Jestes tutaj: Home » Bez kategorii » Woli i Tysio atakują, czyli dlaczego telewizja stała się Antychrystem

Woli i Tysio atakują, czyli dlaczego telewizja stała się Antychrystem

Bodźcem do napisania tego artykułu nie był nowy program telewizji TVN.

Refleksje, jakimi chciałabym się podzielić, dotyczą raczej pojęcia telewizji, jako pewnego zjawiska socjologicznego, które zatacza coraz szersze kręgi. Naprawdę, nie musi mnie nikt przekonywać, że jestem panią swojego wolnego czasu i to ode mnie zależy, co i kiedy oglądam. Problem polega na tym, że coraz rzadziej zdarza mi się włączyć telewizor z nadzieją na spotkanie z czymś, co w jakikolwiek sposób poprawi mi nastrój. Coraz częściej za to, wyłączam to szklane okno na świat z poczuciem wstydu i zażenowania. Pewnie mogłabym pastwić się w tym momencie nad tym całym złem, które płynie do nas z ekranu. Narzekać na te same postaci, które jednego dnia reklamują szampon przeciwłupieżowy, a drugiego występują w polskim serialu, będącym „polską odpowiedzią” na „Seks  wielkim mieście”. Nie będę jednak tego robiła. Uznaję bowiem, że każdy człowiek, który przeczytał w życiu coś więcej oprócz „Alchemika” Paula Coelho, jest na tyle świadomy, że nie da sobie wcisnąć przysłowiowego kitu. Chcę jednak powiedzieć stanowcze NIE wmawianiu nam, że telewizja jest rozrywką dla mas i dzięki niej można sprzedać wszystko i wszystkich.

Zaczęłam od nowego programu TVN – u i będę kontynuować ten wątek. Dawno już nie zdarzyło się, aby program telewizyjny sprawił mi ból fizyczny. Sztucznie wykreowana zabawa dwójki panów jest tak samo mało śmieszna jak oni sami. Nie wierzę, że kogokolwiek śmieszą ciągłe nawiązania do seksu, a już teksty o „trzepaniu wora” są po prostu mało strawne. Szczerze dziwię się duetowi Woliński i Tyszka, bo nie byli oni postaciami anonimowymi, którym nagle zachciało się zabłysnąć w świecie celebrytów. Znany fotograf i projektant, którzy szerszej publiczności dali się poznać w programie „Top model”, gdzie uchodzili za ekspertów od świata mody, postanowili zarobić jeszcze więcej i przez jeden dzień wykonywać zawody tzw. „zwykłych ludzi”. Pomysł został zaczerpnięty z amerykańskiego programu „Simple life”, który pokazywał jak Paris Hilton i Nicole Richie radzą sobie z dojeniem krów i zmywanie naczyń. O ile jednak przygody blondynek, które wyruszyły na wieś w szpilkach, mogły śmieszyć (wizerunek dziewczyn doskonale wpisywał się w konwencję telewizyjnego show), o tyle oglądając poczynania duetu Woliński i Tyszka, widz zastanawia się, o co tak naprawdę w tym chodzi. Odpowiedź jest bardzo prosta – o pieniądze. Tym razem jednak może okazać się, że zabrnęło to za daleko. Krytyka, z jaką spotkali się po emisji pierwszego odcinka, była dość miażdżąca. Z drugiej jednak strony można zastanowić się, czy panowie mają czego się obawiać. Ich pozycji w „Top model” nic nie zagraża, bo są medialni i kontrowersyjnie, a to jak wiemy, sprzedaje się najlepiej. Warto również poświęcić kilka słów samym krytykującym. Michał Piróg, który dosadnie powiedział, co sądzi o nowym programie TVN, zapewne ma rację, ale czy przeszkodzi mu to pracować z Wolińskim i Tyszką w programie „Top model”? Zapewne nie, bo pieniądze, jakie tam zarabia, pozwolą mu zapomnieć o blamażu kolegów.

Pieniądze, pieniądze, pieniądze – główny wyznacznik większości programów telewizyjnych. W każdej stacji można obejrzeć show muzyczne, które teoretycznie promuje młode talenty. W rzeczywistości promowane są tylko „gwiazdy” show-biznesu, które w ten czy inny sposób próbują o sobie przypomnieć szerszej publiczności. Można uzasadnić obecność w jury takiego programu, kogoś, kto w jakikolwiek sposób zna się na muzyce. Co jednak w „Bitwie na głosy” robi Zbigniew Zamachowski i Sonia Bohosiewicz? Jaką rolę w „Got to Dance” pełni Joanna Liszowska, która otwarcie przyznała się, że o tańcu nie ma pojęcia, podobnie zresztą jak Jolanta Fraszyńska, jurorka „Tańca z gwiazdami”?

Prawdą jest, że nikt nikogo nie zmusza do oglądania tego czy innego show. Każdy jest władcą pilota i może jasno określić, co i kiedy ogląda. Wydaje się jednak, że w tym zalewie chałtury, bo chyba inaczej nie można tego nazwać, nazbyt szybko przywykliśmy do tandety. Nie wymagając od telewizji trzymania pewnego poziomu, akceptujemy wszystko, co jest nam podawane. Cała ta sytuacja przypomina anegdotę z życia Bjork, która wspominała w jednym z wywiadów, że jej matka, zawzięta hipiska, określiła telewizor mianem Antychryta. Analizując sytuację na naszym rodzimym rynku telewizyjnym, trudno nie przyznać jej racji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


cztery × 5 =

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 302 916 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony