Jestes tutaj: Home » TEATR » Recenzje » Awantura polska

Awantura polska

Już za tydzień (10 i 11 marca) kolejne spektakle kontrowersyjnej „Sprawy” w reżyserii Jerzego Jarockiego i ze znakomitą obsadą w Teatrze Narodowym.

„Jeden Polak – to sam urok, dwóch Polaków – awantura, trzech Polaków – to już Sprawa Polska.” – napisał Norman Davies w Bożym igrzysku. Na scenie na Wierzbowej widzimy awanturę pomiędzy nieżyjącym Zborowskim a jego zabójcą kanclerzem Zamoyskim, awanturę tak wielką, że dochodzi do rozprawy sądowej odbywającej się w zaświatach (taka heca chyba przerosła przewidywania historyka). Oprócz nich w akcji bierze udział więcej niż trzech Polaków, więc mamy też wielką „Sprawę” tak właśnie brzmi tytuł nowego spektaklu Jarockiego opartego na Samuelu Zborowskim Juliusza Słowackiego.

Jarocki, przez lata uciekający od literatury romantycznej, poszedł na całość wybierając właśnie Samuela Zborowskiego, gdyż jest to typowy dramat tamtych czasów – wyjątkowo niezrozumiały. Oglądanie spektaklu bez porządnego przygotowania lekturowego może stać się męczące i uderzające w ambicję (pytania typu „czemu ja nic nie rozumiem?” wielu widzów doprowadzają do frustracji). Nie jest to jednak dokładne oddanie na scenie dramatu Słowackiego (jak sama nazwa wskazuje, jest to Sprawa według Samuela Zborowskiego), co jeszcze bardziej komplikuje odbiór. Jarocki do samego utworu dodał wiersze Micińskiego, muzykę Behemotha, fragmenty nagrania z przemówienia Piłsudskiego, a na to wszystko być może spojrzał przez pryzmat książki Jarosława Marka Rymkiewicza pt. „Samuel Zborowski”. Całość jest scenicznym majstersztykiem, ale może też swoją podniosłą formą publiczność zadręczyć.

Jest to spektakl dość kontrowersyjny ze względu na nie do końca jasną, polityczną wymowę. Dopatrzyć się w nim można aluzji do katastrofy smoleńskiej (huk samolotu wyraźnie na to wskazuje), jednak nie wiadomo jakie stanowisko zajął reżyser. Przemówienie Piłsudskiego, dotyczące pochowania Słowackiego na Wawelu, wyświetlane na ścianach teatru można odczytać jako aluzję do pochowania pary prezydenckiej w tymże miejscu. Aluzję, jak mniemam, aprobującą. Jednak co oznaczają rozsypujące się pudła, które imitują Wawel? W pierwszym momencie można to zrozumieć jako naruszenie „świętości” tego miejsca po raz kolejny, ale jest to antagonizm względem poprzedniej tezy. W Sprawie podkreślony zostaje fakt, że Słowacki jednak został pochowany w kryptach Zamku Królewskiego, tak samo jak prezydent Kaczyński. Silniejszy ma rację czy prawda przegrywa? Jest to kolejna zagadka, a cała Sprawa roi się od nieścisłości. Może o to właśnie chodzi, reżyser  podaje nam różne propozycje oceny zjawisk i wydarzeń, a my musimy trochę pogłówkować i wybrać swoją, gdyż nie dostaniemy jednoznacznych odpowiedzi. Stanowisko Jarockiego nie jest do końca jasne, ale jedno jest pewne, mianowicie zostajemy uświadomieni, że spory o chowanie na Wawelu nie są niczym nowym. Po śmierci Słowackiego mieliśmy konflikt między metropolitą Sapiehą a Piłsudskim, który wynikał z pobudek religijno-politycznych. Nie inaczej sprawy mają się obecnie – także są dwie strony o odmiennych stanowiskach, które w swoim podłożu mają podobne powody jak marszałek i metropolita. Tym samym została nakreślona charakterystyka Polaków, którzy zarówno kiedyś, jak i teraz muszą dzielić się na dwa obozy i nie mogą dojść do porozumienia. A może spory o pochowanie kogokolwiek na Wawelu są cechą narodową Polaków?

Wątek wawelski narzuca się podczas oglądania przedstawienia, ponieważ jest bardzo wyeksponowany i odnosi się do teraźniejszości. Jednak spektakl (na szczęście) nie traktuje tylko o tym, m.in. można się dopatrzyć wątku polskiej wolności, która jest reprezentowana przez Zborowskiego. Główny bohater, w pewnym sensie patriota (nie chciał żyć na obczyźnie), nie uznaje wyroku, pogrywa z sądowych postanowień, sam sobie dozuje wolność, która – jego zdaniem – mu się należy. I tu nasuwa się pytanie – dlaczego teraz jest mowa o wolności, którą przecież się cieszymy? Być może Jarocki sugeruje, że od czasu wstąpienia do Unii Europejskiej tracimy ją, stajemy się coraz bardziej zależni od innych krajów. A może po prostu chce pokazać, że dla Polaków wolność jest tak samo ważna teraz, sprzedaje uniwersalną prawdę. Jak zwykle nie dostaniemy jednoznacznej odpowiedzi, możemy tylko snuć domysły.

Warto zwrócić uwagę na ciekawe kreacje aktorskie, w szczególności Lucyfera i Eoliona. W tej ostatniej roli reżyser obsadził charyzmatyczną Dominikę Kluźniak, charakteryzując ją na poważne i zbyt szybko dojrzałe dziecko. Głos aktorki, po trosze dziecięcy, po trosze mocny i wibrujący, pokazuje nam trans poety i jego oderwane od rzeczywistości wizje. Do niej należy cały I akt, w którym zachwyca adekwatnością do obranej roli. Zaś w III akcie postać Dominiki Kluźniak staje się komentatorem wydarzeń, usuwa się na dalszy plan, gdyż głównym bohaterem jest Lucyfer Bonaszewskiego – postać tak charakterystyczna, że trudno określić jakie uczucia wywołuje – od podziwu i ekscytacji do skrajnego zdenerwowania. Zdecydowanie obsada jest najmocniejszą stroną spektaklu Jarockiego.

Sprawa jest na wskroś przesiąknięta politycznymi aluzjami. Z czego to wynika? Czy to Słowacki niczym prorok przewidział wydarzenie w Smoleńsku opisując katastrofę lotniczą oraz jej skutki pisząc o „stojącym u nas” krzyżu? A może to właśnie Jarocki nagina dramat wieszcza żeby użyć go do własnych celów? Nic nie jest pewne, wiadomo tylko, że nasz naród jest jak duchy Zborowskiego i Zamoyskiego, które uzupełniają się, ale nigdy się nie zgodzą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


osiem − 3 =

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 310 338 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony