Jestes tutaj: Home » LITERATURA » Fenomen Andrzeja Sapkowskiego – Recenzja Sagi o Wiedźminie

Fenomen Andrzeja Sapkowskiego – Recenzja Sagi o Wiedźminie

Jest wiele takich książek, przez które zarywamy nocki i zapominamy o kolacji. Jest wiele takich, od których nie sposób się oderwać, nawet jeśli nasze oczy domagają się odpoczynku. Ale która z książek sprawia, że wyrzekamy się rzeczywistości, nie spostrzegamy upływu czasu i bierzemy ją ze sobą do szkoły lub pracy, ku niezadowoleniu nauczyciela, bądź szefa, a w pewnym momencie lektura zastępuje nam posiłek i sen? Cóż, takich pozycji jest już znacznie mniej, ale Sagę o Wiedźminie, Andrzeja Sapkowskiego, z pewnością możemy określić mianem „pożeracza rzeczywistości”.

Wydawnictwo: SuperNOWA

Na cykl składają się następujące części:
1. Ostatnie życzenie – zbiór opowiadań (290 stron; ISBN 83-7054-061-9; rok wydania: 1993)
2. Miecz przeznaczenia – zbiór opowiadań (350 stron; ISBN 83-7054-037-6; rok wydania: 1993)
3. Krew elfów (300 stron; ISBN 83-7054-079-1; rok wydania: 1994)
4. Czas pogardy (320 stron; ISBN 83-7054-091-0; rok wydania: 1995)
5. Chrzest ognia (330 stron; ISBN 83-7054-103-8; rok wydania: 1996)
6. Wieża jaskółki (300 stron; ISBN 83-7054-124-0; rok wydania: 1997)
7. Pani jeziora (520 stron; ISBN 83-7054-129-1; rok wydania: 1998)

Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu. (Czas Pogardy)

Jedni potraktują ten wstęp z przymrużeniem oka, inni wezmą go całkowicie poważnie. Ja sama bez bicia przyznam, że niejedna lekcja męczącej matematyki zmieniła się w cudowną podróż do fantastycznego świata, jaki pokazuje nam Andrzej Sapkowski. Świat ten sprezentowany został w pięciotomowym cyklu opowiadającym przygody słowiańskiego łowcy potworów – Krew Elfów, Czas Pogardy, Chrzest Ognia, Wieża Jaskółki, Pani Jeziora – a także w dwóch zbiorach opowiadań pokazujących nam wcześniejsze losy bohaterów – Ostatnie Życzenie, Miecz Przeznaczenia. Cały cykl, bez najmniejszego wahania i bez mrugnięcia okiem, nie słuchając niczyich protestów, bezpretensjonalnie i odważnie nazwę świętością i wyznacznikiem dla pokolenia polskich (i nie tylko) fantastów, biblią stojącą na równi z Tolkienowskim Władcą Pierścieni. Czemu tak sądzę?

Autor stworzył swój świat od podstaw. Oczywiście, od dawna słyszeliśmy o elfach, krasnoludach i smokach, jednak Sapkowski nadaje tym legendarnym postaciom nowych barw oraz nowych znaczeń. Elfy potrafią być zawistne i wredne, nie każdy smok jest tylko skrzydlatym, ryczącym gadem, a nie każdy rycerz przestrzega honorowego i z pozoru nienaruszalnego kodeksu. A jeżeli już jestem przy postaciach, to utknę w tym temacie na dłużej.

Ludzie (…) lubią wymyślać potwory i potworności. Sami sobie wydają się wtedy mniej potworni (…) Wtedy jakoś lżej im się robi na sercu. I łatwiej im żyć. (Ostatnie Życzenie)

Pomijając zachwycający fakt, że każdą rasę i każdy szczebel istniejącej społeczności charakteryzuje inny język (elfy mają Starszą Mowę, chłopi gwarę, królowie języki salonów, a krasnoludy i żołnierze żargon obfity w najwymyślniejsze przekleństwa), uczepię się – w dobrym tego słowa znaczeniu – portretów psychologicznych postaci. Są one wręcz genialnie dopracowane. Nie znajdziemy w całym cyklu ani jednej postaci, która byłaby papierowa czy przerysowana. Każda osoba (a czasami nawet potwór) ma swój charakter, swoją historię, swój sposób wysławiania się. Bohaterów jest naprawdę mnóstwo, w czym ani razu nie spotkamy dwóch takich samych, różnorodność osobowości jest niesamowita. Wielokrotnie dostajemy szansę wybrania swojego ulubieńca, nie zawsze jest to łatwe i pewnie nie raz zmienimy zdanie. Osobiście najmocniej przywiązałam się do Yennefer, złośliwej i zimnej czarodziejki, natomiast Geralt intrygował mnie od początku do końca ze względu na dynamikę charakteru, na zmiany jakim ulegał i swoją niekoniecznie wiedźmińską postawę.

Ponadto, bohaterowie są tak realistyczni i naturalni, tak nam bliscy, że ujmując elementy fantastyki, możemy poczuć, jakbyśmy poznawali prawdziwe historie żywych, istniejących w rzeczywistości osób. Właśnie to jest jednym z fenomenów cyklu o Białym Wilku, autor ożywia bohaterów, pokazuje ich z każdej strony, nie pozbawia ich wad, nie tworzy z nich ideałów, do których można by wzdychać – wręcz przeciwnie, mamy wrażenie, że poprzez obszerny wachlarz postaci, Sapkowski pokazuje nam nas samych, nasze własne charaktery, nieskładające się tylko z złotych zalet.

Jak to jest, panie Jaskier? Czy coś się zaczyna, czy coś się kończy?
– Nie wiem. Ale jeśli ja tego nie wiem, to nikt tego nie wie. Wniosek: nic nigdy się nie kończy i nic się nie zaczyna. (
Miecz Przeznaczenia)

Poświęćmy teraz chwilę fabule. Jeśli chodzi o zbiory opowiadań, odnajdziemy w nich kilka różnych historii, trzymających się na równym, zdumiewającym poziomie, które w pewien sposób łączą się ze sobą i zmierzają do ostatecznego punktu, jaki potem staje się wątkiem przodującym w pięciotomowym cyklu poświęconym Białemu Wilkowi. Chodzi tutaj, rzecz jasna, o prawo Dziecka Niespodzianki. Zanim spotykamy się z nim po raz pierwszy, autor serwuje nam dobrą i smaczną dawkę historyjek. Opowieści trzymają w napięciu, są pełne symboli i morałów – nie takich bajkowych, nie wyłuskanych na koniec i podanych nam na tacy, takich, które musimy odnaleźć sami. W Ostatnim Życzeniu opowiadania to: Głos Rozsądku, Wiedźmin, Ziarno Prawdy, Mniejsze Zło, Kwestia Ceny, Kraniec Świata, Ostatnie Życzenie, natomiast w Mieczu Przeznaczenia; Granica Możliwości, Okruch Lodu, Wieczny Ogień, Trochę Poświęcenia, Miecz Przeznaczenia, Coś Więcej.

Skąd wiesz, że Ciri chciałaby ze mną pójść? Ze starych przepowiedni?
– Nie – powiedział poważnie Myszowór. – Stąd, że usnęła dopiero wtedy, gdy ją przytuliłeś. Że mruczy przez sen twoje imię i szuka rączką twojej ręki. (
Coś Więcej)

Jeśli chodzi o pięć tomów traktujących o wielkiej podróży Geralta i jego towarzyszy, fabuła krąży wokół Ciri, wdzięcznej dziewczynce, która zostaje uwikłana w brutalny świat polityki. Interesują się nią królowie, a także elfy, ma im posłużyć jako narzędzie w trwającej wojnie, jest Dzieckiem Niespodzianką, a także posiadaczką Mocy. Młodziutka, lecz charakterna, pojętna i zdolna, ścigana przez zmory przeszłości. Podczas rozgrywającej się historii Ciri będzie szarpana przez los jak listek na wietrze, beztroska dzieciństwa zostanie bardzo szybko przerwana, a dziewczynka zmuszona do jeszcze szybszego dorastania. Na całe szczęście nie pozostanie ze swoimi problemami sama, Biały Wilk nie zaprzestanie podążania jej śladami, a Yennefer zatroszczy się o nią niczym o własną, upragnioną od wieków córkę.

Losy wspomnianej wyżej trójki przeplatają się, łączą, rozchodzą a potem znów wzajemnie odnajdują. Nie znajdziemy tu historii o rycerzyku na białym koniu i jego damie, a piękną, poruszającą opowieść o nie do końca szczęśliwej miłości, o poświęceniu, przyjaźni i śmierci. Podpisuję się i ręką i nogą pod stwierdzeniem, że nie znajdziemy drugiej tak idealnie opowiedzianej historii, że do żadnej innej nie przywiążemy się jak do tej.

Czy rozumiesz teraz, czym jest neutralność, która tak cię porusza? Być neutralnym to nie znaczy być obojętnym i nieczułym. Nie trzeba zabijać w sobie uczuć. Wystarczy zabić w sobie nienawiść. (Krew Elfów)

Jakby tego było mało, wspaniała i szczerze wychwalana przeze mnie opowieść dzieje się na tle konfliktu rasowego. Ludzie mają dość życia z nie-ludźmi, spychają ich na dalszy plan, każą się podporządkować, pogodzić z utratą przywilejów i posłusznie współpracować. Ci jednak nie są tak łatwi do spacyfikowania, posiadają własną dumę, nie przestają ubiegać się o swoje, chociaż ich sytuacja nie raz wygląda na beznadziejną i czytelnik zastanawia się: za co tak właściwie walczą, czy nie lepiej byłoby zaprzestać tej głupoty i przerwać dokonujących się mordów? Tutaj pojawia się następny fenomen, bowiem ścierające się światy ciężko nam ocenić. Czy to ludzie są bestialscy, czy może elfy zbyt zadufane w sobie? Kiedy wydaje nam się, że już dokonaliśmy wyboru, Sapkowski maluje przed nami zdarzenie, które wywraca nasz pogląd do góry nogami. Dodajmy do tego postawę Geralta, która pewnie nie jednemu z nas wyda się bardzo bliska. Lecz o tym najlepiej dowiedzieć się samemu.

Opisywany świat jest tak samo barwny, jak postacie. Raz piękny, malowniczy i zapierający dech w piersiach, innym razem przerażający, budzący dreszcze na karku. Brzmi niezbyt przekonująco, bo przecież nie jedna powieść ukazuje nam krajobrazy w podobny sposób, jednak pojawia się tutaj dokładnie to samo, co w przypadku bohaterów. W tworzonych przez Sapkowskiego krainach jest coś niesłychanie naturalnego, coś działającego na naszą wyobraźnie bardzo pobudzająco. Nawet brzydota i obrazy nędzy potrafią nas zachwycić, wzdrygamy się, zaciskamy zęby, ale nadal zdumiewa nas sposób, w jaki zostały przedstawione.

Mamy również sceny walk, potyczek, szermierki. Rzadko kiedy spotyka się je opisane w tak szczegółowy i dopracowany sposób. Podczas lektury takich fragmentów każdy najmniejszy ruch bohatera staje nam przed oczami, niemal słyszymy szczęk ostrzy i z zaskoczeniem stwierdzamy, że to cięcie było tak szybkie, iż nie byliśmy go w stanie zobaczyć. My nie czytamy, my stoimy na widowni i obserwujemy pojedynek na arenie.

Ale nie sądzę, żeby twój wytrawny gracz był w stanie mnie zaskoczyć. Nie po tym co ja tu przeszedłem. Rzucili się na mnie szpiedzy, opadły wymierające gady i gronostaje. Nakarmiono mnie nie istniejącym kawiorem. Nie gustujące w mężczyznach nimfomanki podawały w wątpliwość moją męskość, groziły gwałtem na jeżu, straszyły ciążą, ba, nawet orgazmem, i to takim któremu nie towarzyszą rytualne ruchy. Brrr… (Czas Pogardy)

Nie można też oczywiście zapomnieć o humorystycznej stronie cyklu wiedźmińskiego. Nie uświadczymy tu drętwych, wymuszonych żarcików. Odnajdziemy bardzo dosłowny, często ordynarny i frywolny humor, zarówno słowny, językowy, jak i sytuacyjny. Pojawianie się takich momentów, jak bójka Yennefer i Geralta o Dżina, przekomarzanki Wiedźmina i Jaskra, czy podboje miłosne tego drugiego, to zabieg bardzo udany, pozwalający czytelnikowi na chwile odprężenia, na zdrowy śmiech i szacunek do autora, dla którego nie ma rzeczy i stanu, jakiego nie potrafiłby przenieść na kartki.

To było za nimi. A przed nimi było wszystko. (Pani Jeziora)

Na koniec, nie pozostaje nam nic innego, jak chylić czoła przed świetnym pisarzem, którego przez jeszcze bardzo długi czas nikt nie pobije. Cykl o Wiedźminie jest bezsprzecznie warty polecenia, a ci, którzy już po niego sięgnęli, najpewniej zgodzą się ze mną, że to dobrze, iż został zakończony i raczej nic nie wróży jego kontynuacji. Zostaje w nas odrobina tęsknoty i pragnienie przeczytania więcej, jednak silniejsze jest przeczucie, że przeciąganie niektórych historii niszczyłoby ich wspaniałość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


7 − sześć =

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 319 953 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony