Jestes tutaj: Home » LITERATURA » Książę wśród duchów – Recenzja Przywoływacza Dusz

Książę wśród duchów – Recenzja Przywoływacza Dusz

Tytuł: Kroniki Czarnoksiężnika – Tom I – Przywoływacz Dusz

Autor: Gail Z. Martin
Wydawnictwo:Dwójka bez sternika
Miejsce wydania:Kraków
Tytuł oryginalny:Chronicles of the Necromancer: The Summoner
Rok wydania oryginału:2007
Liczba stron:572

Wymiary: 135 x 205 mm
Tłumaczenie:Marta Koniarek
Cena: 29,99
ISBN-13:978-83-62432-05-9
Wydanie I, kwiecień 2011

Przywoływacz Dusz to książka, która jest zarówno zaskakująca, jak i przewidywalna. W teorii wydaje się to niemożliwe, a jednak. Fabuła jest bardzo schematyczna i oklepana.

Mamy w niej wszystko to, czego można by się spodziewać po przeciętnym fantasy. Mamy królewską rodzinę, a w niej dzieciaki – jedną dziewczynkę i jej dwóch braci. Dziewczynka, jak to zwykle w takich historiach bywa, jest oczywiście niezbyt przychylnie nastawiona do wszelakich damskich spraw i ceremoniałów. Zdecydowanie bardziej woli zajmować się rzeczami bardziej pasującymi do chłopców, jak chociażby jazda konna czy szkolenie sokołów. Bracia natomiast, jak to zwykle bywa w takich historiach, mają diametralnie odmienne charaktery, jeden jest cichy, spokojny i unikający tłumów, drugi perfidny, złośliwy i lubiący się zabawić. Oczywiście, następcą ma zostać starszy brat, czyli czarna owca rodziny, która najmniej na ten tron zasługuje. Nie brzmi to zachęcająco, prawda? Kolejna typowa i odgrzewana jak kotlet historyjka, którą czytaliśmy już wiele razy. Też bym tak pomyślała, gdyby nie inne wątki wplecione pomiędzy to wszystko.

– Uważaj, książę – ostrzegł duch. – Tej nocy grozi ci ogromne niebezpieczeństwo.
Martris Drayke słyszał odgłosy zabawy świętujących tłumów, dobiegające zza gomółkowego okna. Blask pochodni lśnił zza szyby, a ubrane w kostiumy postacie tańczyły, śpiewając i pogwizdując, wokół zamkowej wieży. Przebrani za cztery wcielenia Jedynej Bogini, świętej Pani Margolanu, uczestnicy fety szli, zataczając się, za podobizną Matki Staruchy. W czasie tego Święta Zmarłych byli bardziej zajęci żłopaniem piwa niż wspominaniem zmarłych.

– Z czyjej strony? – Tris skupił ponownie uwagę na swoim widmowym gościu. Duchy pałacu Shekerishet były tak liczne, że nie przypominał sobie, by kiedykolwiek przedtem widział tego konkretnego ducha – mężczyznę o pociągłej twarzy z opadającymi powiekami, którego staromodny strój świadczył o tym, iż był on dworzaninem sto lat temu. Zjawa zamigotała i próbowała powiedzieć coś więcej, ale nic nie było słychać. Tris pochylił się jeszcze bardziej. Dziś akurat duch powinien być łatwiejszy do zobaczenia, w czasie Nawiedzin bowiem – jak powszechnie nazywano to święto – duchy chodziły otwarcie po świecie i nawet sceptycy nie mogli udawać, że ich nie widzą. Pałacowe duchy były przyjaciółmi Trisa od czasów jego dzieciństwa, zanim jeszcze zrozumiał, że ci niematerialni towarzysze nie byli tak łatwo widoczni dla ludzi z jego otoczenia. (Rozdział pierwszy, str. 7 i 8)

Najbardziej interesującym motywem, który ratuje Przywoływacza, jest przedstawiony tam świat duchów. Z takim sposobem podchodzenia do spraw pozaziemskich spotkałam się pierwszy raz. Dla bohaterów książki duchy są codziennością, właściwie żyją obok nich i zobaczenie jakiegoś lewitującego nad uliczką starca nie jest niczym dziwnym. Co ciekawsze, mimo że te dwa odrębne sobie światy stykają i przeplatają się ze sobą, zdarzają się osoby (przeważnie rycerze i wojownicy), którzy są sceptycznie nastawieni do zjawisk paranormalnych i magii. Ta cała mistyczna otoczka, wieczne spory między magią a orężem, rozmowy z duchami i egzorcyzmy sprawiają, że czytelnik przestaje zwracać uwagę na powtarzalność pozostałych motywów.

Następnym plusem są bohaterowie. Jest ich dosyć wielu, ale żaden z nich nie wydaje się papierowy, czy przerysowany. Postaci są bardzo barwne i żywe, a ich losy sprytnie się przeplatają. Sam główny bohater (Martris Drayke) nie wzbudził we mnie wielkiej sympatii, lecz też nie przeszkadzał mi, nie denerwował i dosyć przyjemnie czytało się o jego losach, rozterkach, a także wzlotach oraz upadkach. Należy też zwrócić uwagę na rozwój zarówno jego zdolności jak i osobowości. Poznajemy go jako niepewnego młodzieńca nieznającego swoich możliwości. Podczas podróży, którą zmuszony jest odbyć, obserwujemy jak wiele zachodzi w nim zmian. Bohater, zanim został nieprzyjemnie doświadczony przez los, był księciem. Pomimo nauk, które pobierał w królestwie, nie zawsze radzi sobie na szlaku – musi się nauczyć szermierki (ale nie tej rycerskiej, w której przestrzega się zasad, a tej ulicznej, gdzie zasady są po to, by je łamać), musi przywyknąć do niekomfortowych warunków, musi stać się wytrzymały i twardy. Dzięki swojej podróży widzi także od wewnątrz jak żyje jego lud i w jego głowie zaczynają się rysować poważniejsze plany odnośnie królestwa. Wraz z tym wszystkim rozwijają się także zdolności chłopaka – poznaje swoją moc, a także granice, których nie może przekraczać. Cały rozwój bohatera można by podsumować krótkim: od zera do bohatera, lecz mimo tego, losy księcia śledzi się z zapartym tchem.

Przywoływacz Dusz jest także jedną z tych książek, której akcje budują głównie dialogi. Nie uświadczymy tam barwnych oraz długich opisów. Nie mogę jednoznacznie określić, czy cecha ta jest plusem czy minusem książki, bowiem jednych zadowoli taki stan rzeczy, innych zdenerwuje. Ja sama nieco przez to cierpiałam, ale nie ubolewałam, a to dlatego, że kiedy już takie opisy się pojawiały (głównie podczas walk, starć, potyczek) były bardzo magiczne i klimatyczne, rysujące przed oczami pełny obraz tego, co autor chciał przekazać.

Nie można także zapomnieć o wartościach jakie podkreśla treść książki. Miłość i przyjaźń to tylko wierzchołek góry lodowej. Romanse między bohaterami to znowu typowe i niezbyt zaskakujące historyjki, jednak obok nich spotkamy się z wieloma wydarzeniami i scenami, które potrafią kopnąć w kręgosłup moralny.

Podsumowując, Przywoływacz Dusz nie należy do książek, które nas bardzo zaskoczą, jednak też nie do tych, które mogłyby nas zanudzić. Powieść znajduje się gdzieś pomiędzy i jest na tyle wciągająca oraz fascynująca, że z czystym sercem mogę ją polecić fanom dobrego fantasy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


dziewięć − = 2

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 319 913 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony