Jestes tutaj: Home » MISZ MASZ » Kącik młodego dziennikarza » Status kobiety dzisiaj – okiem dociekliwego badacza

Status kobiety dzisiaj – okiem dociekliwego badacza

Kwestię samoświadomości porusza w swojej książce Henryk Domański, używając już w samym tytule znaczącego sformułowania zadowolony niewolnik[1]. W myśl tego stwierdzenia kobieta jest niewolnikiem. Czyim? Może być niewolnikiem obyczaju i stereotypów, obowiązków dnia codziennego zarówno w pracy zawodowej, pracy w gospodarstwie domowym, jak i pracy w gospodarstwie rolnym. Może być zniewolona przez drugiego człowieka – szefa, męża, partnera, przez nałogi, ale czy przypadkiem nie jest tak, że jest niewolnikiem samej siebie?

Niczym żona alkoholika, kobieta próbuje stosować przeróżne mechanizmy obronne, aby tylko zagłuszyć swoje potrzeby. Czasem zaprzecza oczywistym faktom, minimalizuje rangę problemu, racjonalizuje – usprawiedliwiając i wyjaśniając złe zachowanie innych, intelektualizuje – traktuje swoje problemy i odczucia nie osobiście, lecz ogólnikowo inne kobiety mają gorzej, wiele kobiet ma taki problem. Zamiast skoncentrować się na rozwiązaniu problemu i wyznaczeniu konkretnych celów do konsekwentnej realizacji, kobieta skupia uwagę na danej sytuacji i emocjach, wpada w panikę i rozpacz, a jej myśli są katastroficzne i tunelowe nic się nie da zrobić, nic tego nie zastąpi, będzie tylko gorzej.  Jednak choćby nie wiem jak próbowała oszukać samą siebie i ukryć całe zło, z którego nie zdaje sobie sprawy, to i tak prędzej czy później wszystko wraca ze zdwojoną siłą. Wraca albo w postaci złości i sfrustrowania z byle powodu, nerwicy albo w postaci przeróżnych objawów somatycznych – bóle klatki piersiowej, żołądka, tzw. bóle chodzące po całym ciele i trudne do zdiagnozowania przez zwykłego internistę. W ostateczności choroby psychiczne i depresja. Niektórym czytelnikom może się wydawać, że podałam bardzo czarną wizję, która z równouprawnieniem kobiet niewiele ma do czynienia. Z badań CBOS[2] wynika, że  jedna trzecia kobiet (33%) deklaruje, że zna przynajmniej jedną kobietę, która podczas konfliktów małżeńskich bywa bita przez męża. Połowa z nich (17% ogółu kobiet) zna przynajmniej kilka takich kobiet, a więc prawdopodobnie żyje w środowisku, w którym przemoc jest normą. Nie potrzeba być bitym, aby doznawać przemocy, gdyż oprócz przemocy fizycznej istnieje jeszcze przemoc psychiczna, seksualna i ekonomiczna, którą znacznie trudniej zdiagnozować. Jakakolwiek by to przemoc nie była, wiąże się z nierównością, jedna osoba góruje nad drugą. A w myśl rozumowania Domańskiego to kobieta sama, izolując się od świata zewnętrznego, robi z siebie niewolnika, a wyżej wymienione przeze mnie mechanizmy obronne sprawiają, że niewolnik jest nawet zadowolony.

Zatem czy nie jest tak, że kobiety godzą się na gorsze traktowanie?  Czy dobrowolna akceptacja roli gospodyni domowej jest świadectwem tradycjonalizmu? Czy preferencje dla pracy zawodowej  są przejawem dążeń do emancypacji? To bardzo ważna kwestia w dzisiejszych czasach, kiedy często kobiety, które walczą o swoje prawa, postrzegane są jako feministki. Kobiety tak bardzo przyzwyczaiły się do patriarchalnej obyczajowości, że czasami ciężko jest dostrzec, że są traktowane gorzej. Prawdę dodatkowo zamazują przemiany, które już nastąpiły, tzn. jest i tak więcej praw i pisanych, i zwyczajowych.

Domański, opierając się na badaniach dotyczących nierówności, przeprowadzonych w dwudziestu trzech krajach stwierdza, że problem nierówności istnieje, ponieważ większość zajmuje określone stanowisko w kwestii podziału ról, a fałszywa świadomość – istnieje, ale na szczęście nie jest zjawiskiem dominującym (40-50% badanych opowiada się za tradycyjnym układem). Używa pojęć takich jak: segregacja zawodowa – nierówne traktowanie na rynku pracy, szklany sufit – trudne do przekroczenia bariery, które kobiety napotykają na drodze wiodącej na górę hierarchii organizacyjnej czy sex-typing, tzn. psychologiczna interpretacja odrębności płci zakładająca, że w wyniku swoistości biologicznych i predyspozycji psychicznych, pod wpływem  uczestniczenia w relacjach społecznych rozwijają się cechy osobowościowe związane z płcią, składające się na kobiecość i męskość. Proces ten określany jest mianem sex-typingu i opiera się, z jednej strony na indywidualnej zgeneralizowanej gotowości do przetwarzania informacji na bazie skojarzeń związanych z płcią konstytuujących tzw. gender-scheme, z drugiej zaś na asymilowaniu koncepcji własnej osoby (self-concept). W ten sposób jednostka jest skłaniana do regulowania swojego zachowania zgodnie  z kulturową  definicją kobiecości czy męskości.

De Tocqueville w najbardziej znanym ze swych dzieł  Demokracja w Ameryce (1969 r.) stwierdza, że poświęcanie się sprawom rodziny jest rzeczą godną pochwały i w odróżnieniu od emanującej stresem sfery aktywności zawodowej przynosi spokój i ukojenie. Tradycyjna rola żony i matki jest najbardziej godną i pożądaną ze wszystkich możliwych. Równie tradycyjne podejście przedstawił Talcott Parsons, który należy do prekursorów funkcjonalnego spojrzenia na podział ról na kobiece i męskie. Stawia socjologiczną tezę, że rodzina spełnia dwie funkcje: socjalizacja dzieci oraz kształtowanie stabilnych osobowości osób dorosłych. W związku z tym kobieta i mężczyzna mają do wypełnienia określone role. Matki i żony zajmują się zaspokajaniem potrzeb od wewnątrz, a ojcowie i mężowie od zewnątrz. Taki podział ról leży w interesie rodzin, jak i społeczeństwa jako całości, ponieważ umożliwia bezkonfliktowe trwanie zrównoważonego układu.[3]

W 1959 roku ukazała się książka Betty Friedman The Feminist Mystique, w której próbowała obalić mit szczęśliwej gospodyni domowej. Od lat pięćdziesiątych przeciętny wiek zawierania małżeństw wśród amerykańskich kobiet obniżył się do dwudziestu lat. Odsetek kobiet w stosunku do będących w college mężczyzn zmniejszył się z 47% w 1920 roku do 35% w 1958 roku. Sto lat wcześniej kobiety walczyły o prawo do wyższego wykształcenia na równi z mężczyznami – teraz szły na uniwersytet, głównie po to, aby wyjść za mąż – pisze autorka. Ogólnie uważano, że tak właśnie ma być, kobiety są z takiego stanu rzeczy zadowolone. Jednak Friedman udowodniła, że tak nie jest, zaś bezinteresowne świadczenie usług innym w zaciszu domowego ogniska nazwała mistyką kobiety, zjawiskiem, przez które kobiety zaczęły popadać w depresje. Zaczął się przełom rewolucyjny, dzięki któremu kobiety znowu rozpoczęły intensywną edukację oraz poszukiwania pracy. W 1960 roku – jak pisze Friedman – tylko 19% zamężnych i mających dzieci kobiet pracowało zawodowo. Do 1970 roku odsetek ten wzrósł do 28%, a do 1986 roku pracowała większość kobiet z małymi dziećmi (poniżej roku). Zatem mistyka kobiety przestała funkcjonować w czterech ścianach domu, a studia przestały być po trosze obszarem poszukiwań właściwego kandydata na męża, a zaczęły być miejscem zdobywania rzetelnej wiedzy, aby w przyszłości mieć dobrze zorganizowane życie zawodowe, być niezależną kobietą, żoną, matką. Wbrew wybranym teoriom pokazało to, że kobieta nie tylko sprawdza się w pracach domowych, ale w wielu innych dziedzinach i daje jej to poczucie spełnienia i satysfakcji.

Z jednej strony rozluźnia się gorset tradycyjnych postaw, krępujących swobodny dostęp kobiet do rynku pracy. W społeczeństwie polskim pierwszej połowy lat 90. widoczne są oznaki powolnego odchodzenia od tej typowej dla środowisk mieszczańskich wczesnego kapitalizmu separacji na pracę zarobkową i dom, gdzie mąż wychodził rano pilnować kantoru, a zadaniem żony było pilnowanie służby (wizja ta nie zrodziła się ani w rodzinach robotniczych, bo tam każdy musiał pracować, ani tym bardziej w rodzinach chłopskich). Zgodnie z ogólnocywilizacyjną tendencją, w Polsce wzrasta aprobata dla aktywności zawodowej kobiet.[4] Ważnym faktem, na który zwraca uwagę Domański, jest to, że przewaga pracujących mężczyzn nie stanowi dużej różnicy w porównaniu z kobietami (bez rozróżniania na pełne i niepełne zatrudnienie). Zwraca on uwagę na fakt, że mężczyźni coraz częściej oddają prawo głosu na wszystkich obszarach kobietom. Jego zdaniem dzieje się tak, ponieważ spoczywa na nich coraz większy ciężar utrzymania rodziny oraz więcej się od nich wymaga w życiu intymnym. Natomiast są i tacy, którzy tak jak Promise Keepers[5] tęsknią za tradycyjnym podziałem ról.

Sytuacja kobiet bywała i jest porównywana z różnymi klasami społecznymi, które w różnych momentach historii domagały się swoich praw, np. klasa robotnicza, jednak jak podkreśla Julliet Mitchell (Państwo kobiet, 1993), nie jest to porównywalny odnośnik, ponieważ kobiety stanowią połowę ludzkiego rodzaju.


[1] Henryk Domański. Zadowolony niewolnik idzie do pracy. Warszawa 1999. strona tytułowa.

[2] CBOS – Centrum Badania Opinii Społecznej.

[3] Henryk Domański. Zadowolony niewolnik idzie do pracy. Warszawa 1999. s. 15.

[4] Henryk Domański. Ibidem. s. 71.

[5] Promise Keepers – ruch mężczyzn w Stanach Zjednoczonych żądający przywrócenia patriarchatu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


+ dwa = 8

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 311 699 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony