Jestes tutaj: Home » slider » Jak Polska zagra na Euro?

Jak Polska zagra na Euro?

Jak Polska zagra na Euro? To pytanie nurtuje wielu miłośników piłki kopanej. Jedni nie wierzą nawet w mały sukces, czyli wyjście z grupy. Inni twierdzą, że przy odrobinie szczęścia możemy dotrzeć do ćwierćfinału i tam polec po heroicznym boju. Brakuje hurraoptymistów i każdy sam może sobie odpowiedzieć, czym jest to spowodowane. Faktem jest, że teoretycznie jesteśmy najgorszą drużyną rozgrywek.

Na szczęście jednak tylko teoretycznie. Reprezentacja nie grała meczu o punkty od ponad dwóch lat, podczas gdy te są podstawą do umiejscowienia w rankingu FIFA. Brak takich spotkań poskutkował 75. miejscem Polski w rankingu (stan z 15 marca 2012) – jest to najgorsza pozycja naszych Orłów w historii. Jednak na pewno nie ma co się załamywać. Ranking FIFA jest tworzony na podstawie wyników drużyn w meczach o punkty rozegranych w ciągu ostatnich czterech lat.

To jak z tymi mistrzostwami Europy? Zdecydowanie pomóc nam mogą „ściany”, czyli świadomość, że gramy na własnym podwórku i wsparcie kibiców. Jesteśmy w uprzywilejowanej pozycji, a dowodem tego mogą być rezultaty drużyn gospodarzy w mistrzostwach Europy i Świata na przestrzeni ostatnich lat. Warto przypomnieć  wynik Korei Południowej osiągnięty na mistrzostwach świata w 2002 roku. Drużyna prowadzona przez Guus’aHiddink’a od początku była skazywana na porażkę, a udało się jej dotrzeć aż do półfinału, gdzie poległa w meczu z Niemcami. Koreańczycy przegrali też mecz o trzecie miejsce, aczkolwiek i tak sprawili wielką sensację. Podobne przykłady można by mnożyć – Francja w 1998 roku w wielkim stylu zdobyła puchar świata grając na boiskach kraju Napoleona; Argentyna wygrała turniej jako gospodarz w 1978, Niemcy w 1974, a Anglia swój jedyny tytuł zdobyła w 1966 roku podczas turnieju rozgrywanego na Wyspach. A jak to wyglądało na Mistrzostwach Europy? Jako gospodarze sukcesy osiągnęły: Portugalia (w 2004 roku zajęła drugie miejsce), Francja (wygrała w 1984 roku), Włochy (zwycięstwo w 1968), czy Hiszpania (zwycięstwo w 1964). Oczywiście, to nie wszystkie przykłady dobrych wyników osiąganych przez drużyny z krajów organizujących turniej. Jednakże może to być podstawa do wysnucia odpowiednich wniosków – gospodarzom na pewno nie gra się gorzej. Ba, gra się o niebo lepiej.

Jak w tę statystykę „wstrzeli” się reprezentacja Polski? Franciszek Smuda poprowadził reprezentację w 31 meczach (wszystkie mecze były towarzyskimi – wliczając w to turniej o Puchar Króla Tajlandii). Bilans jest średni: 12 zwycięstw, 11 remisów i 8 porażek. Warto jednak spojrzeć na reprezentację z innej perspektywy. Jeżeliby założyć, że pod koniec 2009 i cały 2010 rok kadra się rozwijała, i nie brać pod uwagę wyników z tych lat to statystyka staje się dużo lepsza.

Ostatnie 15 meczów Polski(14 spotkań w 2011 i 1 mecz w 2012) daje bilans 7-5-3. Tylko 3 porażki w ostatnich piętnastu potyczkach? Brzmi niesamowicie! Oczywiście dla rywali często to był „tylko” mecz towarzyski, a dla naszych piłkarzy jedyna okazja do pokazania swoich umiejętności selekcjonerowi. Poza tym byli to rywale z różnych półek światowego futbolu – poczynając od Mołdawii, przez Gruzję i Bośnię i Hercegowinę, po Francję, Meksyk czy Portugalię. Smucić może fakt, że na Euro będą grać tylko te najlepsze drużyny, a to głównie z nimi ponosiliśmy porażki – z Francją 0:1, z Włochami 0:2, no i wpadka z Litwą (również 0:2).

Nie od dziś wiadomo, że  w meczach towarzyskich selekcjonerzy eksperymentują, dają pograć mniej doświadczonym piłkarzom, a sami zawodnicy nie są tak zmotywowani jak wtedy, gdy grają o stawkę. Świetnym przykładem może być gra Cristiano Ronaldo przeciwko Polsce w ostatnim pojedynku między Orłami a Portugalią. CR7 nie grał na 100% możliwości i chyba nikt nie ma co do tego złudzeń. Niestety, to nie pomaga w efektywnym prognozowaniu występów reprezentacji podczas Euro.

Statystyki statystykami, ale warto przyjrzeć się stylowi kadry. W ostatnich spotkaniach widać, że wiedzą jak mają grać, nie tylko czekają na kontrataki, ale też często starają się grać kreatywnie i z pomysłem. W obronie grają pressingiem i nie dają pograć najlepszym piłkarzom globu – tacy są od razu neutralizowani poprzez podwojenie czy potrojenie krycia. To już można nazwać piłką nożną na wysokim poziomie, ale tak naprawdę coraz więcej drużyn uczy się podobnej gry. Dobrym rozwiązaniem jest ustawienie stosowane przez FS – 4-2-3-1. Wydaje się, że na obecną chwilę nie byłoby lepszego rozwiązania. Jest kilka powodów, dzięki którym to ustawienie jest jednym z najlepszych, jeżeli nie najlepszym.

Nie mamy problemu związanego z nadmiarem napastników – można powiedzieć że klasowy napastnik to w Polsce towar deficytowy. Jedyny, grający na naprawdę światowym poziomie snajper to oczywiście Robert Lewandowski. A poza nim? Jeleń? Brożek? Można o nich powiedzieć wiele dobrego, ale na pewno nie to, że są napastnikami z najwyższej półki. Ireneusz Jeleń nie gra dużo w Lille, a w 13 meczach strzelił zaledwie jedną bramkę. Dodatkowo Jeleń ma problemy w klubie – nie mieści się w meczowej osiemnastce. Poza tym były piłkarz Wisły Płock jest bardzo podatny na kontuzję. Brożek w Celtiku też nie robi furory – 1 mecz, bez gola. O ile o Brożku można powiedzieć, że się dopiero aklimatyzuje na Wyspach, to Jeleń jest już zaznajomiony z Francją, z tamtejszymi realiami i ligą. A jednak to były piłkarz Auxerre nie mieści się w meczowej osiemnastce, co nie jest dobrym prognostykiem na przyszłość. W skrócie: można drżeć o zdrowie Lewandowskiego, bo bez niego możemy mieć niemały problem.

Jak wygląda środkowa formacja w reprezentacji Polski? Dwóch defensywnych pomocników z podstawowego składu, czyli Dudka i Polanski, wygląda w miarę solidnie. Ten pierwszy regularnie grywa w klubie, co pokazują statystyki. Zagrał w 18 spotkaniach ligowych i w dwóch pucharowych, zdobywając łącznie 4 gole. Nie błyszczy formą i umiejętnościami, ale wie o co chodzi na boisku, zna swoje zadania i stara się je sumiennie wykonywać. Za to Polanski zagrał w 17 meczach Bundesligi, przy czym 9 razy wchodził z ławki. Również nie jest wybijającą się postacią w swoim Mainz, jednak widać, że pełni tam jakąś rolę. Ci dwaj zawodnicy nie mogą zapomnieć o Matuszczyku i Borysiuku, którzy depczą im po piętach. Szczególnie o tym drugim, gdyż były piłkarz Legii zbiera pochwałę za pochwałą za swoją grę na niemieckich boiskach.Ofensywni pomocnicy u Smudy to Błaszczykowski – na prawej stronie, Obraniak – na środku i Rybus (lub Peszko) – na lewej stronie. Błaszczykowski jest w życiowej formie, Obraniak nie żałuje przenosin z Lille do Bordeaux (sporo gra), ale Rybus? Nie wiadomo, w jakiej dyspozycji danego dnia jest były legionista. W meczu z Portugalią pokazał się z dobrej strony, jednak na razie chyba nie warto kłaść na jego barki za dużej odpowiedzialności. Widać jednak, że jest bardzo ambitnym piłkarzem, co pokazał transfer do Czeczenii. Grą w rosyjskiej lidze chce przekonać do siebie selekcjonera. W każdym razie jest to zawodnik, który musi się jeszcze dużo nauczyć, dlatego zamiast niego w podstawowym składzie mógłby zagrać Sławomir Peszko. Jest przede wszystkim szybki i ograny na niemieckich boiskach. Problemem może być fakt, że zawodnik Koeln jest prawonożny, a grać ma oczywiście na lewej flance. Jego drugą wadą jest kiepski strzał, a popis niezdolności Peszki w tym zakresie mieliśmy okazję obejrzeć podczas ostatniego meczu z Niemcami. Postaciami, którym warto się przyjrzeć są Grosicki i Mierzejewski. Obaj grają w lidze tureckiej, która jest na wysokim poziomie – na pewno mają okazję się tam rozwinąć. O ile grającym w Sivassporze Grosickim interesuje się podobno Galatasaray, to Mierzejewski może w niedalekiej przyszłości mieć problem z miejscem w składzie Trabzonsporu.

Przyszedł czas na obrońców. I tu zaczynają się schody, gdyż skompletować dobrej jakości linię obrony to nie lada problem. Perquis złamał rękę i jego występ na Euro stoi pod znakiem zapytania. Powiedzmy, że Wasilewski jest mocnym punktem środka obrony. Ale kto będzie drugim stoperem, jeżeli Perquis nie będzie mógł zagrać? Jodłowiec? Sadlok? To nie są piłkarze grający na chociażby europejskim poziomie. Niestety, nie ma w Polsce dobrych obrońców. Można by pomyśleć o 33-letnim Głowackim, jednak piłkarz Trabzonsporu leczy kontuzję za kontuzją i chyba nie można na niego liczyć, jeżeli chodzi o perspektywę gry za kilka miesięcy – po prostu nie wiadomo, co się z nim stanie. Warto wziąć pod uwagę Michała Żewłakowa – jest to doświadczony i bardzo ograny zawodnik. To nic, że nie gra na bardzo wysokim poziomie, jednak wiadomo, że nie popełni jakiegoś rażącego błędu podczas czerwcowo-lipcowych Mistrzostw. Przede wszystkim jednak piłkarz Legii powinien poprawić swoje stosunki z selekcjonerem. Na bokach obrony kandydatami są oczywiście Piszczek i… nie wiadomo. Łukasz Piszczek to klasa sama w sobie, piłkarz światowego formatu i oczywistym jest, że ma miejsce na prawej stronie obrony. Ale lewa? Znowu jest problem. Boenisch (prawonożny) wciąż dochodzi do siebie po kontuzji i jeszcze nie dostał szansy gry w Werderze po powrocie z rehabilitacji. Poza tym nie wiadomo, jak będzie wyglądał na boisku, kiedy już dostanie możliwość rozegrania spotkania. Jest jeszcze Wawrzyniak, ale to zdecydowanie przeciętniak. Po prostu ze swoimi umiejętnościami nie nadaje się na grę na tak wysokim szczeblu, na jakim odbywają się Mistrzostwa Europy. Smuda powinien z przejęciem obserwować rozwój i poczynania Boenisch’a.

Jedynie przy obsadzaniu pozycji bramkarza selekcjoner ma problem bogactwa. Wydaje się, że Franz postawi na Szczęsnego. Jest też Fabiański, Kuszczak, ale naprawdę wartościowym zmiennikiem byłby Artur Boruc. Tyle, że Boruc jest zwaśniony ze Smudą i raczej nie ma szans na grę w kadrze za kadencji obecnego selekcjonera. Szkoda, bo piłkarsko jest to świetny zawodnik, jeden z najlepszych bramkarzy w lidze włoskiej, a co najważniejsze, cały czas gra. Tomasz Kuszczak po wielomiesięcznej absencji na angielskim boiskach przeniósł się z Manchesteru do Watfordu. Szkoda tylko, że jest to drużyna z Championship, i to z dolnej półki tej ligi. Jednak to, że Watford plasuje się u dołu tabeli jest w sumie zaletą, gdyż były bramkarz Herthy ma dużo, żeby się wykazać. A po przenosinach Kuszczak sam mówi, że „odżył”, dlatego warto obserwować jego formę. Łukasz Fabiański jest faworytem selekcjonera na pozycję bramkarza numer 2. To nic, że nie gra w Arsenalu, jest jednak zaznajomiony ze Szczęsnym i obaj mogą sobie dużo pomagać ze względu na fakt, iż znają swoje dobre i złe strony. Jest jeszcze Przemysław Tytoń, jednak on, tak jak Fabiański, również nie gra w swoim klubie (PSV), więc chyba nie warto brać go pod uwagę. Wygląda na to, że najlepszym trio bramkarzy na Euro byłby zestaw Szczęsny, Fabiański, Kuszczak. Jednak gdyby Boruc miał możliwość powrotu, wskoczyłby gdzieś pomiędzy Szczęsnego, a Fabiańskiego; może nawet wyparłby z podstawowego składu młodszego z bramkarzy Arsenalu.

Polska jest w grupie marzeń – co do tego nie ma wątpliwości. Grecja, Rosja i Czechy to rywale, z którymi mamy realną szansę zawalczyć. Równie dobrze mogliśmy trafić na Włochy, Francję i Anglię, co byłoby wyrokiem śmierci. Los okazał się łaskawy, jednak wszystko jest w nogach naszych zawodników. Grecja dostała się do Euro bez ani jednej porażki – wygrała 7 meczów, a 3 zremisowała (z Gruzją, Chorwacją i Łotwą). Drużyna Fernando Santosa nie ma w składzie wielkich gwiazd, ale jak widać okazała się być lepszą drużyną od – faworyzowanej w tej grupie – Chorwacji. Czechy w grupie zajęły drugie miejsce, ustępując miejsca tylko Hiszpanii. Nasi południowi sąsiedzi nie dali jednak w barażach szans Czarnogórzanom, pokonując ich 2:0 i 1:0. Czesi mają w składzie kilku klasowych zawodników, a przede wszystkim Rosicky’ego i Cech’a. Najtrudniejszym przeciwnikiem do pokonania będzie Rosja. W eliminacjach przegrała 1 mecz, 2 zremisowała, a 7 razy odniosła zwycięstwo. Rosjanie mają świetnego trenera (Dick Advocaat) i wielu wspaniałych piłkarzy. Zajmują 12. miejsce w rankingu FIFA, co niewątpliwie świadczy o ich klasie.

Polacy muszą podejść do wszystkich meczów w pełni zmobilizowani, skoncentrowani, ale bez przesadnego respektu dla przeciwnika. Piłkarze muszą poczuć, że są wartościowymi zawodnikami i stać ich na odniesienie chociażby małego sukcesu, o którym wcześniej była mowa. My, jako kibice, powinniśmy wspierać naszych zawodników na dobre i na złe, nie pompować zbytnio balona przed mistrzostwami, bo jeśli ten pęknie, to będzie powtórka z 2002, 2006 i 2008 roku, czyli fatalna atmosfera po Mistrzostwach. Reprezentacja Polski ma szansę na wyjście z grupy nawet z pierwszego miejsca, jednakże… lepiej być realistą niż przesadnym optymistą. Postarajmy zadowolić się samym udziałem Polaków w tej imprezie, bo jak wiadomo, piłka nożna to sport, w którym nie jesteśmy w światowej, a nawet europejskiej czołówce. A może będzie niespodzianka?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


8 − sześć =

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 313 244 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony