Jestes tutaj: Home » FILM » Powrót do klasyki. Recenzja filmu „Kobieta w czerni”

Powrót do klasyki. Recenzja filmu „Kobieta w czerni”

Rewolucja gatunku jakim jest horror nie wyszła na dobre. Dziś horrory mają więcej wspólnego z kiczem niż z prawdziwym filmem grozy. Świadomie przeestetyzowane, często budzące wstręt i obrzydzenie, ale nie dające dawki adrenaliny – tak można opisać współczesny film grozy. Remake telewizyjnej produkcji być może przełomowy nie jest, ale wychodzi poza rysy typowych współczesnych filmów z takiego gatunku.

Na pierwszy rzut oka „Kobieta w czerni” to typowy horror. Przełom XX wieku. Młody prawnik Arthur Kipps (Daniel Radcliffe) przyjeżdża do jednej z angielskich wiosek leżących na uboczu. Przybywa tam by wyjaśnić sprawę spadku, którym jest mroczne domostwo na Węgrzowych Moczarach. Mroczny nastrój, ponura pogoda, bagna, mgła, tajemnicze zjawy i śmierć. Mimo że reżyser, James Watkins wykorzystał wszystkie elementy horrorów i zachował formę to udało mu się wyjść poza ramy gatunku.

Największym plusem filmu jest klimat jaki panuje. Brak tutaj dynamicznego tempa, zwrotów akcji, ale nie uznałabym tego za minus. To właśnie budując klimat tajemnicy Watkins wrócił do klasycznej formy horroru.

Zaznaczyć trzeba, że nie jest to film dla ludzi szukającej taniej rozrywki. Jest to jeden z ambitniejszych filmów grozy. Reżyser za pomocą dość prostej historii o kobiecie w czerni postanowił opowiedzieć o cierpieniu po stracie bliskiej osoby. Pokazuje, że największym horrorem w życiu każdego człowieka jest śmierć.

Należy także wspomnieć o Danielu Radcliffie, który gra głównego bohatera. Jak wielu sławnych aktorów, on także musi walczyć z zaszufladkowaniem. Po jego roli Harrego Pottera wydawało się, że trudno będzie mu w świecie filmowym. I pewnie przez długi czas tak było. W końcu to właśnie „Kobieta w czerni” jest jego pierwszym filmem, w którym ma okazje pokazać swoje aktorskie możliwości. Trzeba przyznać, że Radcliffe całkiem dobrze poradził sobie w roli prawnika Kippsa, który zmaga się z cierpieniem po stracie żony. Oczywiście wcielenie się w postać młodego prawnika nie było jakimś wielkim wyzwaniem aktorskim, ale mimo wszystko aktorowi należy się pochwała za wpasowanie się w reżyserską konwencję.

O czym jest film i czy warto na niego iść?

„Kobieta w czerni” to produkcja opowiadająca o sprawie, która dotyka każdego z nas niezależnie od wieku, płci, statusu majątkowego. To film o żałobie, o cierpieniu po stracie bliskiej osoby, to wreszcie sztuka o bólu, który nigdy nie mija. Co do drugiego pytania, wszystko zależy od tego czego szukamy. Jeśli nie chcemy oglądnąć kolejnego filmu epatującego przemocą, przekraczającego coraz to nowe granice smaku, to zdecydowanie powinniśmy wybrać się na film Watkinsa. Produkcja nie jest rewolucją w swoim gatunku, ale to na pewno horror z wyższej półki. W skali 6-stopniowej moja ocena to 4 z minusem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


+ sześć = 14

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 319 914 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony