Jestes tutaj: Home » BLOGI » Umiesz liczyć – licz zawsze na siebie :)

Umiesz liczyć – licz zawsze na siebie :)

Faktem jest…życie weryfikuje wiele rzeczy…a na pewno ludzi….Tak wczoraj napisałam na swoim profilu na fb. Banał, co niektórzy zakrzykną, ale niestety, życie składa się także z banałów. Ostatnio te wszystkie prawdy, przekazywane przez naszych dziadków, rodziców dzieją się w moim życiu… Powstrzymuję się jak mogę, żeby gorycz i żółć nie zalały mojego umysłu…. Trudne to niezmiernie, kiedy w sytuacjach podbramkowych, których doświadczamy, ci, którzy jeszcze całkiem niedawno mienili się przyjaciółmi uciekają, gdzie pieprz rośnie. Oczywiście jest to równoznaczne z tym, że nigdy przyjaciółmi nie byli. I na pewno nie będą w przyszłości. Jak ich zatem nazwać? Mam swoje własne nazewnictwo. To oszuści emocjonalni. Bądź też dosadniejsze i mniej kulturalne – „spierdalacze” Wyjątkowo niebezpieczny gatunek. Zbliżają się do nas z uśmiechem na twarzy, osaczają, wkradają się w nasze łaski. Starają się uczestniczyć w naszym życiu. Udają, udają i jeszcze raz udają. I tak niezauważalnie stają się częścią naszej codzienności. A my naiwnie zaczynamy wierzyć, że oto pojawił się w naszym życiu ktoś wartościowy, ktoś, kto poda rękę kiedy się przewrócimy. Oferują słowa słowa słowa….i tylko słowa. Ale o tym przekonujemy się post factum. Bo najpierw wierzymy w to, że taki ktoś, będzie przy nas nie tylko na dobre ale też na złe. Taka jest wszak definicja przyjaciela. Pseudo przyjaciel rodzaju męskiego niestety jest wyjątkowo niebezpieczny. Pod płaszczykiem przyjaźni zaczyna czaić się coś jeszcze innego. Seksualna interesowność. Pseudo przyjaciel rodzaju męskiego wkrada się w nasze życie, pod pretekstem pomocy. Bo wciąż i nieustająco wierzy, że może uda mu się zakraść do Twojego łóżka? Oferuje pomoc licząc na zyski. Ci bardziej romantyczni wmawiają sobie, że jesteś idealna do związku właśnie z nim. I projektują sobie życie z Tobą, nie zważając na kulturalne sygnały z Twojej strony, że to niemożliwe. Ponieważ rzecz dotyczy delikatnej materii emocji ludzkich, wijesz się, żeby delikwentowi zasygnalizować, że nic z tego nie będzie. Ale wciąż liczysz na to, że mimo tych nieporozumień, masz w człowieku przyjaciela. O naiwności ludzka.!!!!!!! Okazuje się bowiem, że taki pseudo przyjaciel, który jeszcze całkiem niedawno utwierdzał Cię w przekonaniu, że można na niego liczyć ulatnia się w chwili kiedy nie dostaje tego, co sobie nawyobrażał w swojej głowie. A Ty pozostajesz z jedną prawdą życiową, którą mama powtarzała do znudzenia: jeśli umiesz liczyć- licz tylko na siebie.
Tak. Wiem. Powinnam dorosnąć. Ale ciągle chce wierzyć w ludzi. I zapewne wciąż będę poszukiwać kogoś…z kim zjem tę cholernie słoną beczkę soli.

5 comments on “Umiesz liczyć – licz zawsze na siebie :)

  1. Mon on said:

    Szczera prawda, nic dodac, nic ując, niestety ..

  2. Ewelina on said:

    Bardzo mądrze i z dozą dobrego humoru Pani Elżbieto 🙂

  3. Monika on said:

    Świetny tekst i niestety bardzo prawdziwy… 🙂

  4. KeyJey on said:

    Ciekawe twirdzenia, moim zdaniem trochę celujące pretensjonalizmem w stronę Mężczyzn, szkoda, że Kobiety tak często zapominają o tym, że są po jednych pieniądzach, cały artykuł tudzież wypowiedź można by było skopiować i zatąpić słowa o Mężczyznach na Kobiety i wyszło by na to samo. Intrygi bo do tego słowa bym sprowadził ten artykuł, który nie jest zły, aczkolwiek trzeba pamiętać, że nie dotyczą tylko Mężczyzn, ale Kobiet również czyli wszystkich, czego własnie w nim brakuje moim zdaniem. Pozdrawiam 🙂

  5. Kris Rzeczpospolita ;) on said:

    Komentarz, cytując dosłownie z mojej ponad 90-letniej babci:
    „Świat dupą stoi” – ot co 🙂

    Poza tym – Pani Elu (Elżbieto – jak kto woli) chcesz mieć oddanego przyjaciela płci brzydkiej BEZ więzi seksualnej, jest na to jeden pewny sposób: trzeba być aseksualną w typie Helgi (albo mówiąc krótko: brzydką, niekobiecą), najlepiej mało ciekawą osobą (może wręcz nudną) i wtedy gdy jakiś jegomość, kogoś takiego lubi lub nawet bardzo lubi, w tym konkretnym przypadku jest duża szansa, że nie chodzi mu w 99% tylko o łóżkowe interesa :DD

    Dwa cytaty, które przychodzą od razu na myśl:
    „Kobieta bawi się w seks dla miłości, a mężczyzna w miłość dla seksu.”

    „Piękne kobiety mają zaiste wiele nad innymi korzyści i przewagi.
    Jest to kwiat świetny, lecz wabi motyle i robactwo,i często przed czasem
    stoczony bywa.” [Klementyna z Tuńskich Hoffmanowa]

    –> ten drugi pięknie zgrabnie opisuje współczesną obserwację, że
    uroda bywa dla wielu kobiet przekleństwem w ich życiu osobistym.
    (czytaj: jeżeli chodzi jej o coś więcej niż przelotne miłostki, coś
    trwałego – chce nie chce jej uroda sprowadza ją do zdobyczy)

    Ja dodałbym, że jest tak tylko dla tych dam, które się łudzą że
    kiedy chcą mogą oddziaływać na otoczenie roztaczając słodki
    powab, a kiedy jest im to nie rękę (lub nie chcą kogoś krzywdzić
    – tak, tak są jeszcze takie kobiety: atrakcyjne i nie całkiem zepsute!),
    mogą wyłączyć go jak lampkę nocną. To działa na pełny etat:
    albo odpycha (starość, brzydota, zaniedbanie etc.) przez
    większość czasu i większość pretendentów lub u innej kobiety
    w każdej chwili, w każdej sytuacji przyciąga (nawet gdy jest
    powiedzmy… już dojrzałą kobietą) amatorów do miodu B)

    –> Ta która jest tego świadoma i nauczy się jakoś z tym żyć
    (np. świadomość, że o męskiej przyjaźni może zapomnieć,
    oczywiście poza związkiem z partnerem, z którym łączy ją
    również więź seksualna, ale tu też wie doskonale, że działa to
    w dwie strony, gdy kończy się seks/ związek wie – czyli nie
    łudzi się że może być inaczej – że nie ma mowy, że „od teraz
    pozostaniemy przyjaciółmi” – dlaczego, czytaj cytat No.1).

    Do komentarza KeyJey:
    to działa (trochę inaczej) dziewczyny w dwie strony 😉
    Nawiązując do intryg (w wpisie KeyJey nie bardzo rozumiem użycia tego
    słowa). Nie mówię, że zaraz od razu wszystkie, ale jest dużo kobiet które
    niestety nie są przyzwyczajone do odmowy xD
    Zranione ego, występuje nie tylko u mężczyzn hehe – przy czym dla tych
    drugich odmowa to chleb powszedni, wracają na tarczy, zbierają się do
    kupy i muszą próbować dalej. A kobiety… jedne reagują na to wew.
    pytaniem co jest ze mną nie tak i to jest jeszcze neutralne dla otoczenia.
    Gorzej, gdy taka zagnie parol na delikwenta, który śmiał powiedzieć jej
    NIE. „Ooo nie kotku, będziesz jeszcze mój – zobaczysz.”
    Ewentualnie (po czasie gdy dochodzi częściowe opamiętanie), wew.
    komunikat ulega zmianie na „Jak nie chcesz być ze mną, to ona też
    nie będzie Cię mieć” xD

    I tu zaczyna się zabawa… w snucie intryg, w czym kobiety są – sorry
    – dużo „lepsze” (lub jak kto woli bardziej perfidne) od facetów, wtedy
    też ma pięknie zastosowanie (mentalność kalego) sentencja:
    kobiety nie lubią kłamstwa, tylko się nim posługują.
    Przy czym zawsze wew. przed sobą była do tego uprawniona
    (racjonalizacja), a facet to od razu świnia i bydlak, a co gorsza
    często się tego nie wypiera!
    Hmm… przynajmniej się nie wypiera 🙂

    Pytanie co gorsze?
    – męskie staranie się (miłość-przyjaźń budowa relacji, to dla hombre
    jedno i to samo, czasochłonne zajęcie!!) i jak okazuje się, że niestety
    pocałował klamkę przestaje tracić czas (czytaj cytat No. 1), tam gdzie
    nie ma to sensu (mówiąc brutalnie: nie ma zwrotu z inwestycji czasu
    i pieniędzy – a co, pragmatycznie nie jest tak hehe) i rusza na dalsze
    poszukiwania
    czy
    – kobiece urabianie, intrygi i docelowo zemsta za to, że odważył się odmówić.

    Oczywiście jest też zniewieściała wersja pośrednia:
    men trochę jak kobieta, czyli stalking – nękanie.
    Chyba już lepiej dla wszystkich (on nie traci czasu na mrzonki,
    Ona nie boi się o swoje niebezpieczeństwo) jak facet zrywa
    całkowicie połączenie, gdy kobieta mówi mu NIE.

    Kto się nie zgadza, zapraszam do polemiki 🙂
    —————

    W pewnym sensie, może sam sobie zaprzeczę, ale mam atrakcyjną i
    piękną w środku / o złotym sercu (uczciwa, szczera, nigdy nie gra z
    ludźmi w żadne gierki – hmm… uroda może nie zepsuć kobiety, to jak
    cud i Ona jest takim cudem, w tym cynicznym światku dużego miasta)
    przyjaciółkę tak od 7 lat – rozwódka, a jej córeczka jest moim oczkiem
    w głowie 🙂

    Nawet jak już kogoś ma od miesiąca czy roku nie ma problemu z tym,
    by rozmawiając, śmiejąc się podczas jazdy samochodem czasami
    przelotnie weźmie mnie za kolano – bez żadnych podtekstów. Tak
    było jak byliśmy oboje wolni, jest gdy któreś z nas lub oboje kogoś ma.
    Nie znaczy to że zaraz trafi się dłonią dalej w okolice rozporka czy
    zaraz złapie za tyłek, bo to już wiadomo jak oczywistym jest sygnałem.
    Od początku bardzo mi się podobała (byłem szczenięco – 19-to latek –
    zakochany w mężatce! hehe) i po blisko 15tu latach od tamtego czasu
    nadal jest bardzo atrakcyjną kobietą, może się nawet czasem przyśnić
    w nie-do-końca przyjacielskim wariancie, w drugą stronę pewnie
    podobnie może się to zdarzać od czasu do czasu, co jest normalne.
    Teraz mniej, ale kiedyś dużo było okazji do wspólnych spotkań czy
    imprez, co nie znaczy, że trzeba było to zaraz jakoś przekształcać
    w coś poważnego, ku finalnemu zaspokojeniu ciekawości jaki On
    jest, jak Ona jest i jakby to było, jakby….

    To jest właśnie, jest coś mega-poważnego (i rzadkiego), że mogę jej na
    co dzień powiedzieć, że przecież wie że ją (i/lub jej córeczkę) bardzo
    kocham, Ona mi zaraz że ja też Cię kocham Kris. Piękne, proste i ludzkie.
    A co drogi czytelniku(czko) nie kochasz, swojej siostry (brata) i czy to
    zaraz ma oznaczać, że koniecznie chcesz ją/jego schrupać, choćby
    nawet była Miss Polski (sexi cheependalem), nie jest dla Ciebie ważne
    by ta druga bliska nam osoba bezpiecznie dotarła na miejsce, jadąc
    polskimi drogami przez pół Polski?
    Jest to normalne ludzkie uczucie bliskości z drugim ważnym dla nas
    człowiekiem. Nie trzeba również utrzymywać (do tego też trzeba dojrzeć
    w przyjaźni, braku zaborczości, o czas tej drugiej osoby) stałego kontaktu,
    ważne jest to, że czy po miesiącu czy po pół roku dzwonisz i wiesz że
    możesz liczyć na pomoc tej drugiej osoby. Takich osób ma się mniej niż
    palców jednej ręki. Kiedy po rozwodzie (z rocznym dzieckiem) świat trzeba
    było składać na nowo życiową układankę w jedną całość, tak się złożyło ze
    po kilku latach od ostatniego listu trafiliśmy na siebie na mieście.
    Potrzebowała emocjonalnego wsparcia i poczucia bezpieczeństwa że jak
    coś się nie uda ma w swoim otoczeniu osoby na które może liczyć. Nie
    potrzebowała wiele, poza wsparciem, towarzystwem czy SMSami, ale
    wiedziała jak cokolwiek się stanie się z samochodem, z mieszkaniem
    – dzwoni do mnie coś na szybko się załatwi.
    Tak rodzi się więź, więź która może trwać lata, wiele dekad.

    Jak poznać (samiec i rozeznanie w swoich uczuciach), że takie
    coś jest możliwe i mimo niewątpliwej bliskości emocjonalnej nie
    ma i nie będzie (jak tego nie zechcę wywołać) problemu z żądzą
    –> prosto… słuchanie siebie czy nie chce się rozszarpać jej faceta
    gdy się tylko o nim coś usłyszy, a tym bardziej jak się widzi jak ją
    obejmuje czy całuje na powitanie. Jak tak nie jest i bez zazdrości/
    bólu w sercu można się po ludzku cieszyć że jest szczęśliwa, a
    pierwotne zwierzęce rozszarpanie tego gościa… można odłożyć
    na okres, gdy ewentualnie by ją jakoś zranił… jak tak jest można
    bez problemu utrzymywać bliski kontakt, nie jakiś zwykły, koleżeński,
    a być przyjacielem domu/ rodziny. Tylko wtedy jest do dobre dla obu stron.

    Dlaczego moja pierwsza wielka miłość, może być teraz po latach
    bliską osobą i przyjaciółką bez seksualnego (choć jest jak najbardziej
    w moim typie – bo w końcu kiedyś oszalałem na jej punkcie) podtekstu?
    W momencie, gdy spotkałem ją po kilku latach przerwy byłem już
    mocno zakochany kobiecie Nr.2 mojego życia, co skutecznie zamazało
    we mnie wszelkie żądze do tej konkretnej i ważnej osoby w moim życiu
    i z mojej przeszłości. Teraz gdy po latach znalazłem i kocham damę
    Nr. 3 i tylko ją pożądam, jest to jeszcze prostsze 🙂

    Oczywiście nie jest powiedziane raz na zawsze (w życiu różnie się
    układa), że za powiedzmy 10-20 lat jak już będziemy prawie-dziadki/
    babcie, poranieni i zawiedzeni naszymi nieudanymi związkami, może
    się zdarzyć taki moment, że któreś z nas przekroczy pewną granicę
    bliskości i trzeba będzie się wspólnie zastanowić czy nie spróbować
    na nowo rozniecić ogień z czasów early-twenties, który gdzieś tam
    może nie buzuje, ale na zawsze w środku duszy-serca tkwi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


3 − = zero

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 290 741 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony