Jestes tutaj: Home » MISZ MASZ » Kącik młodego dziennikarza » Kulturowe aspekty nacjonalizmu: Nacjonalizm w popkulturze

Kulturowe aspekty nacjonalizmu: Nacjonalizm w popkulturze

Nacjonalizm przejawia się w dzisiejszym świecie w bardzo wielu formach, są to już nie tylko oficjalne uroczystości państwowe, ale również wielkie imprezy masowe jak koncerty czy też zawody sportowe.  Problem ten nie jest wystarczająco dobrze rozpoznany w literaturze przedmiotu , dlatego też warto przyjrzeć się najbardziej popularnym przejawom przywiązania ludzi do własnego kraju i ojczystej mowy.

Kultura popularna jest dziś jednym z najważniejszych  sposobów manifestowania swych uczuć, dziś jest to także przedmiot analizy która wymaga nowej kategoryzacji i konceptualizacji tego pojęcia. Dzięki rozwojowi badań zwłaszcza w krajach anglosaskich wykształciła się odrębna dyscyplina określana mianem teorii nacjonalizmu, lub też studiów nad nacjonalizmem. W nauce obecnie dominują dwie teorie obrazujące genezę nacjonalizmu. Z jednej strony pojawili się badacze określani mianem etnosymbolistów, podkreślający antyczne bądź średniowieczne korzenie nowoczesnych narodów, z drugiej natomiast, sceptyczni wobec tej tezy moderniści upatrujący początek historii narodów w rewolucji przemysłowej i edukacyjnej. Modernistyczne założenia genezy narodów wykazując stosunkowo niedawny fakt wyodrębnienia się tychże  jako zorganizowanej struktury społecznej, koncentrowały się na makroanalizach długotrwałych procesów ekonomicznych, zaniedbując przy tym analizę przemian strukturalnych w życiu jednostek.[1] Oprócz koncentracji na wielkich strukturach teorie modernistyczne w nazbyt wielkim stopniu skupiały się na aktywności państwa, przeceniały rolę formalnej edukacji w konstruowaniu tożsamości zbiorowej, przesadnie podkreślały rolę elit dezawuując znaczenie kultury regionalnej i ludowej. W tym kontekście marginalną rolę ogrywały badania nad religijnością jako zjawiskiem immanentnie związanym z nacjonalizmem, uważano bowiem, że świadomość narodowa jest wytworem świeckiej myśli i ideologii a nie zjawiskiem o szerszym kontekście. Ten charakter teorii narodu powodował,  że badania w małym stopniu uwzględniały jak nacjonalizm reprodukowany jest w codziennych interakcjach.

Już samo pojęcie kultury popularnej sprawia pewne trudności, gdyż jest to zjawisko wieloaspektowe, dynamiczne o szerokim zakresie pojęciowym. Powoduje to trudności związane z niemożliwością śledzenia jej i ogarnięcia tego co się z nią dzieje. Cechująca ją ciągła pogoń za nowością powoduje, że artykuły i analizy zjawisk dotyczących najważniejszych wydarzeń świata popkultury są już nieaktualne w momencie ukazywania się takiej publikacji. Kultura popularna jest bardzo często z tych właśnie względów przedstawiana jako odbicie kultury „właściwej” czyli wyższej.

W kontekście refleksji nad nacjonalizmem kultura popularna oceniana jest jako niska, wulgarna, komercyjna, ogłupiająca, płytka itd. Często postrzegana jest jak zagrożenie dla narodowego bytu gdyż wzorce kulturowe wszędzie są w zasadzie podobne, a więc stanowią pewne zagrożenie dla narodowej odrębności. Gdy w 2000 r. w kanadyjskiej telewizji pojawiła się reklama piwa : „ Jestem Kanadyjczykiem” odwołująca się do narodowej dumy, część elit uznała ten krok za profanację wartości państwowych. Innym zjawiskiem postrzeganym jako zagrożenie jest amerykanizacja kultury kojarzona z ekspansywnym kapitalizmem i globalizacją, właściwą alternatywą dla tego zjawiska winna być rodzima spuścizna cywilizacyjna. Kulturę popularną często porównuje się do supermarketu, z którego można wybierać dowolne towary i dopasowywać do aktualnych potrzeb konsumentów. Oferta tego globalnego rynku wymiany idei nie jest spójna, ponieważ o jej asortymencie decyduje popyt na określone „produkty” a nie koherentna polityka państwa. I tak dzięki owej różnorodności oraz nowoczesnym technikom przekazywania i przetwarzania informacji już dziś można oglądać brazylijskie telenowele, amerykańskie westerny, ubierać się w kimono, sari, czy kirę, słuchać nordyckiego heavy metalu, jamajskiego reggae, wierzyć w Chrystusa, Krisznę, Allacha czy Seta. Wszystkie te możliwości jakie daje człowiekowi współczesna rzeczywistość nie oznacza jednocześnie rozpadu narodowych odrębności nie doszło jeszcze do zaniku separatyzmów i nacjonalizmu. Mimo że, jednego dnia można jeść chińszczyznę a następnego dania tureckie to przez ten fakt człowiek nie zostaje Turkiem, czy Chińczykiem, tożsamość bowiem nie jest po prostu komercyjnym dobrem po który można sobie ot tak  sięgnąć jak po zabawkę w supermarkecie. Inaczej mówiąc jest wątpliwe czy dla większości ludzi bycie członkiem tego czy innego narodu to kwestia swobodnego wyboru czy też mody. Dla większości ludzi tożsamość narodowa ma charakter niezbywalny, a więc jest stała, niezmienna i uważana za coś wrodzonego.

Zadaniem teorii narodu powinno być wytłumaczenie jak przygodna organizacja społeczna stała się wspólnotą narodową, z którą identyfikowali się wszyscy mieszkańcy danego państwa.  Mechanizmy reprodukowania i przetwarzania tego abstrakcyjnego pojęcia oparte są o przekonanie, że to naród jest najbardziej rzeczywistą i naturalną wspólnotą tworzoną przez ludzi. Wydaje się, że duża rola w utrwalaniu tak rozumianego pojęcia narodu przypada tutaj kulturze popularnej. [2]Naród jest wspólnotą wyobrażoną, gdyż członkowie narodu nigdy nie znają większości swoich rodaków, nie spotykają się z nimi i nic o nich nie wiedzą, a mimo to w ich umysłach powstaje obraz narodowej jedności. Takie definiowanie narodu było niekiedy kwestionowane, uznawano bowiem, że emocjonalny stosunek jednostki do ojczyzny jako wspólnego dobra jest stosunkowo „świeżym” pojęciem, ludzie bowiem wolą się identyfikować z tym co bliskie i namacalnie widoczne. Miejsce urodzenia i zamieszkania jest taką pierwszą najbardziej naturalną sferą z którą wiąże się postrzeganie własnej osoby. Małe  „ojczyzny” przez długi czas były ostoją lokalnych tradycyjnych więzi społecznych, dopiero na przełomie XIX i XX stulecia w skutek głębokich przemian cywilizacyjnych takich jak powszechna edukacja, służba wojskowa, demokratyzacja życia politycznego doszło do powstania swoistego „przewrotu kopernikańskiego” w budowie nowej tkanki społecznej. Dziś istnienie narodu jako wspólnoty wyobrażonej zależy od wielu kulturowych pośredników, masowych mediów, historycznych artefaktów, które stają się źródłem jego reprezentacji i obszarem przejawiania się nacjonalistycznego dyskursu. Dzięki tym stałym i wszechobecnym manifestacjom ludzie oswajają się z abstrakcyjnie pojmowaną wspólnotą narodową. Prasa codzienna, portale internetowe, wielkie wydarzenia kulturalne i towarzyszące im komentarze powielają stereotypy i utrwalają przekonania, że świat jest podzielony na narody. Filmy takie jak „Pan Tadeusz” czy „Katyń” odwołują się do utrwalonych w przeszłości narodowych mitów i skojarzeń, przyciągając rzesze widzów spragnionych odtworzenia tychże schematów na taśmie projekcyjnej. Reklamy posługują się podobnymi mechanizmami, operując w swym przekazie narodowymi symbolami. Najjaskrawszym przykładem są reklamy różnego rodzaju trunków, gdzie dość mocno podkreśla się rodzimy charakter produktu, oraz jego pradawną recepturę. Chopin, Zagłoba, Pan Tadeusz, Czysta to najbardziej popularne napoje wyskokowe, które swoją popularność zdobyły częściowo w wyniku identyfikacji z ikonami narodowej kultury i historii.

Wydaje się więc, że to właśnie nowoczesna i niska kultura jest wystarczającym narzędziem do podtrzymania i rozwoju tożsamości narodowej. Można więc wysnuć wniosek, że uczestnictwo w kulturze wysokiej wcale nie jest konieczne do tego by zwyczajny obywatel danego kraju odczuwał silną i unikalną więź z własną ojczyzną. Za pomocą kilku prostych mechanizmów i symboli możliwe jest intensywne przeżywanie wydarzeń o znacznej skali, które jednocześnie są okazją do manifestowania swego przywiązania do godła i flagi państwowej. Okazją do tego są przede wszystkim wszelkiego rodzaju zawody sportowe.[3]

W Polsce w ostatnich latach bardzo popularne stały się skoki narciarskie, w tej dyscyplinie niekwestionowanym liderem przez wiele lat był Adam Małysz, sportowiec ten przez media nazywany był : „Królem Adamem I”, „Orłem z Wisły”  „Messerchmittem”. Zwycięstwa polskiego skoczka ze śląska odbiły się szerokim echem w całym kraju i wywołały falę narodowej ekstazy i radości. Zjawiska tego typu w znacznie większej skali mają miejsce w lecie kiedy odbywają się mistrzostwa świata lub Europy w piłce nożnej. Futbol to dyscyplina sportu, ale jednocześnie zjawisko kulturowe i socjologiczne o ogromnej skali i zasięgu. Piłce nożnej udało się opanować niemal wszystkie dziedziny będące elementami kultury popularnej, jest obecny w filmie np. „Piłkarski poker” w reż. Janusza Zaorskiego, serie dokumentalne poświęcone poszczególnym zawodnikom, kibicom czy religijności futbolu, oraz teatralnej np. „Nóż w głowie Dino Baggio” reż. Marka Piwowskiego. Poza tym piłka nożna opanowała emocje narodowe i regionalne, kibice wspierając swój klub identyfikują się ze swoim regionem, jednocześnie ci sami ludzie podczas meczów kadry narodowej porzucają wzajemne waśnie i nieporozumienia wspierając już tylko narodową kadrę. Klub piłkarski FC Barcelona w latach dyktatury frankistowskiej był ostoją narodowej tożsamości Katalończyków. W skali zaś globalnej można znaleźć kilka przykładów gdzie narodowa tożsamość rodziła się na stadionach piłkarskich. Znakomitym przykładem może być tu Nigeria to właśnie podczas meczu futbolowego świat mógł usłyszeć nazwę tego państwa. Moc futbolu może mieć też destrukcyjny charakter tak jak to było w przypadku wojny między Hondurasem a Salwadorem w 1969r. Do wojen futbolowych dochodziło zazwyczaj tylko w Ameryce Południowej, oraz w Afryce, gdzie granica między futbolem a polityką jest bardzo cienka. Długa jest lista rządów, które upadały właśnie w tych rejonach świata z powodu przegranego meczu narodowej drużyny. Zawodnicy pokonanego zespołu przez swoich rodaków nazywani byli niejednokrotnie zdrajcami, takie i inne epitety pojawiały się nawet w prasie.

Piłka nożna może być udanym spektaklem, ale nie można też ignorować tego że  dla wielu fanów, jest to coś więcej niż tylko sport. Patriotyzm.  Musimy pamiętać, nieustannie, że jesteśmy częścią tego co nazywa się „narodem”.  Banalna historia nacjonalizmu i idea narodu jako członkostwa w szerszej wspólnocie jest stale na nowo  reprodukowana i odnawiana.[4] Nie dzieje się to dziś poprzez  uroczystości, parady, lub wojny, ale przejawia się to w bardziej cywilizowanej  przyziemnej, rutynowej i „niezauważalnej niemal formie. W świecie globalnych środków komunikacji symbole manifestacji własnej odrębności narodowej  są zróżnicowane, ale jednocześnie i reprezentatywne dla obserwacji i badania określonych zjawisk socjologicznych.

Polityka oficjalnie nie jest w jakikolwiek sposób zaangażowana w wydarzenia sportowe jednakże de facto sprawa ta ma się zupełnie inaczej jeśli bierze się pod uwagę fakt, że widowisko sportowe może angażować uczucia i myśli obserwatora czy widza. Potężne znaczenie takich emocji ujawnia się szczególnie w piłce nożnej. Pojawienie się na płycie boiska reprezentantów krajów, których historia jest raczej mało pokojowa jest właśnie silnym impulsem do wytworzenia negatywnych emocji, których nie należy lekceważyć. Resentymenty narodowe i chęć odwetu odnawiają się cyklicznie podczas spotkań drużyn gdzie rywalizacja odbywa się nie tylko na boisku, ale i w głowach fanów tych zespołów. Przykłady można mnożyć, jednym z ciekawszych było spotkanie na ostatnim mundialu Argentyńczyków i Anglików. Gus Poyet argentyński dziennikarz bronił jako „narodowego” bohatera  Maradonę i przypominał, że  jego celem jest wyeliminowanie Anglii z dalszej fazy turnieju, miała być to zemsta za klęskę argentyńskiej armii w wojnie o Falklandy. Do podobnych metod uciekali się dziennikarze i liderzy opinii społecznej w innych krajach. Holendrzy np. mówili, że wracają do RPA jak do swej drugiej ojczyzny.

Te banalne formy nacjonalizmu, podkreślają rytuały honor i dumę  narodową z osiągnięć własnego kraju. W czasie imprez sportowych symbolika narodowa staje się czymś szczególnie istotnym i ważnym dla jednostki bardziej niż sprawy i kłopoty codziennego życia. Oznacza to, że tożsamość narodowa jest czymś więcej niż wewnętrzny stan psychiczny indywidualnego samookreślenia się: jest to forma życia, która określa egzystencję ludzi w ramach świata państw narodowych .Innymi słowy, musimy pamiętać, codziennie, co czyni „nas” „wyobrażoną wspólnotą”.

Ludzie posługując się znanymi sobie kalkami pojęciowymi i stereotypami narodowymi wyróżniają  za ich pomocą własne dobre wartości i obce złe reprezentowane przez historycznych wrogów uosabianych przez jedenastu piłkarzy obcego kraju. Idąc tą drogą nie należy zapominać, że stereotypy wypływają z instytucjonalnych i kontekstowych domen zasobów społecznych wpływających na genezę wspólnej praktyki przeżywania sukcesów i porażek własnego kraju nawet na symbolicznej bo tylko sportowej arenie.[5] Jerzy Engel w czasie mistrzostw świata w 2002r, powiedział, że futbol jest czymś więcej niż tylko prostą grą w której chodzi o zdobycie jednej bramki więcej niż przeciwnik, w istocie tak rzeczywiście jest. Narodowa symbolika tj. oznakowanie w barwy narodowe to jakże istotny symbol niemal etykieta nacjonalizmu. W „świątyni futbolu” jaką jest stadion kibic  otoczony jest  flagami  i narodowymi  pieśniami, banery reklamowe, wspólne wspomnienia wydarzeń historycznych, to w istocie prawdziwa twarz współczesnego nacjonalizmu. Mecz piłkarski jest widowiskiem i rozrywką, ale jest to też swoisty rytuał, gdzie zawodnicy i kibice jak wcześniej wspomniano dokonują wzajemnej identyfikacji cech przynależności do odpowiednich grup społecznych i narodowych. Oprawy widowisk piłkarskich, a wśród nich pieśni, muzyka i wspomniane flagi, charakterystyczne stroje, dynamiczne reakcje na przebieg spotkania powodują, że rytuał przenosi się na poziom emocji pozapiłkarskich. Jednocześnie w trwającym procesie samookreślenia się dokonuje się ostateczne ukształtowanie grupy obcych. Jest to etap charakterystyczny nie tylko dla świąt futbolowych, ale również dla procesu budowania narodu. W ten sposób wprowadzamy się w stan, gdy jest jasne, kim jesteśmy a kim są tamci. W meczu piłkarskim wyraża się podstawowa tęsknota za światem uporządkowanym, takim, w którym podziały dychotomiczne są oczywistością i funkcjonują w rzeczywistości w sposób realny. W takiej tęsknocie uwidacznia się sens identyfikacji z naszą grupą społeczną. Na przeszło półtorej godziny znowu pamiętamy, że jesteśmy Polakami, Francuzami, Niemcami. Mechanizmy te dotyczą oczywiście w szczególności państw, które podejmują się organizacji masowych imprez sportowych, lub odnoszą w nich sukcesy. Tam przebudzenie narodowego letargu i gorliwa identyfikacja z drużyną jest najbardziej widoczna. Przykładem mogą być mundialowe i pomundialowe Niemcy i Francja, a i nam Polakom łatwiej przywdziać narodowe barwy, gdy „ nasi” wygrywają z Portugalią. Wówczas ci owi „nasi” stają się emblematem, a nawet totemem, któremu kibice winni są absolutną wierność.

Nawet jeśli ów totem jest zdominowany przez piłkarzy z poza kraju czy regionu, czyli przez zawodników znaturalizowanych. Taka sytuacja ma dziś często miejsce, ale charakterystyczna była dotąd dla państw posiadających kolonialną przeszłość, czego najlepszym przykładem może być najlepszy piłkarz w historii Portugalii – Euzebio – perła Mozambiku, czy też francuska gwiazda tej dyscypliny Zinedine Zidane, który ma algierskie korzenie. Skądinąd znaczna część znakomitych piłkarzy reprezentacji Holandii w latach dziewięćdziesiątych pochodziła, lub też miała przodków z Surinamu.[6]   W tym miejscu należy zwrócić uwagę na inną kwestię związaną z rozumieniem nacjonalizmu i tożsamości narodowej. W historii futbolu można wskazać na państwa, w których stopień identyfikacji z reprezentacją narodową jest niższy niż z zespołem lokalnym.

Doskonałym tu przykładem jest z pewnością Hiszpania. Ze względu na charakter ustroju państwa, struktury politycznej, zawiłej przeszłości narodu, oraz zróżnicowania językowego tendencje regionalne są silnie akcentowane. Przeistaczają się w dążenia separatystyczne i wolnościowe Baskonii i Katalonii. Inne regiony również podkreślają swoją niezależność, twierdząc, że Hiszpania w rozumieniu Europejczyków to Kastylia. Regionalizmy odzwierciedlają głównie historyczne naleciałości, gdzie Andulazja to ubogie i multikulturowe południe wspierające Betis Sevilla (klub powszechnie uważany za romski) lub klub FC Sevilla, któremu zazwyczaj kibicują bogatsi ludzie. Kraj Basków walczący również metodami terrorystycznymi o swą niezależność od Madrytu, zaskakuje zależność relacji pomiędzy futbolem a nacjonalizmem. Znajdują się tam takie kluby jak Atletic Bilbao, który dzięki swojemu ekskluzywnemu członkostwu i restrykcyjnej polityce transferowej nigdy nie zatrudnił zawodnika z poza Kraju Basków. Naprzeciw zaś wychodzi Osasuna Pampeluna i Real Sociedad San. Sebastian. Kibicując zespołowi, który wyraża lokalną dumę, tęsknotę za utraconą niepodległością czy nawet państwowością, niemożliwym staje się utożsamianie się z represywnym państwem i jego reprezentacją. Co więcej sami zawodnicy do obowiązków reprezentacyjnych przywiązują mniejszą wagę, czując się związanymi z małymi klubami i narodami Hiszpanii. Co jest zawsze podkreślane przez komentatorów politycznych i piłkarskich, kiedy reprezentacja narodowa odpada dość szybko z wielkich imprez. [7]  Dla tych małych narodów ważną rolę odgrywają szczególnie ci piłkarze, którzy wyróżniają się talentem i umiejętnościami na tle pozostałych graczy, tacy osiągają w końcu nie tylko status gwiazdy, ale i stają się narodowymi bohaterami.

Taki piłkarz staje się człowiekiem paradygmatycznym, który swoim zachowaniem ucieleśnia pożądane kulturowo i militarnie cechy idealne dla danej grupy. Można więc powiedzieć, że sposoby odbierania i uprawiania sportu świadczą dystynktywnie o przynależności do klasy lub grupy etnicznej i tożsamości narodowej. Doskonale odzwierciedlają to chociażby George Best, Pele czy Diego Maradona. Narodowi i lokalni bohaterowie, którzy dzięki swej postawie na boisku i poza nim zyskali wiernych wyznawców, którzy się z nimi identyfikowali jednocześnie utożsamiali się z cechami narodowymi, które uosabiał ich idol. Król futbolu – Pele doczekał się nawet święta państwowego na swą cześć, po czym uznano go za skarb narodowy, którego Brazylia nie mogła sprzedać. Best mimo swych problemów z alkoholem i narkotykami został patronem lotniska w Belfaście, Maradona zaś to ikona tego co argentyńskie. Traktując go jako wzorzec bohatera narodowego czy jako boga dla Argentyńczyków jest to typowy przykład Pibe. Młodego uzdolnionego piłkarza, chłopaka z biednych dzielnic, który jest niezdyscyplinowany taktycznie, ale technicznie wirtuozerski. Jest to bohater, który staje naprzeciw sztywnym regułom gry i taktyce. Poprzez takie zachowania Maradona stał się symbolem nie tylko piłki nożnej ale i Argentyny i jej kolejnych rządów. Jego patriotyczne podejście do futbolu zaowocowało najsławniejszą bramką w historii piłki nożnej. Bramką polityczną bo jak sam powiedział była to zemsta za żołnierzy, którzy polegli na Falklandach. Chodzi tu oczywiście o gola strzelonego Anglikom w trakcie mundialu w 1986r. W zasadzie obie bramki boga przeszły do annałów piłki nożnej, pierwsza zdobyta została po samotnym rajdzie przez połowę boiska i minięciu  bezradnej obrony  lwów Albionu, oraz druga, kiedy Bóg zestąpił na Maradonę i jego ręka dokonała zwycięstwa. Ręka Boga i jej nieboski właściciel wiedli życie bynajmniej  mało bogobojne racząc się alkoholem i innymi używkami. Mimo to nikt inny nie wzbudza wśród Argentyńczyków takich pozytywnych emocji, o czym świadczą chociażby kapliczki na jego cześć a nawet kościół pod jego wezwaniem. Można więc powiedzieć, że piłkarze są jak dawni gladiatorzy walczący na arenie lub jak żołnierze zmagający się z przeciwnikiem podczas wojny. Dziś co prawda stawką zawodów nie jest życie lub dominacja nad innym państwem, jednak elementy rytuału plemiennego nadal są obecne w sporcie a zwłaszcza w piłce nożnej. Widowiska piłkarskie dostarczają niemałych emocji i wrażeń, a te ostatnie jeśli nawet są negatywne to nie powodują zazwyczaj dalszych następstw o zbrojnym lub chuligańskim charakterze.

Dziś futbolowe wojny odbywają się już tylko na boisku piłkarskim i choć atmosfera starcia między antagonistycznymi reprezentacjami wywołują zazwyczaj znaczne ożywienie mediów elektronicznych i tradycyjnych to jednak temperatura sporu jest kwestią normalną i nie przybiera monstrualnych form. Futbol jako rozrywka o masowym charakterze jest też zjawiskiem o istotnym społeczno – politycznym rezonansie.[8]  Analizując futbol z perspektywy antropologii kultury czy też socjologii można dostrzec jak piłka nożna i związane z nią elementy kształtują określone postawy i zachowania jednostek, grup lokalnych czy nawet całych narodów. Z tego punktu widzenia nauka ma możliwość analizy środowisk, klas i społeczeństw z zupełnie nowej perspektywy. Dzieje piłki nożnej to w pewnym sensie historia nowoczesnych społeczeństw z ich problemami i sukcesami, porażkami i zwycięstwami. Piłka nożna jest tu oczywiście tylko pewnym fragmentem zjawiska o szerszym znaczeniu to znaczy kultury masowej lub popularnej.

Kultura popularna tak chętnie spychana do narożnika przez oficjalne gremia rządowe i autorytety naukowe odgrywa jednak znaczącą rolę w podtrzymaniu narodowej świadomości członków określonej grupy lub państwa. Złożoność zjawiska różnorodność jego form od muzyki pop po różne dyscypliny sportowe pozwala wyznaczyć na przyszłość drogę do nowej analizy nacjonalizmu w oderwaniu od starych koncepcji rodem z XIX stulecia. Klub piłkarskie, skocznia narciarska, muzyka popularna, ubrania, a nawet język są przejawami nowego nacjonalizmu. Zjawisko to wobec nowych czasów zaadoptowało nowe formy przekazu, które wykorzystuje w dyskursie z innymi konkurencyjnymi koncepcjami organizacji ludzi. Mimo upływu czasu nacjonalizm nadal odgrywa istotną rolę w świecie, niesie to za sobą dobre jak i złe skutki, a to z kolei ma odzwierciedlenie na arenach sportowych czy muzycznych. Świat kultury masowej można a nawet należy podać starannej analizie i obserwacji, dynamika przemian i form wyrazu jest tam ogromna, ale jest to też swoisty barometr nastrojów społecznych. Jeśli przybierają one negatywny wyraz to właśnie z tego świata sygnały będą płynąć w sposób najbardziej czytelny. Przykładem może być zachowanie serbskich kibiców, którzy w latach dziewięćdziesiątych manifestowali swoje niezadowolenie z powodu rozpadu Jugosławii. Chodzi tu kibiców Cervenej Zvezdy Belgrad, klub ten był w czasach komunistycznych wspierany przez towarzysza Josipa Broz Tito. W trakcie transformacji systemowej wokół klubu narastały postawy nacjonalistyczne, związane z zmianą patrona klubu.

Dla wielu Serbów czerwona gwiazda i stara flaga zjednoczonego państwa były ważnymi wartościami. Postawy takie były i są dość częste nawet dziś i właśnie dlatego świat popkultury należy analizować w kontekście ideologii narodowych. Agregowaniem tych postaw zainteresowani byli działacze klubowi, ale również rzesze fanów. Jedna z grup kibicowskich nosiła miano Złych Chłopców, ich skrajnie narodowe odwołania i szerzona ideologia sprzeciwiała się podziałowi Jugosławii, a szczególnie rosnącej niezależności Chorwatów. Liderem, który wykorzystał sprawę sprzeciwu był Arkan, a właściwie Zeliko Raznatović. To właśnie Źli Chłopcy stanowili trzon jego bojówek, dokonujących czystek etnicznych. Równie istotnym zagadnieniem, które wymaga wręcz odrębnego opracowania jest tematyka pojedynków derbowych tzw. świętych wojen toczonych między lokalnymi, ale nie tylko drużynami. Przykłady szczególnie zaciętych bojów między takimi drużynami można mnożyć. Opierająca się na walce o niezależność państwową rywalizacja Realu Madryt z Barceloną, czy Atletic Bilbao. Szkockie religijne pojedynki Celticu Glasgow z protestantami z Rangers Glasgow. Polskie zacięte pojedynki między wielkopolskim Lechem, a niegdyś wojskową Legią Warszawa, czy też wojna między Crakowią a Wisłą. Wspomnieć też należy krwawe derby drużyn z Ameryki Południowej zwłaszcza drużyn z Sao Paulo i Rio de Janeiro. Wojna Boca Juniors z lokalnym rywalem River Plate – zespołami, które dzieli jedna ulica. Ponadto doskonałą okazją do manifestowania swojej odrębności są mecze międzypaństwowe. Mecze Anglików z Francuzami, Holendrów z Niemcami, czy Polaków z sąsiadami zza Odry, szczególnie sprzyjają wspomnieniom bolesnej przeszłości, wojen i konfliktów zbrojnych. Ów przykład staje się tym samym naturalnym podsumowaniem złożoność przedstawionych rywalizacji i relacji, pokazującym jednocześnie jak nacjonalizm i futbol, a szerzej kultura popularna przeplatają się pozostawiając wzajemny wpływ na kształt obu wymienionych zjawisk. Nacjonalizm więc nie znikł a zmianie uległa tylko forma, w której się przejawia w globalnym świecie formą tą jest kultura popularna. Nowoczesne formy komunikacji zapewniają możliwość dotarcia z określonym przesłaniem do większej grupy ludzi, a widowiska masowe są tu najlepszym narzędziem jakie nacjonaliści mogą wykorzystać w dobrym lub złym celu.


[1] M. Harzfeld, Antropologia. Praktykowanie w teorii w kulturze i społeczeństwie, Kraków 2004, s. 200

[2] M. Krajewski, Kultury kultury popularnej, Poznań 2003, s. 70.

[3] M. Billig, Banalny nacjonalizm, Warszawa 2006, s. 123.

[4] L. Stoma, 1:0 czyli ludzie jak bogowie” Konteksty” 3/4, s. 142-144.

[5] E. Tim, Tożsamość narodowa, kultura popularna i życie codzienne, Kraków 2004, s. 75.

[6] E. Mircea, Sacrum i profanum, Warszawa 1996, s. 93.

[7] B. Jimmy, Ręka Boga. Życie Diego Armando Maradony, Poznań 2004, s. 287.

[8] F. Franklin, Jak futbol wyjaśnia świat. Czyli nieprawdopodobna teoria globalizacji, Lublin 2006, s. 321.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


4 + osiem =

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 319 966 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony