Z tym podkreślaniem to taki autoironiczny żart. A wymienione piosenki powstały w oparciu o metafory, że tak się wyrażę, akwatyczno-podniebne, czyli meteorologiczne. Dla mnie pisanie o jasnych stronach życia jest takim graniem w grę pod tytułem „mogę być jasny”, bo w sumie jestem raczej ciemny. Mój przyjaciel, Andrzej Franaszek, wstrząśnięty zapewne tym, co zobaczył na koncercie, napisał do mnie w e-mailu, że w moim przypadku Kraina Łagodności od południa graniczy z krainą Mordor. I tak chodzę sobie w moich pioseneczkach po tym wyimaginowanym zboczu, z którego po jednej stronie widzę mrok, a po drugiej jasność. Stąd, zależnie od tego, w którą stronę spojrzę, część piosenek jest bardzo ciemna, a część bardzo jasna.

Natalia Mikołajska: Kiedyś wymyślił Pan dla siebie kategorię we Fryderykach: „kto to k…. jest”. Chciałby Pan naprawdę dostać Fryderyka?

Robert Kasprzycki: Tak, ale wyłącznie w tej kategorii , tym bardziej, że konkurencja byłaby naprawdę wielka.

Natalia Mikołajska: Obecnie stale Pan pociesza, wzmacnia ludzi i pomaga im w życiu. Dalej będzie Pan to robił, czy woli Pan mieć teledyski w TV, wywiady – ważniejsze niż ten mój – sławę i Fryderyka?

Robert Kasprzycki: Oczywiście, że tego chcę, pragnę i spoglądam z wielką wiarą w przyszłość, że tak właśnie będzie. A tak na poważnie uważam, że władza, sława i popularność, pozwalają pisać ciekawe rzeczy dla wielkiej ilości ludzi. Wydaje mi się też, że mówienie fajnych rzeczy małej ilości ludzi jest nie fair wobec całej reszty. Z kolei fakt, iż nieraz rozmaitym kretynom daje się możliwość mówienia do wielkiej ilości ludzi, a przy tym np. media, przekonują ludzkość o niezwykłej jakości jego przekazu  też jest nie fair. Trzeba bowiem ludzi traktować z szacunkiem, uważać ich za dobrych, myślących i wartościowych, a nie obniżać poprzeczkę, zakładając, że wszyscy są idiotami, którzy dadzą się nabrać na każdą ściemę.

Natalia Mikołajska: Jakoś trudno mi uwierzyć, że nie chce Pan być sławny.

Robert Kasprzycki: Pewno, że chcę i mam nadzieję, że kiedyś w końcu, w raczej dłuższej perspektywie historycznej niż dziś, jutro i pojutrze, uda mi się to osiągnąć. Bardzo miło byłoby być tym tzw. niedocenianym Norwidem, który po latach trafia pod strzechy ze swoimi pieśniami i to bardziej mnie interesuje. Nie chciałbym być kimś, kto straszy przebitym pępkiem lub jakimś żelastwem w innej części ciała, albo bredzi o czymś na „Pudelku”. Wydaje mi się, że istnieją różne sławy, szybkie, nieprzemijające, pozorne, ale w szerszej perspektywie wygrywają: Bob Dylan, Leonard Cohen, Agnieszka Osiecka, czy Wojciech Młynarski, a nie superpopularne i megarozpoznawalne gwiazdeczki jednorazowego użytku. Są różne rodzaje sławy i mnie interesuje ta cicha, małomówna, o której pisał Leopold Staff.

Natalia Mikołajska: Nawiążę teraz do takiej raczej głośnej sławy, w każdym razie na pewno nie tej staffowskiej. Podobno Pana największym marzeniem jest rozkładówka w „Playboyu”. Co dałoby Panu jego spełnienie?

Robert Kasprzycki: Myślę, że masowe odejście ludzi od czytania „Playboya”.

Natalia Mikołajska: Ale to jest, myślę, sfera społeczna, a ja pytałam o tę osobistą.

Robert Kasprzycki: Udowodnienie światu, iż prawdziwe piękno jest tylko w środku.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


× sześć = 36

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 310 388 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony