Jestes tutaj: Home » MUZYKA » Sleigh Bells – Reign of Terror. Recenzja płyty

Sleigh Bells – Reign of Terror. Recenzja płyty

Energetyczny duet z Brooklynu powraca po dwóch latach z nową płytą. Myślę, że nowy materiał różni się od „Treats” – przekonywał gitarzysta, Derek Miller, porównując najnowszy krążek z debiutem. – Sądzę, że pod względem emocjonalnym to bardzo ciężki zestaw. „Treats” było częściowo imprezową płytą, ten album już taki nie jest.

Skład zespołu Sleigh Bells jest tak samo kontrastowy jak ich muzyka. On – Derek Miller – od zawsze związany był z rockowym brzmieniem. Wcześniej grał na gitarze w hardcore’owym bandzie Poison The Well. Ona – Alexis Krauss – przez swój delikatny, dziewczęcy głos związana była raczej ze sceną popową m.in. girlsbandem Rubyblue. Choć nikt by się tego nie spodziewał – tych dwoje młodych artystów nagrało w 2010 roku świetny, utrzymany w klimacie noise pop album „Treats”, który został entuzjastycznie przyjęty przez krytyków, jak i publiczność. W ciągu dwóch lat mijających od ich debiutu na rynku pojawiło się wiele grup naśladujących oryginalny styl Sleigh Bells. Czy drugi, właśnie ukazujący się w Polsce krążek „Reigh of Terror” sprosta wysokim wymaganiom fanów?

Nowy album rozpoczyna koncertowe intro. Wokalistka wykrzykuje do tłumu „New Orleans! What the f*ck’s up? There we go – there we f*cking go!”. Brzmienie jest mocne, bardzo gitarowe i energetyczne – zgodne z tym, co obiecywali wykonawcy. Płynnie przechodzi w następny kawałek „Born to Lose” utrzymany w podobnym klimacie. Zakończeniem ostrego początku krążka jest bardzo rytmiczny „Crash”. Później energii jest już nieco mniej. Dostajemy dwie wpadające w ucho ballady, do których delikatny głos Alexis Krauss nadaje się idealnie. Następne utwory pomału zrywają z popowym brzmieniem i stają się o wiele bardziej rockowe, m.in. „Demons”. Żaden z nich energią nie przewyższa jednak początku „Reigh of Terror”. Wszystko utrzymane jest raczej na jednym poziomie, a utwory stają się do siebie podobne.

Sleigh Bells na drugiej płycie wykorzystali ponownie swój niewątpliwy atut, wyróżniający ich z tłumu podobnych kapel. Jest to oczywiście subtelny głos Krauss połączony z brudnym brzmieniem gitar i elektroniką. Choć wydaje się to absolutnie do siebie niepasujące – na ich płycie brzmi świetnie. Wszystko jest jednak w wyższym stopniu uładzone i dopracowane niż na pierwszym krążku. Jedni mogą odbierać to, jako wadę inni zaletę – wszystko zależy od słuchacza. Duet dalej bawi się kontrastami, czyni to jednak w sposób bardziej wyrafinowany. Teksty pisane przez Millera są raczej tylko kompozycyjnym dodatkiem do utworu. Czasem ciężko im się przebić przez wielość nałożonych na siebie dźwięków.

Osoby kierujące się słowami Dereka Millera, że „Reigh of Terror” będzie mocniejsze, bardziej energetyczne i emocjonalne od poprzedniej płyty mogą poczuć się trochę zawiedzione. Album na pewno nie jest głośniejszy, ale zapewnia dobrą muzykę. Z pewnością przypadnie do gustu słuchaczom lubiącym odważne połączenia i zderzenie skrajności. Tego bowiem na „Reigh of Terror” nie brakuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


+ 5 = dwanaście

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 302 967 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony