Jestes tutaj: Home » MISZ MASZ » Kącik młodego dziennikarza » Jedność Europy – historia utopii

Jedność Europy – historia utopii

Koncepcja jedności politycznej towarzyszyła dziejom naszego kontynentu w zasadzie od czasu upadku Imperium Romanum. Karol Wielki jako pierwszy (w średniowieczu) chciał przywrócić jedność Europie – monarcha ten, dzięki przemocy, podbił terytorium dzisiejszej Belgii, Zachodnich Niemiec, Holandii, Austrii, Szwajcarii, północnych Włoch oraz Korsyki.

Sukcesy militarne uczyniły z Karola najpotężniejszego władcę w Europie, jednakże jedność kontynentu wymuszona była siłą i w praktyce powstałe imperium było zlepkiem ludów bardzo zróżnicowanych pod względem językowym i gospodarczym. Różnice te starano się likwidować poprzez wprowadzenie jednolitego podziału administracyjnego i monetarnego. Ważnym narzędziem służącym podtrzymywaniu jedności imperium Karola Wielkiego była wiara chrześcijańska, która miała ideologicznie spajać wszystkie podbite ludy. Działania te okazały się niewystarczające, gdyż państwo nie wytrzymało próby czasu i uległo rozpadowi na trzy samodzielne byty polityczne. Idea uniwersalizmu europejskiego nie została jednak zapomniana, gdyż władcy Cesarstwa Niemieckiego usiłowali nie tylko przywrócić do życia monarchię Karola Wielkiego, ale chcieli również poszerzyć wpływy cywilizacji łacińskiej na ziemie słowiańszczyzny. Głównymi środkami politycznymi, za pomocą których realizowano te cele, były: przemoc i dyplomacja. Imperialne zakusy niemieckich monarchów napotkały jednak na opór ze strony lokalnych władców, którzy pragnęli zachować swą władzę  nad krajami, w których rządzili. Rosnąca potęga Kościoła również przyczyniła się do zahamowania tendencji unifikacyjnych. Papiestwo, dzięki zręcznej polityce, uzyskało nie tylko znaczne nadania ziemskie, ale też wpływy polityczne, to zaś pozwoliło papieżowi Grzegorzowi VII ogłosić supremację władzy duchownej nad świecką. Od tej pory Rzym, w osobach kolejnych papieży, miał decydować nie tylko o polityce personalnej w samym kościele, ale także o tym, czy poszczególni władcy mają utrzymać koronę w swych rękach, czy też nie. Wzajemna rywalizacja pomiędzy papiestwem a cesarstwem o władzę nad całym światem chrześcijańskim doprowadziła do upadku uniwersalistycznej polityki cesarzy niemieckich. Jedność Europy była wtedy jedynie nieziszczalną ideą, jednak kolejne pokolenia władców, filozofów i myślicieli usiłowały uskutecznić tę wizję.

W erze nowożytnej monarchie stanowe, uznając wzajemnie swą suwerenność paktami małżeńskimi, zapomniały na jakiś czas o ideale politycznej jedności kontynentu. Granice wytyczano zgodnie z interesami monarszych rodów. Każdy dom panujący był w jakiś sposób powiązany więzami krwi z innym domem, z innego europejskiego państwa. Uprzejmości, które świadczyli sobie władcy wzajemnie, równały się ich pogardzie dla warstw niższych. Rody panujące i arystokracja żyli w zamkniętym świecie pełnym przepychu, bogactwa i nonszalancji. Sposób ubioru i język tej warstwy społecznej różnił się znacznie od pozostałych klas społecznych. Nawet wojny stały się do pewnego stopnia teatrem, dowódcy wrogich armii wymieniali pozdrowienia, bitwy zaś przypominały raczej defilady i pardy niż regularne rzezie. Po ustaniu wojen religijnych toczono boje jedynie o ziemie dziedziczone albo o podległe terytoria. Jedynie Rzeczpospolita wyróżniała się na tle Europy swym ustrojem państwowym, gdyż w Polsce po śmierci Zygmunta Augusta wprowadzono wolną elekcję. Demokracja szlachecka była więc swoistym novum na mapie Europy powiązanej ze sobą więzami krwi. Monarsze rody nie mogły liczyć na wzmocnienie swej pozycji poprzez wejście w alians z jakimś rodem panującym z Polski, gdyż w tym kraju brak było stabilnego fundamentu politycznego, jakim była monarchia dziedziczna. W efekcie mocarstwa europejskie zmuszone były forsować swych kandydatów do tronu polskiego. Jednak taka polityka nie dawała trwałych rezultatów, mocarstwa europejskie znalazły więc sposób na wzmocnienie swej potęgi poprzez rozbiór Rzeczpospolitej. Żaden naród w historii nie doświadczył takiej niesprawiedliwości, rozbiór Polski – w powszechnym odczuciu – był wbrew prawu powszechnemu. Ten najdalszy krok, do jakiego doprowadził dawny absolutyzm, odbił się głośnym echem w całej Europie. Działania zaborców ożywiły ideę narodu i podbudowały zepchnięte na dalszy plan prawo do samostanowienia. Rewolucja amerykańska i konstytucjonalizm, a potem francuskie powstanie ludu przeciw absolutyzmowi ostatecznie obaliły stary porządek. Upadek Polski stał się katalizatorem nowej idei w europejskiej myśli politycznej – koncepcji narodu. Nowa ideologia pozwalała jednym narodom przetrwać, a inne powołać do życia od nowa, jednak te zjawiska niosły ze sobą także negatywne skutki. Fala francuskiego nacjonalizmu pozwoliła generałowi artylerii – Napoleonowi Bonapartemu – zdobyć władzę i ustanowić dyktaturę. Imperializm bonapartyzmu na nowo ożywił miraż o jedności kontynentu. Cesarz Francuzów stworzył zupełnie nową Europę, która miała oprzeć się na francuskich wzorach równości, wolności i braterstwa, ale tylko pod berłem Napoleona. Supremacja tej wymuszonej jedności załamała się pod ciężarem rosyjskiej zimy i kunktatorskiej taktyki Kutuzowa. Po upadku francuskiego „boga wojny”, na kongresie monarchów europejskich w Wiedniu, przywrócono w Europie stary porządek. Restytucja ładu, jaka tam nastała, przyniosła Europie – mimo podziałów na państwa i narody – epokę postępu, dobrobytu i względnego pokoju. Rządy państw Świętego Przymierza z równą gorliwością poczęły tłumić ducha rewolucyjnego, który zachwiał ich posadami, ale także ducha narodowego, który pomógł im się podźwignąć. Te dwa czynniki, a zwłaszcza ten ostatni, przyczyniły się do odwrotu od tendencji liberalnych w gospodarce  i  polityce. Wiek XIX przyniósł światu urzeczywistnienie ideałów wolnego rynku oraz swobodnej wymiany wytworów przemysłu poszczególnych krajów, jednym słowem był to okres gospodarczej prosperity w historii Europy. Jednak idea narodowa była czynnikiem, który zapoczątkował odwrót od tych tendencji. Na terenie Europy Środkowej istniał naród, który posiadał wysoce rozwiniętą kulturę, ale nie miał własnego państwa. Naród niemiecki od czasów napoleońskich stale dążył do urzeczywistnienia jedności politycznej. Początkowo wydawało się, że jedność zostanie ustalona pod berłem Habsburgów, ale ostatecznie to pruski militaryzm okazał się w tej grze zwycięzcą. Zjednoczone Niemcy stały się Cesarstwem rządzonym w sposób despotyczny, jednocześnie nowe państwo miało dość znaczne ambicje mocarstwowe. Imperializm pruski dążył do uzyskania pozycji równej Wielkiej Brytanii. Cel ten nowe mocarstwo usiłowało osiągnąć przez syntezę nacjonalizmu i socjalizmu. Ideologia  obiecywała szybki rozwój produkcji przemysłowej, brak bezrobocia i likwidację ubóstwa. Nacjonalizacja i kartelizacja przemysłu niemieckiego przyczyniły się do znacznego wzrostu gospodarczego Cesarstwa, ale za sukcesy musieli zapłacić oczywiście konsumenci oraz te działy gospodarki, których państwo nie dotowało. Zapory celne uniemożliwiały sprzedaż produktów angielskich i francuskich na terenie Rzeszy, a to budziło oczywiste niezadowolenie rządów tychże krajów. Sprzeczności gospodarcze między mocarstwami europejskimi doprowadziły w efekcie do wybuchu wojny, która na zawsze odmieniła oblicze starego kontynentu. Po tym dziejowym kataklizmie intelektualiści z całej Europy usiłowali wypracować jakieś mechanizmy, które zapobiegałyby podobnym zdarzeniom w przyszłości.

W 1923 roku Richard Coudenhove-Kalergi powołał do życia ruch paneuropejski, którego założenia i cele przedstawił w książce Paneuropa. Ten austriacki pisarz postulował stworzenie jednolitego państwa europejskiego na wzór Stanów Zjednoczonych. Nowa zjednoczona Europa miała posiadać demokratycznie wybrane władze – Izbę Narodów, w której zasiadaliby członkowie poszczególnych nacji, oraz Izbę Państw, której uczestnikami byliby członkowie parlamentów narodowych.

Nowe państwo miało stać się z czasem organizmem politycznym o unitarnym charakterze, wyróżniającym się poszanowaniem interesów wszystkich swych członków. Ideologia ta doczekała się realizacji dopiero po II wojnie światowej. Pomysły intelektualistów w rodzaju Kalergiego nie zdały egzaminu ani w dwudziestoleciu międzywojennym, ani po 1945 roku. Planowanie gospodarcze po upadku Cesarstwa Niemieckiego stało się powszechną praktyką, taka też miała być Europa Kalergiego. Po roku 1945 idee te nadal były żywe i oczywiście je rozwijano. EWG, a obecnie UE, jest tworem zorganizowanym przez planistów, z natury rzeczy projekt ten nie może zakończyć się powodzeniem. W poprzednich stuleciach władcy dążyli do stworzenia jednolitego państwa poprzez siłę oręża i nową ideologię. Działania te zawsze po jakimś czasie kończyły się niepowodzeniem. Imperia tworzone przez poszczególnych władców były projektami stricte politycznymi, nie ingerowały w gospodarkę. Napoleon w czasie wojen, które prowadził, nie zdecydował się na zawieszenie wymieniania waluty na złoto. Projekt UE różni się więc od poprzednich koncepcji jedności Europy pod względem politycznym. Problemy, jakie powstają w związku z planowaniem gospodarczym w skali narodowej, stają się znacznie większe, gdy mamy do czynienia z tym problemem na znacznie większym obszarze. Konflikt między planem gospodarczym a poszczególnymi interesami gospodarczymi może przybrać na sile w sytuacji, gdzie o podział określonych dóbr walczy wiele podmiotów. Stopień konfliktu narasta wraz z gradacją celów wyznaczanych przez centralę. Powszechnie wiadomo, że stosunkowo łatwo jest planować życie gospodarcze gospodarstwa domowego, ale już trochę trudności pojawia się na etapie niewielkich regionów. Jednak gdy mamy do czynienia z jednostkami o wielkiej skali (takimi jak państwa czy organizacje ponadnarodowe), wzrasta konieczność opierania się nie na dialogu, ale na przymusie. W małej społeczności można przyjąć wspólne zasady wypełniania i ustalania pewnych czynności w wielu sprawach. Jednak wraz ze wzrostem jednostek administracyjnych zgodność co do samych celów i sposobów ich realizacji będzie malała. A jeżeli wspólnota poglądów maleje, rośnie konieczność oparcia się na przymusie i sile.

Ludność każdego kraju łatwo przekonać do ochrony tego, co uważa za „swój” przemysł stalowy, „swoje” rolnictwo itd. Dopóki jest to kwestia pomocy ludziom, których zwyczaje uznaje się i podziela, skorygowanie dystrybucji dochodów czy warunków pracy jest możliwe i odbywa się raczej w sposób bezkonfliktowy. Jeśli jednak planowanie dotyczy tak ogromnego obszaru, jakim jest UE, to te czynniki moralne całkowicie przestają mieć znaczenie.

Komisja Europejska nie sprawiła przecież, że fiński rybak wyrzekł się nadziei na polepszenie swej sytuacji ekonomicznej po to, by pomóc swemu koledze z Portugalii, czy też duński robotnik nie zapłacił więcej za swój towar, by wspomóc mechanika z Hamburga. Większość ludzi oczywiście nie zdaje sobie sprawy z tych trudności głównie dlatego, że zakładają, iż to właśnie oni staną się beneficjentami wymiany, a nie ktoś inny. Nawet tak sztandarowy projekt UE, jakim jest wspólna polityka rolna, nie zdaje już egzaminu. Rolnictwo dotowane przez Wspólnotę Europejską z jednej strony jest limitowane kwotami produkcyjnymi przez organy centralne w Brukseli, co wpływa niekorzystnie na rozwój narodowych gospodarek poszczególnych państw, zaś z drugiej strony polityka ta ma negatywne reperkusje międzynarodowe. Kraje UE mają nadwyżki żywności, jednocześnie jednak bronią się przed zakupem taniej żywności z Afryki. Polityka ta prowadzi do masowej imigracji z Czarnego Lądu, głównie z przyczyn gospodarczych. Życie gospodarcze tak rozległego regionu nie może być oczywiście sterowane za pomocą demokratycznych procedur. Planowanie w skali międzynarodowej, nawet bardziej niż w skali jednego państwa, nie może polegać na niczym innym jak tylko na rządach przymusu. Przedsięwzięcie kierowania życiem gospodarczym wielkich obszarów zamieszkanych przez ludzi o diametralnie różnej mentalności i zwyczajach musi zawsze kończyć się użyciem siły. W kwestiach tu rozważanych nawet postawa ludzi związanych immanentnie z ideologią socjalistyczną, tzn. robotników, stoi w sprzeczności z ich interesami jako producentów i konsumentów. Wysoce niemoralny wydaje się być fakt, iż żądania greckiego robotnika dotyczące utrzymania jego stopy życiowej muszą być realizowane przez biednych podatników z Polski i innych krajów. Jest więc sprawą oczywistą, że w międzynarodowym systemie gospodarczym kraje bogatsze muszą stać się obiektem nienawiści ze strony biedniejszych państw w stopniu daleko większym niż w systemie opartym na wolnej gospodarce. Jedność celów w realiach dzisiejszej UE nie jest więc możliwa do zrealizowania ani w aspekcie gospodarczym, ani w moralnym.

Nowe europejskie imperium – Unia Europejska – już dziś rozpada się pod naporem kryzysu gospodarczego i walutowego. Wspólna waluta nie zdała egzaminu, a wręcz pogrąża socjalistyczną gospodarkę kontynentu w jeszcze większej zapaści. Historia przedstawiona powyżej pokazuje, że wszelkie projekty wymuszone siłą lub kierowane przez dystrybucję kończą się niepowodzeniem. Dzisiejsze wydarzenia potwierdzają, że na podobnej drodze do upadku stoi również UE.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


× 3 = dwadzieścia cztery

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 309 016 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony