Jestes tutaj: Home » MISZ MASZ » Kącik młodego dziennikarza » Walentynkowe czytanie

Walentynkowe czytanie

Każdy z nas w ostatnich dniach z pewnością zaobserwował wokół siebie rosnącą ilość czerwonych serduszek pod wszelką postacią: czekoladek, ciastek, balonów, breloczków, lizaków, jako dodatek do pluszowych misiów, małpek i innych słodkich zwierzątek.

W kinie pojawia się coraz więcej filmów z miłosnym wątkiem przewodnim, a w sklepach czekają specjalne promocje na płyty z nastrojową muzyką, która stworzy odpowiednią atmosferę podczas romantycznego wieczoru we dwoje. A co z osobami niespodziewającymi się w tym roku miłosnych chwil w dniu św. Walentego? Może zamiast spędzenia tego czasu przez komputerem lub oglądania po raz kolejny ckliwych komedii romantycznych zajadając wszystkie smutki popcornem i czekoladą, warto sięgnąć po dobrą książkę? Motyw miłosny był wykorzystywany w literaturze tak wiele razy, że z pewnością każdy wybierze coś dla siebie. Z okazji Walentynek krótki przegląd książkowych historii miłosnych.

Pierwsze uczucie na świecie, czyli historia Adama i Ewy

„To jest kość z moich kości i ciało z ciała mojego!” – wykrzykuje zachwycony mężczyzna, gdy po raz pierwszy widzi kobietę stworzoną przez Boga z jego żebra. Zdanie to można z pewnością potraktować, jako niezwykle oryginalne wyznanie miłosne – pierwsze, jakie kiedykolwiek miało miejsce. Niestety dalsza część Księgi Rodzaju skupia się na grzechu pierworodnym i jego straszliwych dla ludzkości skutkach. Na szczęście romantyczną historią miłości pierwszych ludzi zainteresował się Mark Twain i w Pamiętnikach Adama i Ewy dokonał swobodnej interpretacji biblijnego motywu.

„Poniedziałek: To nowe stworzenie o długich włosach ciągle staje mi na drodze. Czatuje wciąż w pobliżu i podąża moimi śladami. Nie lubię tego; nie przywykłem do towarzystwa. Wolałbym, aby przebywało wśród innych zwierząt… Chmurno dzisiaj, wiatr wieje ze wschodu, będziemy chyba mieli deszcz… My? Skąd wziąłem to słowo? Już sobie przypominam. – Nowe stworzenie go używa.”

Tak rozpoczyna się pamiętnik Adama. Pierwszy wpis w dzienniku Ewy – jak przystało na prawdziwą kobietę – jest o wiele dłuższy, bardziej skomplikowany i porusza wiele spraw jednocześnie. Twain zabawnie i z przymrużeniem oka opisał wszystkie etapy ich znajomości: przez strach, poprzez ciekawość, fascynację, miłość i na przywiązaniu kończąc. Nadał Adamowi i Ewie typowe – a momentami wręcz stereotypowe – cechy charakterystyczne dla obu płci. Dzięki temu zabiegowi podczas czytania bardzo wiele zdarzeń można odnieść do współczesnych stosunków damsko-męskich. W końcu czy istnieje na świecie mężczyzna, który nie chciałby, aby jego kobieta mówiła trochę mniej, a jej sposób myślenia nie był tak bardzo (dla niego) skomplikowany?

Klasyk w mafijnej scenerii z odrobiną poezji

Fabułę „Romea i Julii” zna każde dziecko, zanim jeszcze przeczyta szekspirowski dramat. Wersji tej historii powstało oczywiście bardzo wiele – filmy, spektakle, parodie i w końcu ogromna ilość współczesnych interpretacji napisanych przez uczniów. Trzy elementy pozostają jednak niezmienne: dwa skłócone rody, wielka miłość i tragiczny koniec – oto główne elementy dramatu Williama Szekspira. Jedną z najsłynniejszych jego adaptacji jest West Side Story, którego powstanie niektórzy znawcy gatunku określają jako początek historii nowoczesnego musicalu. Akcja rozgrywa się w latach 50. XX wieku na ulicach Nowego Jorku. Zamiast włoskich rodów mamy tutaj zwalczające się wzajemnie gangi, a Julię i Romea zastąpili Maria i Tony. Ona – portorykańska imigrantka, on – Amerykanin. Ich znajomość od początku nie zapowiada się dobrze, a sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy brat dziewczyny dowiaduje się, że siostra ma romans z członkiem wrogiego gangu. Oczywiście pragnie zemsty.

W mniej ekstremalny sposób motyw Romea i Julii zaadaptowała Halina Poświatowska w swoim wierszu „Jestem Julią”. Jej wersja wzbudziła zachwyt tysięcy kobiet na całym świecie – utwór został przetłumaczony na kilkanaście języków. Poetce udało się przedstawić historię prosto, uniwersalnie, bez zbędnych egzaltacji. W sytuacji dziewczyny z liryku może postawić się każda z kobiet, która kiedykolwiek była zakochana – z jakiegokolwiek powodu – nieszczęśliwe.

Baśnie Disney’a w wydaniu papierowym

Chyba nie istnieje na świecie osoba, której obca byłaby historia o Kopciuszku. Nie każdy jednak wie, że pierwsza wersja tej bajki powstała już w 1697 roku, a od tej pory stworzono aż kilkaset jej różnych wariacji. Nic dziwnego, każda dziewczynka – obojętnie czy żyje w XVII czy w XXI wieku marzy przecież, aby spotkać swojego księcia, który zakocha się w niej od pierwszego wejrzenia. W dzisiejszych czasach jedynie ustalenie tożsamości wybranki stanowiłoby mniejszy problem – od czego mamy w końcu Facebooka.

Kolejna disney’owska adaptacja tradycyjnej baśni, która zdobyła aż dwa Oscary to Aladyn. Opowieść o sympatycznym 15-sto latku z Baśni 1001 nocy, próbującym przy pomocy magicznego „ducha lampy” zdobyć uczucie pięknej córki sułtana. Po drodze do szczęścia młody mężczyzna napotyka wiele pułapek, problemów i jest zmuszony do popełnienia morderstwa. Wszystko oczywiście w imię miłości.

Jeszcze bardziej mrocznym opowiadaniem jest historia Esmeraldy i Quasimoda. PopularnyDzwonnik z Notre Dame ma swoje korzenie w gotyckiej powieście romantycznej Katedra Marii Panny w Paryżu napisanej przez Victora Hugo. Pełno w niej przemocy, intryg i nienawiści. Jedno jednak jest niezmienne – ogromna miłość Quasimoda do pięknej Cyganki, która trwała, aż do jego tragicznej śmierci razem z ukochaną.

Lekko i współcześnie

Niewątpliwym mistrzem we współczesnych opowiadaniach o miłości jest Eric Emmanuel Schmitt. W swoich utworach doskonale opisuje kobiecie rozterki, problemy małżeńskie, marzenia i wspomnienia o romantycznym uczuciu, które już minęło. Jego historie są zazwyczaj zabawne i lekkie, ale zmuszają również do refleksji, zatrzymania się, zastanowienia, co tak naprawdę jest w życiu ważne. Na Walentynki najlepsza będzie „Marzycielka z Ostendy”. Zawiera pięć krótki opowiadań o kruchości ludzkich marzeń i wspomnień. Wskazuje na rzeczy ważne, które często umykają człowiekowi w natłoku codziennych spraw i obowiązków. Nie jest to może literatura wybitna, ale na pewno ma w sobie dużo magii i pozytywnej energii.

Nowoczesny minimalizm

Losy Tengo i Aomame to stworzona przez Harukiego Murakamiego historia miłosna sprowadzona do minimum. Bohaterowie ostatni widzieli się 20 lat temu, od tej pory ich drogi się rozeszły, nie mieli żadnego kontaktu, żadnych wieści, ba nawet nie wiedzieli, czy ich wymarzona „druga połówka” żyje. Mimo tego, gdy mija prawie ćwierć wieku losy Tengo i Aomame splatają się ponownie w niekontrolowany przez bohaterów sposób. Mając jedynie szczątkowe informacje i wspomnienia jednego przejmującego uścisku dłoni, zaczynają szukać siebie nawzajem. Zakończenie być może trochę naiwne – ale w końcu w książkach piękne jest to, że może wydarzyć się w nich wszystko. Trylogia „1Q84” warta przeczytania nie tylko ze względu na wątek miłosny.

Z książką czy bez niej – życzę wszystkim udanych Walentynek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


8 × cztery =

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *

1 301 607 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

© 2012 Coolturalni24.pl - Lepsza strona kultury

Przejdź na górę strony